Choć Adaś Pawlak z Lututowa ma dopiero 9 lat, to na grzybach zna się jak mało który dorosły. Razem z ojcem Markiem, spacerują po lesie niemal każdego dnia znajdując setki prawdziwków. Równie udane zbiory odnotowują inni miłośnicy leśnych skarbów. Katarzyna Wieczorek ze Szczercowa wraz z mężem Marcinem błyskawicznie zapełnia kosze. A jak radzą sobie inni grzybiarze i przede wszystkim gdzie odnotowują najlepsze rezultaty w tym sezonie, który trwa w najlepsze?
- Grzybki nazbierane były bardzo szybko… W godzinę, może troszkę dłużej nazbieraliśmy pełne kosze – mówi Marek Pawlak z Lututowa.
- A grzybki zbieramy w lesie pichelskim obok Lututowa – zaznacza i dodaje, że razem z synem zbierają wyłącznie prawdziwki.
Natalia Siluk ze Szczercowa także jest zadowolona z tegorocznych zbiorów.
- W większości zebrałam borowiki szlachetne. Właściwie w 45 minut zapełniłam całe wiadro – wspomina.
Zebrane grzyby pani Natalia suszy, a potem korzysta z nich np. robiąc aromatyczne sosy do różnorakich potraw.
Tylko w sobotę, Katarzyna Wieczorek wraz z mężem zebrali 25 kg podgrzybków i 7 kg borowików.
- Poprzednim razem zebraliśmy 4 kg podgrzybków i 5 kg prawdziwków, więc też pięknie – komentuje z uśmiechem Kasia.
Na grzyby w okolicach Bełchatowa, a także Osjakowa i w lasach gminy Kiełczygłów wybrała się Magdalena Marczak. I nie żałuje, bo znalazła piękne okazy m.in. koźlarzy czerwonych.
- Nie ważyłam ich, nie wiem ile było ich dokładnie – mówi Magdalena Marczak.
- Dwa kosze i dwa duże wiadra. Zbierane w niedzielę 29 września. Znalazłam głównie krawce, borowiki szlachetne, kilka koźlaków. Na tamten czas brak było podgrzybków, ale wiem, że już są – zaznacza.
Grzyby zebrane przez Magdalenę trafiły do słoiczków, część została ususzona, a część zamrożono.
Prawdziwe giganty znalazł w lesie pod Złoczewem Tomasz Włodarczyk. O dziwo olbrzymie grzyby były zdrowe i nadawały się np. do suszenia.
- Mamy swoje miejsce w lesie koło Złoczewa – mówi Tomasz Włodarczyk.
- W trzy godziny zebraliśmy głównie same borowiki, podgrzybki i prawdziwki. W tym olbrzymi okaz na sam koniec grzybobrania. Łącznie zebraliśmy cały bagażnik czyli jakieś sześć wiader – wylicza szczęśliwy grzybiarz.
Tomasz najczęściej suszy grzyby, ale też marynuje i mrozi.
- Trzeba podkreślić, że w tym samym lesie, tylko podjeżdżając inną drogą, w lesie nie było grzybów w ogóle albo pojedyncze okazy. Także miejsce miejscu nierówne. A największe były w miejscach, gdzie ludzie nie chodzą, czyli w zagajnikach bądź największych krzakach – podsumowuje zapalony grzybiarz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze