Reklama

„Zawsze uśmiechnięty i wierny wieluńskiej piłce” – wspomnienie Henryka Garncarka, ostatniego z drużyny marzeń z 1958 roku

12 kwietnia zmarł Henryk Garncarek, legenda wieluńskiego futbolu. „Jawa” – jak wołali na niego kibice – był ostatnim żyjącym piłkarzem drużyny, która dała Wieluniowi historyczny awans do III ligi.

12 kwietnia, w wieku 91 lat, odszedł Henryk Garncarek – były piłkarz SWKS Wieluń, postać wyjątkowa w historii lokalnego futbolu. Był ostatnim z żyjących zawodników legendarnego składu, który w 1958 roku zapewnił Wieluniowi awans do III ligi Łódzkiego Związku Piłki Nożnej. Garncarek spoczął na cmentarzu parafialnym w swoim rodzinnym mieście.

Urodził się 31 stycznia 1934 roku w Wieluniu, jako najmłodszy z ośmiorga dzieci Kazimierza i Wiktorii. Dorastał na południowych ulicach miasta, gdzie właśnie zaczynała się jego piłkarska droga – od podwórkowych meczów po występy w barwach SPÓJNI-SPARTY Wieluń. Po fuzji klubów w 1957 roku związał się na dobre z SWKS-WKS Wieluń, gdzie grał do końca lat 60.

Reklama

Grał na pozycji łącznika – szybki, pracowity, znakomicie wyszkolony technicznie. Miał jednak – jak wspominają dawni kibice – pewnego pecha pod bramką. Choć po zakończeniu kariery nie angażował się w działalność trenerską, zawsze pozostał blisko lokalnego sportu, interesując się wynikami swojego klubu.

Dużej większości wieluńskich kibiców był znany pod pseudonimem –JAWA. W rodzinie Henryka był mieszkaniec Częstochowy, który posiadał taki motocykl. Podczas jednych rodzinnych odwiedzin pozwolił na przejażdżkę po Wieluniu Henrykowi. Przejazd ten był na tyle głośny i szybki, że nazwa tego motoru przylgnęła już na zawsze do Henryka.

Reklama

Zawodowo związany był z lokalnymi przedsiębiorstwami jako kierowca w: Łódzkich Zakładach Zbożowych, Młynach Gospodarczych, Przedsiębiorstwie Transportu i Łączności RUCH czy Miejskim Przedsiębiorstwie Przemysłu Budownictwa Terenowego. – woził także m.in. piłkarzy wieluńskiego klubu na mecze wyjazdowe. Odbył też krótką służbę wojskową, po której – z powodów zdrowotnych – przeszedł na rentę. Do końca życia mieszkał w Wieluniu – najpierw przy ulicy Joanny Żubr, a później na osiedlu Wyszyńskiego.

Wspomnienia o Henryku Garncarku zachował m.in. Tomasz Smolnik, przewodniczący Powiatowego Zrzeszenia LZS w Wieluniu  – Poprzez swoją sportową pasję znałem się osobiście z Panem Henrykiem. Miałem tę przyjemność wielokrotnie spotykać się i rozmawiać z nim, zwłaszcza podczas jego rowerowych odwiedzin targowiska. Zawsze uśmiechnięty i bardzo zainteresowany bieżącymi sprawami wieluńskiej piłki nożnej – wspomina Smolnik w rozmowie z portalem kulisy.net, dodając – Po jego przenosinach na osiedle Wyszyńskiego, nasze spotkania się urwały. Odwiedziłem go tam i w długiej opowieści przedstawił mi atmosferę lat 50. i 60. wieluńskiej piłki nożnej. Poznałem wtedy nieznane mi szczegóły meczu barażowego o III ligę z Włókniarzem Zduńska Wola, wygranego 5:1 w 1958 roku. Problemy zdrowotne z poruszaniem uniemożliwiały mu dłuższe spacery i wycieczki, zwłaszcza na targ czy wieluński stadion – zakończył nasz rozmówca.

Reklama

Dla wieluńskich kibiców był symbolem złotej epoki lokalnego futbolu – tej, która zrodziła się z pasji, pracy i gry dla miasta, nie dla pieniędzy. Odszedł ostatni z tamtej drużyny – ale nie z serc tych, którzy pamiętają.

 

Przy opracowaniu tekstu dziękujemy Tomaszowi Smolnikowi, prezesowi Powiatowego Zrzeszenia Ludowych Zespołów Sportowych w Wieluniu za udostępnione materiały i informacje.

 

 

 

 

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/04/2025 18:36
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości