Reklama

Bardzo stara, choć ciągle młoda

W tym odcinku naszego cyklu „Jest w orkiestrach dętych jakaś siła …” przyszła kolej na prezentację Orkiestry Dętej w Siemkowicach. Jest ona być może najstarszym zespołem tego typu na terenie naszych powiatów.

Zaczęło się typowo. Najpierw w Siemkowicach utworzono Ochotniczą Straż Pożarną. Za datę jej powstania przyjmuje się 1908 r. Wtedy też jej zarząd, do którego wchodzili: Ignacy Karśnicki  - właściciel siemkowickiego dworu jako prezes oraz ks. Justyn Gryglewski i Walery Mierzejewski, założył orkiestrę dętą. 
Istnieją jednak przesłanki, aby datę powstania orkiestry przesunąć kilka lat wstecz. Jedną z nich jest tradycja ustna, według której istniała ona tu jeszcze przed powstaniem straży pożarnej. Drugą jest informacja przekazana przez obecnego kapelmistrza Stanisława Rysia, który znalazł ją  w książce „Pamiątka Wojny Powszechnej Siemkowice” wydanej w 1919 r. w Łodzi. Wynika z niej, że we wsi „dobrze zgraną orkiestrę dętą założono w 1902 r. pod nazwą Orkiestra Straży Ogniowej Ochotniczej”.
Na podstawie wspomnianej książki można wysnuć jeszcze dodatkowy wniosek, że wieś była pod szczególną opieką muz. Na początku XX w. w Siemkowicach, oprócz orkiestry dętej,  istniały dwugłosowy chór kościelny dziewcząt oraz orkiestra smyczkowa, która grała w kościele.  
Pierwszym kapelmistrzem był Tadeusz Karasiewicz. Nie wiemy, skąd orkiestra miała instrumenty. Być może zakupione zostały, tak jak w wielu innych miejscowościach, ze składek mieszkańców. Znamy natomiast nazwiska muzykantów z pierwszego, szesnastoosobowego składu. Byli to: Franciszek Burhardt, Wacław Cybiński, Stanisław Dymek, Kazimierz Gleń, Antoni Kapela, Wawrzyniec Kiejnich, Tadeusz Marchewka, Piotr Olejnik, Aleksander Różański, Edward Strąk, Władysław Strąk, Antoni Włodarczyk, Franciszek Włodarczyk, Józef Włodarczyk, Wawrzyniec Ziaja i Józef Zygoń. 
Z przekazów ustnych wynika, że próby w pierwszym okresie istnienia orkiestry odbywały się w prywatnych domach. Później przeniesione zostały do nowo wybudowanej organistówki. Związane to było być może z tym, że siemkowiccy organiści mieli w swoich obowiązkach również prowadzenie orkiestry. Nic zatem dziwnego, że kolejnymi, znanymi nam kapelmistrzami byli organiści: Leopold Motylewski, a potem jego syn Eugeniusz. Orkiestra w organistówce spotyka się na próbach do dziś. 
W tych odległych już czasach zespół uświetniał swoją grą uroczystości państwowe, strażackie, kościelne i miał do tego przygotowany repertuar. 
W okresie II wojny światowej orkiestra nie mogła grać ze względu na zakazy okupanta niemieckiego. Wznowiła swoją działalność dopiero po wojnie. Niestety, nie wiemy, jakie te pierwsze powojenne lata dla orkiestry były – ile osób w niej grało, czy miała odpowiednią ilość instrumentów, czy zawieruchę wojenną przetrwały nuty? 
Znamy natomiast prowadzących ją kolejnych kapelmistrzów. Byli nimi: Ignacy Włodarczyk, Kazimierz Włodarczyk i Władysław Janecki. Ten ostatni prowadził orkiestrę do 1983 r.
- Władysław Janecki był też u nas organistą – wspomina Irena Ryś, żona obecnego kapelmistrza, dobry duch orkiestry. 
– Mieszkał chyba jako ostatni w organistówce. Miał piękny głos. Przyjeżdżający do kościoła w Siemkowicach ludzie,+ zachwycali się jego śpiewem. 
Pod batutą Janeckiego orkiestra osiągnęła bardzo wysoki poziom muzyczny. Brała udział  w licznych uroczystościach państwowych, kościelnych oraz strażackich. A repertuar miała na różne okazje. Grała marsze wojskowe, marsze żałobne, pieśni, walczyki, polki. 
- W naszym składzie grali byli członkowie orkiestr wojskowych - profesjonaliści – podkreśla Stanisław Ryś grający w orkiestrze od 1955 r. 
– Pamiętam, że gdy wyjeżdżaliśmy na święto pierwszomajowe, na którym w pochodzie uczestniczyło wiele orkiestr dętych z powiatu pajęczańskiego, to orkiestra z Siemkowic grała przed trybuną najważniejsze hymny.
 W 1983 r. właśnie Stanisław Ryś został kapelmistrzem. Całą swoją wiedzę w tym zakresie zdobył jako samouk. Jego zainteresowanie muzyką, a orkiestrą dętą w szczególności, zrodziło się bardzo wcześnie. Mieszkał wtedy ze swoją rodziną w pobliżu starej remizy strażackiej w Siemkowicach i często oglądał różne uroczystości, w których  brała udział orkiestra dęta. 
- Kiedy jeszcze parafia Siemkowice nie była podzielona i należały do niej wioski Lipnik oraz Chorzew, wszystkie straże pożarne z jej terenu wspólnie uczestniczyły w różnych uroczystościach – wspomina Stanisław. 
– Przy oprawie orkiestry dętej wspólnie wykonywały musztrę pod przewodnictwem naczelnika straży w Siemkowicach Józefa Marchewki. Robiły to sprężyście i z wigorem, więc było na co popatrzeć. Bardzo mi się to podobało i  już wtedy poczułem, że ja też muszę grać i, że moje miejsce jest w tej orkiestrze. 
Stanisław Ryś wstąpił  do niej jako 11-letni chłopiec. Po krótkim czasie nauki zaczął w niej grać na kornecie. Dziś jest żywą historią orkiestry, łącznikiem między jej najdawniejszymi czasami, a dniem dzisiejszym. 
- Gdy rozpoczynałem grę w naszej orkiestrze byli w niej jeszcze członkowie z pierwszego składu z 1908 roku – podkreśla. 
– Jako mały chłopiec grałem wspólnie z Władysławem Strąkiem i Tadeuszem Marchewką.
Początki pracy Stanisława jako kapelmistrza były trudne. Orkiestra przeżywała kryzys, a jej stan liczbowy stopniowo się zmniejszał. Przyczyny tego były różne – powody osobiste, czasem choroba, zmiana miejsca zamieszkania. 
- Moim marzeniem było odnowienie orkiestry i doprowadzenie jej do stanu sprzed lat – przyznaje Stanisław. 
– Z uporem, wytrwałością, a także z dużą cierpliwością zachęcałem do nauki gry młodych ludzi oraz poszerzałem repertuar. 
Z pomocą kapelmistrzowi przyszedł Urząd Gminy w Siemkowicach oraz OSP. Rozpoczęła się wymiana starych instrumentów na nowe. Zakupiono klarnety, trąbki, puzony, saksofony, bębny, czynele oraz perkusję. 
- Repertuar dzisiejszych orkiestr dętych to już nie tylko marsze – wyjaśnia kapelmistrz Ryś. 
– Jest on tak różnorodny, że bez perkusji nie jest możliwe wykonywanie przez nas utworów rozrywkowych. 
Wielką troską wszystkich kapelmistrzów jest zapewnienie orkiestrze stałego dopływu młodych muzykantów. Stanisław Ryś robi to poprzez ciągłe szkolenie młodych adeptów. Z dużą pomocą przychodzą tu rodzice, którzy chcą, aby ich dziecko nauczyło się grać. Wspierają w tej nauce zarówno swoje pociechy, jak i kapelmistrza. 
- Często po naszym koncercie podchodzą do mnie ze swoimi dziećmi i mówią: „Panie Staszku, proszę go nauczyć grać” – opowiada. 
– Więc, jeśli ktoś się do tego nadaje i ma chęci, to go uczę i robię z niego muzykanta. 
Efekty tej nauki są widoczne. Od wielu lat stan orkiestry utrzymuje się na poziomie ponad 30 osób. W tej chwili wszyscy jej członkowie są wychowankami Stanisława Rysia. 
Przez cały okres swojego istnienia orkiestra działa pod patronatem Ochotniczej Straży Pożarnej, dlatego najczęściej występowała w mundurach strażackich. Ich stan był jednak często niezadowalający. W 2017 r. władze gminy ufundowały nowe, typowo orkiestrowe mundury dla 28 osób, a w 2020 r. jeszcze dla 6 kolejnych muzyków. Teraz zespół prezentuje się  pięknie.
Jak każda stara orkiestra, również ta z Siemkowic wypracowała pewne tradycje. Jedne z nich odeszły w zapomnienie, inne są kultywowane.  Do tych pierwszych należały koncerty, które dawała z okazji odpustu 16 lipca. 
- Po mszy robiliśmy przemarsz między straganami, a potem orkiestra zajmowała miejsce na „górce pod krzyżem” i dawała koncert – wspomina Stanisław. 
- Później przeniesione one zostały pod remizę. Wtedy, oprócz orkiestry, występował mały zespół jazzowy, który tworzyli nasi muzykanci. Tradycją również było wyprowadzanie za Siemkowice wychodzących spod naszego kościoła pielgrzymek parafialnych. Teraz już tego nie robimy, ponieważ takie pielgrzymki już od nas nie wychodzą.  
Tradycją, która ciągle trwa, jest odprowadzanie przez orkiestrę po mszy rezurekcyjnej straży spod Grobu Pańskiego do remizy. 
W 2018 r. orkiestrze i Ochotniczej Straży Pożarnej w Siemkowicach stuknęło 110 lat. Uroczyste obchody tego jubileuszu odbyły się rok później w sierpniu.
Przez kilkadziesiąt lat powojennej historii, orkiestra brała udział w wielu przeglądach i konkursach, na których była wyróżniana. A świadczą o tym liczne, zdobyte przez nią puchary i dyplomy. Wyrazem uznania dla pracy kapelmistrza Stanisława Rysia było odznaczenie go przez Zarząd Główny Związku OSP Medalem Honorowym im. Bolesława Chomicza.
Dziś orkiestra jest dumą i wizytówką gminy Siemkowice. Uświetnia w dalszym ciągu uroczystości państwowe, kościelne, strażackie. Aktualnie są w niej 34 osoby. Nie licząc nestora kapelmistrzów i muzykantów w powiecie pajęczańskim Stanisława Rysia, jej najstarszym członkiem jest wcale nie wiekowy Tomasz Włoch. Najmłodszymi zaś muzykantami są: Emilka Szuster i Tobiasz Strąk. 
Orkiestra emanuje młodością. A jest to nadzieją na to, że jeszcze długo rozsławiać będzie Siemkowice i powiat pajęczański. 
                                                                   ***
Aktualny skład orkiestry: 
Stanisław Ryś (kapelmistrz), Iga Włodarczyk, Ewa Freus, Ilona Terczyńska, Julia Gryńdziak, Dominika Pacak, Aleksandra Jeż (wszystkie klarnet), Marta Włodarczyk, Aleksandra Włodarczyk, Aleksandra Zygoń, Emilia Szuster, Daria Drab (saksofon altowy), Czesław Tądel, Karol Burchard, Grzegorz Zygoń, Krystian Zygoń, Szymon Szuster, Jakub Jędrysiak, Mikołaj Machelski, Tobiasz Strąk (kornet), Martyna Dubińska, Patrycja Żuberek, Dominika Brożyna, Tomasz Włoch, Michał Żuberek, Izabela Walusiak (saksofon tenorowy), Łukasz Żuberek, Krzysztof Freus, Mikołaj Walusiak (horn), Wiktor Jaworski, Miłosz Jędżycki, Michał Walusiak (tuba), Kacper Półka (perkusja, bęben), Krzysztof Zygoń (bęben, czynele). 


Elżbieta Wodecka 
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości