Reklama

Będą szybciej wyjeżdżać do akcji

Strażacy z Wróblewa systematycznie zwiększają swoją gotowość bojową. Dlatego niedawno zamontowali w swojej remizie tak zwany system selektywnego alarmowania. Pozwoli on przyspieszyć wyjazd druhów do akcji.

Do tej pory, jeżeli jednostka miała wziąć udział w akcji, dyżurny Państwowej Straży Pożarnej kontaktował się telefonicznie z  naczelnikiem jednostki we Wróblewie lub inną wyznaczoną osobą i informował o jej zadysponowaniu. Poinformowany udawał się do remizy i włączał syrenę alarmową. Na jej dźwięk druhowie biegli do strażnicy i przystępowali do działania. Taki sposób alarmowania znacznie wydłużał czas wyjazdu.
Nowy system ma ten czas znacznie skrócić. Teraz dyżurny zdalnie uruchamia syrenę alarmową, która wzywa druhów do akcji. Po dotarciu do remizy, kontaktują się oni radiowo z Powiatowym Stanowiskiem Kierowania i rozpoczynają dalsze, standardowe już działania.
Dodatkowo nowy system wysyła do druhów SMS-y o treści: „ALARM POŻAROWY”. Umożliwia to wezwanie ich do akcji nawet wtedy, gdyby syreny nie usłyszeli lub ta nie zadziałała z powodu jakiejś awarii lub braku prądu.
- O takie urządzenie staraliśmy się już od blisko dwóch lat – mówi Michał Hucz, były naczelnik OSP Wróblew, obecnie radny Rady Gminy w Skomlinie.
- Początkowo myśleliśmy o tańszym, ale gorszym urządzeniu za około 3 tysiące złotych. Chcieliśmy na to uzyskać dofinansowanie z gminy, ale uniemożliwiała to trudna sytuacja finansowa. Później staraliśmy się o dotację na ten cel w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska. Ale też bez powodzenia. No i w końcu udało nam się je kupić własnymi siłami.
Urządzenie zamontowała firma B-Tronik spod Łodzi. Jego cena wraz z kosztem innych prac wykonanych jednocześnie w remizie, które mają zwiększyć bezpieczeństwo, wyniosła 6 650 zł. Na tę kwotę złożyły się: 2 800 zł - od wróblewskich druhów za wyjazdy do akcji i z własnych datków, 1550 zł – od zarządu OSP Wróblew, 2 000 – od Wielobranżowego Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych w Gdyni, które wykonuje kanalizację we Wróblewie oraz 300 zł – od mieszkańców wioski i nie tylko. 
- Nowe takie urządzenie kosztuje 9 600 zł – tłumaczy Michał Hucz.
- To nasze w czasie transportu miało uszkodzony wyświetlacz, więc wymieniono go na nowy. Ale dzięki temu udało nam się kupić je za 5 700 złotych. Naprawione urządzenie nic nie straciło na swojej jakości. Działa, jak nowe, a nam udało się zaoszczędzić prawie 4 tysiące złotych.
Teraz wróblewscy strażacy mają nowe marzenie.
- Na wyposażeniu posiadamy lekki wóz pożarniczy Iveco z 2003 r. – mówi dalej dh Hucz.
- By poszerzyć zakres działania naszej jednostki, chcemy go zamienić na średni wóz pożarniczy. Taki, który będzie miał większy zbiornik na wodę i zwiększy nasze możliwości w czasie akcji. Ponieważ budżet gminy jest okrojony, na razie myślimy o samochodzie używanym.
Obecnie jednostka liczy 37 członków czynnych.


Elżbieta Wodecka 
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości