Mecz walki, pełne trybuny, kibicowski bęben, czerwona kartka i pochwały dla sędziego – inauguracja sezonu w Skomlinie miała w sobie wszystko, co w lokalnej piłce najlepsze. Victoria zremisowała ze Słowianem Dworszowice-Pakoszowe, a obaj debiutujący trenerzy mieli po końcowym gwizdku sporo do powiedzenia.
W niedzielne popołudnie, 24 sierpnia, w Skomlinie czuć było, że tu futbol to choć małe to jednak lokalne święto. Victoria pod wodzą nowego trenera Sławomira Skoczylasa rozpoczęła sezon A-klasy meczem ze Słowianem Dworszowice-Pakoszowe, którego od obecnych rozgrywek prowadzi Michał Zawadzki. Dla obu szkoleniowców był to oficjalny ligowy debiut na ławkach.
Już przed pierwszym gwizdkiem atmosfera na stadionie robiła wrażenie – piłkarzy obu drużyn na murawę wyprowadzała młodzież Victorii, powiewały klubowe flagi, a kibicowski bęben wybijał rytm dopingu. Trybuny wypełniły się po brzegi, prezes Adam Spodymek zapraszał kibiców na kiełbaski z grilla i napoje, a cały dochód przeznaczony był na wsparcie klubu. W przerwie spotkania oficjalnie pożegnano pamiątkowymi medalami czterech Trampkarzy z rocznika 2010 przez prezesa klubu oraz trenera grup młodzieżowych Victorii – Damiana Orłowskiego. Uhonorowani zostali: Adam Brąś, Franciszek Drobina, Jakub Łapucha, a także Franciszek Chrzanowskiego, którzy kończą swoją przygodę w młodzieżowych drużynach Victorii (kilku chłopców z tego samego rocznika nie dotarło na wczorajszej spotkanie) – to było prawdziwe lokalne piłkarskie święto, można chcieć i oczekiwać czegoś więcej? Tu było wszystko!
Walka na boisku
Na murawie emocji również nie brakowało. Goście ze Dworszowic rozpoczęli lepiej i objęli prowadzenie w pierwszej połowie. Victoria nie przestraszyła się jednak rywala, który jeszcze w sezonie 2024/2025 występował w Klasie Okręgowej. Gospodarze grali odważnie, mieli swoje okazje i dążyli do wyrównania.
Spotkanie było twarde i pełne walki, a w drugiej połowie goście musieli radzić sobie w osłabieniu po czerwonej kartce dla obrońcy Mateusza Kowalskiego.
Zadowolenie i niedosyt – komentarze trenerów
Po końcowym gwizdku pierwszy do rozmowy stanął trener Słowiana Michał Zawadzki, który mimo gry w dziesiątkę docenił zaangażowanie swoich piłkarzy.
– Mecz myślę, że wyrównany z lekką przewagą Skomlina. Punkt w tym meczu cieszy, ja dziękuję swoim zawodnikom za walkę. Zostawili mnóstwo sił i serca na boisku. Myślę, że będziemy to wszystko od nowa budować. Wiadomo, że spadek powoduje to, że są nowi zawodnicy, nowe pozycje i to wszystko trzeba posklejać. Punkt cieszy, jedziemy dalej, w środę kolejne spotkanie, więc to z Victorią jest już historią – podkreślił Zawadzki.
Szkoleniowiec gości żałował jednak niewykorzystanych okazji z początku drugiej połowy.
– Szkoda dwóch sytuacji z początku tej drugiej połowy, gdybyśmy strzelili na 2:0, to myślę, że byśmy go kontrolowali. Moi chłopcy zostawili na boisku sporo zdrowia, szczególnie po czerwonej kartce, gdzie musieli dość intensywnie bronić. Raz jeszcze powtórzę – cieszy punkt i trzeba go szanować.
Trener Słowiana nie zapomniał także o sędziującym zawody Alessio Tossonim.
– Chcę podkreślić bardzo fajne sędziowanie. Sędzia pozwalał grać, a to bardzo ważne. Panował nad sytuacją w meczu, więc gratulacje dla niego – zakończył.
Po drugiej stronie boiska emocje wyglądały nieco inaczej. Trener Victorii Sławomir Skoczylas nie ukrywał rozczarowania, mimo że jego drużyna zdobyła punkt.
– Wynik jest wynikiem. Nie mogę powiedzieć, że jestem super zadowolony, bo uważam, że byliśmy drużyną przeważającą w tym meczu, na pewno mieliśmy dużo więcej siły. Co prawda graliśmy w przewadze jednego zawodnika sporo czasu, ale paradoksalnie ta czerwona kartka sprawiła to, że stanęliśmy na tym boisku – nie układało nam się nic niestety. Mamy punkt, trzeba się cieszyć, ale to nie jest to, na co zasługiwaliśmy – przyznał trener Victorii.
Szkoleniowiec podkreślił też, że jego zespół w drugiej połowie nie grał tak, jak powinien.
– Mimo że w drugiej połowie strzeliliśmy bramkę to wtedy też przestaliśmy grać w piłkę i wplątaliśmy się w kopaninę – czyli to, czego chcemy unikać. Co prawda debiut nie poszedł po mojej myśli tak, jakbym chciał, ale meczu nie przegraliśmy, mamy punkt – musimy walczyć, trenować i poprawiać się z każdym spotkaniem.
Na koniec rozmowy trener Skoczylas skierował słowa podziękowania dla rywali.
– Chciałbym podziękować naszym rywalom z Dworszowic za mecz – podsumował dla portalu kulisy.net.
Drużyny za długo nie odpoczną. Już w środę, 27 sierpnia kolejne ligowe potyczki: Słowian jedzie do Siemkowic, zaś Victoria po raz kolejny na własnym obiekcie podejmie LKS Wierzchlas, a więc mistrza ubiegłego sezonu A - klasy. Początek tego starcia o 17.45.
Pierwsza kolejka pełna emocji
Remis w Skomlinie to tylko część piłkarskich emocji, jakie przyniosła pierwsza kolejka Decathlon A-klasy.
LZS Staw z Kamilem Wirą (byłym już zawodnikiem WKS 1957 Wieluń) w roli grającego trenera pokonał Orion Olewin 3:0. Wira zdobył dwa gole, a mecz rozegrano na obiekcie w Czarnożyłach, gdzie drużyna ze Stawu będzie od tego sezonu rozgrywać swoje ligowe potyczki.
KKS Kurów zremisował 3:3 z GLKS Biała – bramkarzem i szkoleniowcem Kurowa jest inny były zawodnik WKS 1957, Jakub Pawełczyk.
KS Radoszewice podzielił się punktami z GKS Siemkowice (1:1).
Start Łubnice wygrał 3:1 z LKS Kiełczygłów.
LZS Łaszew przegrał 0:2 z GLKS Wartą Osjaków.
LKS Wierzchlas pokonał GKS Czastary 2:1 (o tym meczu pisaliśmy na łamach portalu kulisy.net).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze