W Dniu Dziecka, na placu przed remizą w Gaszynie, odbył się tradycyjny festyn rodzinny. Zorganizowały go tutejsza Ochotnicza Straż Pożarna i Koło Gospodyń Wiejskich. Przyłączyli się do tego również rodzice uczniów szkoły.
- Takie imprezy, czy to właśnie z okazji Dnia Dziecka, czy na powitanie wakacji, urządzane są w Gaszynie już od wielu lat – mówi Marcin Topór, naczelnik miejscowej OSP i opiekun Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej. - Kiedyś robiła je parafia, później przez jakiś czas szkoła. A teraz, od kilku lat, organizujemy je wspólnie z naszym KGW. Koleżanki są głównie od spraw kulinarnych. Ale też nami troszkę potrząsną, coś zarządzą i wtedy wszystko lepiej wygląda. To taki ogólnogaszyński festyn. Mieszkańcy mogą tu razem pobyć, porozmawiać, pobawić się. Po prostu jest okazja do integracji.
O tym, że najważniejsze na pikniku były jednak dzieci, świadczyły przygotowane właśnie dla nich atrakcje. Oczywiście dominowały, oblegane przez maluchów, dmuchańce.
- Tę atrakcję mieliśmy dzięki mieszkańcom i przedsiębiorstwom działającym na terenie naszego sołectwa, którzy ją najmłodszym zafundowali – podkreśla Marcin Topór.
Do tego, by wszyscy milusińscy czuli się tu dobrze, dbali członkowie prężnie działającej Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej. To oni zajmowali się malowaniem buziek, zaplataniem warkoczyków, ale też robili popcorn i cukrową watę w różnych smakach – do wyboru do koloru. Smażyli również smakowite kiełbaski i kaszanki na ruszcie. Aktywnie uczestniczyli także w różnych pokazach, na przykład jak pomóc osobie, która się zakrztusiła. Robili to na specjalnej kamizelce, na której potem ćwiczyli również chętni widzowie.
Dorośli druhowie przygotowali dla wszystkich prezentację swojego sprzętu, a dla maluchów przejażdżki samochodem strażackim. Kolejka do tej atrakcji była olbrzymia.
Panie z KGW razem z rodzicami uczniów tutejszej szkoły uszykowały stosy przepysznych wypieków. Można było nimi opychać się na miejscu albo kupić coś do domu.
Festyn był również okazją do zaprezentowania nowego, niebywale ważnego, nabytku strażaków, jaki zawisł na zewnętrznej ścianie remizy. To defibrylator do udzielania pomocy osobom, u których nastąpiło zatrzymanie krążenia. Jak z niego korzystać, pokazali młodzieżowcy.
- Warto było przyjechać – uśmiecha się Katarzyna Mieszalska z Wielunia. - Jest wiele świetnej zabawy, a od nas to niedaleko. Przyjechałam z córką Wiktorią, która od ponad roku należy tu do Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej i na dziś jest jej najmłodszym członkiem.
- Na naszych zbiórkach jest fajnie – dodaje Wiktoria. - Najbardziej podobają mi się nocowanki. Cieszę się, że tutaj jestem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze