O zmianach wizualnych w urzędzie gminy, budowie hydroforni, kredycie, pozyskanych środkach oraz o strażackim żuku rozmawia Katarzyna Cieślik z Mariuszem Mielczarkiem, wójtem gminy Kiełczygłów
Katarzyna Cieślik: Kiedy rozpoczynał pan swoją pierwszą kadencję, przychodził pan do zupełnie innego urzędu gminy, zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Jak pan zasiadał w innym też gabinecie, to myślał o tych zmianach? Czy teraz jest satysfakcja z wykonanych prac?
Mariusz Mielczarek, wójt gminy Kiełczygłów: W 2018 r. kiedy zostałem wybrany wójtem gminy Kiełczygłów, postawiłem sobie bardzo dużo zadań. Dziś mogę już stwierdzić, że część być może niewykonalnych, część fragmentarycznie wykonanych oraz część jeszcze możliwych do wykonania. Na pewno jednym z moich planów była zmiana wyglądu urzędu gminy. M.in. gabinet wójta był niestety mocno zaniedbany, ściany nie pomalowane, dużo kurzu i pamiętam sławetne żaluzje, które nie były funkcjonalne w żaden sposób. Chciałem, żeby ten nasz urząd był równie przyjazny wizualnie i oczywiście w kontekście obsługi. Dążyłem do zmiany wyglądu i część prac udało się wykonać. Ważnym narzędziem tutaj jest załoga, osoby współpracujące, bo sam bym nic kompletnie zrobił. Gdy ma się ludzi odpowiedzialnych, zaangażowanych to jest możliwe wykonanie wielkich rzeczy.
Budynek urzędu przeszedł termomodernizację, metamorfozę pana gabinet i również inne pomieszczenia doczekały się remontu. W planach są kolejne prace w urzędzie?
Zmodernizowane zostało pierwsze piętro naszego urzędu, wszystkie pomieszczenia, korytarz, schody, zamontowana też jest winda.
Czy właśnie dużo osób już skorzystało z windy? Jakie docierają do pana komentarze odnośnie jej budowy?
Część osób już skorzystała i jest zadowolona, że może dostać się bez problemu na każde piętro. Są dalsze plany remontu naszego urzędu gminy, takie jak przebudowa sali konferencyjnej, urzędu stanu cywilnego. Trochę się przyhamowały te prace ze względu na brak siły roboczej. Niestety uposażenie w gminie nie jest wysokie i ciężko zatrudnić osoby z doświadczeniem w pracach budowlano-remontowych. Jestem jednak bardzo zadowolony z efektu dotychczasowych prac. Jest to wielotorowe działanie, bo nie tylko robimy pomieszczenia, ale również elewacja została wykonana, dojście do urzędu gminy czy do windy. Myślę, że gdyby udało się wykonać w przyszłych latach podobne działania, ogólnie inwestycyjne, to moglibyśmy powiedzieć, że odbiliśmy się od dna.
Wakacje w pełni, ale to raczej średni okres dla gminy Kiełczygłów. W tym czasie borykacie się z niedoborem wody. Jak w tym roku wygląda sytuacja?
Rzeczywiście woda to systematyczny problem w okresie letnim, ale z tego, co słyszę inne gminy też mają coraz większe problemy z zaspokojeniem potrzeb wodnych dla mieszkańców. Posiadamy jedną hydrofornię, która jest nie jest w stanie zaopatrzyć całej gminy w dostawy wody, stąd też nasze kroki i starania o budowę kolejnej hydroforni. Najpierw zakup 20-arowej działki, stricte pod tego typu budowlę, a kilka dni temu została też podpisana umowa z wykonawcą.
W końcu udało się rozstrzygnąć przetarg.
Tak, w końcu, bo wystąpiły też dość mocne zachwiania ze względu na obecną sytuację gospodarczą. Nie spodziewałem się, że koszt inwestycji będzie tak duży. Zakładałem, że będzie o połowę mniejszy, czyli wykonanie hydroforni zamknie się w granicy ok. 4,5 mln zł. Niestety rzeczywistość okazała się bardzo brutalna, Środki, które otrzymaliśmy na hydrofornię to 8 mln 550 tys. zł i 450 tys. zł to nasz wkład własny. W trakcie realizacji może się okazać, że będzie to jeszcze niewystarczająca kwota i będziemy musieli wygospodarować dodatkowe fundusze. Choć mam nadzieję że nie. Bardzo się cieszę, że znalazła się firma, która zdecydowała się podjąć wykonanie tej inwestycji i wreszcie po 20-kilku miesiącach będziemy mogli cieszyć się z nowej hydroforni wraz z uzdatnianiem wody.
Wówczas problemy z brakiem wody może całkowicie nie znikną, ale chociaż się zmniejszą.
Zasoby wody w naszym ujęciu są niewielkie i kiedy jest zapotrzebowanie na wodę wyższe niż zazwyczaj, czyli w okresie letnim, te braki występują. Decyzja o budowie hydroforni jest więc jak najbardziej zasadna. W przyszłości, jeśli pojawi się możliwość, oczywiście będę dążył do tego, żeby jeszcze jedną hydrofornię bądź też ujęcie wybudować w innej części naszej gminy, w okolicach Huty, bądź samej Hucie.
Pod koniec maja Rada Gminy Kiełczygłów podjęła uchwałę intencyjną ws. zaciągnięcia kredytu, 300 tys. zł. Czy to było konieczne i co to oznacza dla gminy w dalszej perspektywie?
Otrzymaliśmy ponad 700 tys. zł z urzędu wojewódzkiego na remont drogi w Kuszynie. Niestety znów się okazuje, że oszacowanie kosztów, nawet z nadwyżką, nie jest równoznaczne z aktualną sytuacją. Uważałem, że zabezpieczone środki powinny wystarczyć, czyli łącznie 1 mln 200 tys. zł, 500 tys. zł nasz wkład, a jeszcze myślałem, że sporo zostanie. Przetarg pokazał, że ceny są ekstremalnie kosmiczne, usługi i materiały zdrożały, aż tak, że trzeba było jeszcze zabezpieczyć 200 tys. zł dodatkowo. Teraz pytanie, czy oddajemy 700 tys. zł, czy szukamy innych rozwiązań i robimy ok. 3 km drogi. Wszystkie drogi na terenie gminy, oprócz nowych nawierzchni, wymagają remontu, naprawy w większym lub mniejszym stopniu. Uważam, że droga w Kuszynie wymaga remontu bezwzględnie, a za chwilę będzie jeszcze większy koszt jej wykonania i nie będziemy w stanie wykonać tego zadania. Stan budżetu gminy nie zwiększy się, a wręcz się zmniejszy, w związku z podwyżkami np. cen energii, węgla, czy uposażenia nauczycieli itp. Myślę, że część gmin nawet przestanie istnieć, mam taką wizję, jeśli to tak dalej pójdzie. W tej chwili jest bardzo źle, a przypuszczam, że jesienią może być tragedia.
Kredyt ma pokryć wkład własny gminy na remont drogi w Kuszynie.
400 tys. zł zabezpieczyliśmy z nagrody w konkursie ,,Rosnącej odporności”, a 300 tys. zł wyniesie kredyt. Jesteśmy w trakcie załatwiania ostatnich formalności, termin spłaty został wyznaczony do 2028 r.
Czy mieszkańcy powinni się obawiać, że przez ten kredyt braknie środków na inne inwestycje?
Być może tak, bo środków jest zawsze ograniczona ilość, ale pytanie jest, czy nas stać na oddanie środków, 700 tys. zł i zaniechanie wyremontowania trzykilometrowego odcinka. Uważam, że nie. To jest moment, w którym musimy podjąć ważną i odważną decyzję. Rada podjęła taką decyzję, a gdybyśmy teraz ponownie ogłaszali przetarg na tą samą drogę z tym samym zakresem, już najniższa oferta wyniosłaby ok. 2 mln zł.
Niedawno otrzymaliście niemal 11 mln zł z II edycji Rządowego Programu Inwestycji Strategicznych. Na co zostaną przeznaczone środki?
Złożyliśmy wnioski, jeden na kontynuację budowy oczyszczalni, 6 mln zł z naszym wkładem (300 tys. zł). Drugi wniosek był na remont dróg gminnych ok. 5 km. Jesteśmy na etapie analizy, które odcinki włączyć do remontów. Łatwiejsza sprawa jest odnośnie oczyszczalni i kanalizacji, bo wiadomo tutaj są etapy i część tych prac jest wykonywana już z poprzednich dotacji. Za chwilę ogłosimy przetarg na dokończenie budowy oczyszczalni plus kolejny etap budowy kanalizacji.
Kolejne środki, które spłynęły w ostatnim czasie, pochodzą z urzędu marszałkowskiego. Udało się zdobyć pięć grantów dla sołectw, na infrastrukturę sportową i dla LKS Kiełczygłów.
Oczywiście bardzo się cieszymy, że mamy wsparcie ze strony rządowej, jak również z województwa łódzkiego, z którego corocznie otrzymujemy znaczne dofinansowania. W tym roku pozyskaliśmy z urzędu marszałkowskiego 100 tys. zł na remont boiska wielofunkcyjnego przy SP w Kiełczygłowie oraz boiska do piłka nożnej w Obrowie. Obecnie realizujemy to zadanie. Boisko w Obrowie niestety już było tak wyeksploatowane, że wymagało kompleksowych prac naprawczych, aby spełniało współczesne wymogi miejsca do gry w piłkę nożną. Natomiast na tzw. orliku w Kiełczygłowie również zostały włączone prace naprawcze, gdyż na płycie boiska pojawiły się już pęknięcia, załamania. Otrzymaliśmy też pięć grantów dla sołectw. Gmina także zadeklarowała się, że w ramach możliwości i gdy jakieś zadania będą kosztowały więcej niż pozyskane dotacje (12 tys. zł), wesprzemy finansowo sołectwa. Klub pozyskał 19 tys. na swoją działalność, także jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z urzędem marszałkowskim, jak również wojewódzkim. Porównując te wcześniejsze lata 2010-2018, uważam, że znacznie więcej pozyskaliśmy środków.
Gmina ogłosiła konkursy na dyrektora przedszkola i kierownika klubu dziecięcego w Kiełczygłowie. Czy zostały już rozstrzygnięte?
W obu przypadkach były osoby, które pełniły obowiązki dyrektora i kierownika. Chcieliśmy w ramach konkursu rozstrzygnąć te kwestie i wybrać dyrektora oraz kierownika, by perspektywy rozwoju były wieloletnie i ktoś mógł stabilniej odpowiadać za placówkę, mieć większy komfort działania. Proces rekrutacyjny jeszcze nie został zamknięty. W przypadku przedszkola wyrażam nadzieję, że dalej pokieruje nim pani Beata Borczyk. W tym krótkim okresie zarządzania spisała się bardzo dobrze i myślę, że będzie sobie też radziła jako dyrektorka.
Wystawiliście na sprzedaż strażackiego żuka, zeszliście już z proponowanej wstępnej ceny. Wciąż nie ma zainteresowanych kupnem?
Właśnie został sprzedany za 5 tys. zł, czyli tą wyjściową kwotę. Mieszkaniec Rzgowa obejrzał wóz i jako jedyny złożył ofertę kupna, w której zaproponował 5 tys. zł.
Na co zostaną przekazane środki ze sprzedaży żuka?
Na rzecz gminy. Jeśli strażacy z OSP Dryganku zgłoszą jakieś potrzeby, to na pewno będziemy starać się pomóc. Teraz też jesteśmy w trudnej sytuacji, bo musimy zabezpieczyć wkład własny w wielu inwestycjach i nie wiem, czy nie będzie potrzebny kolejny kredyt. Zawsze byłem przeciwny kredytom, ale by nie pozbyć się pozyskanych środków, musimy z jakiegoś źródła uzyskać brakujące fundusze. Innego wyjścia nie mamy, nie wybaczyłbym sobie i myślę, że mieszkańcy też by mi nie wybaczyli, gdybym oddał ponad 10 mln zł. Zobaczymy, co będzie dalej.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze