Strażacy ze Stawu tym razem nie musieli daleko jechać do zdarzenia drogowego. W środę, 7 września, w pobliżu ich strażnicy dachowała osobówka. Jak się okazało jej kierowca był pijany.
Do zdarzenia doszło ok. 14:40. Mieszkańców Stawu z domów wywabił na drogę huk. Kiedy wyszli na drogę zobaczyli skoszone słupki i auto do góry kołami. Na miejsce zostały wezwane służby. Zadysponowano cztery jednostki straży pożarnej, dwie z JRG Wieluń oraz po jednej z OSP Opojowice i OSP Staw. Ci ostatni druhowie na miejsce mieli wyjątkowo blisko, bowiem osobówka leżała niemal we wjeździe na ich dziedziniec.
- Jak wynika ze wstępnych ustaleń policjantów, 27-latek, kierujący volkswagenem, nie dostosował prędkości do warunków ruchu, stracił panowanie nad pojazdem, w wyniku czego auto dachowało – relacjonuje asp. sztab. Katarzyna Grela, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Wieluniu.
Przedstawiciele służb, którzy udzielali pomocy 27-latkowi, od razu wyczuli od niego woń alkoholu. Po zbadaniu trzeźwości okazało się, że ma ponad 1,6 promila w organizmie.
Teraz czeka go zapewne postępowanie w sądzie. Za kierowanie pojazdami mechanicznymi w stanie nietrzeźwości grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności, zakaz kierowania pojazdami oraz wysoka grzywna.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze