Robert Sikora, radny gminy Pajęczno uważa, że burmistrz w swoich propozycjach inwestycji pomija potrzeby wsi. Sikora wytyka, że większość zadań, w szczególności tych kosztownych, jest realizowanych na terenach miejskich. Sądzi, że to powinno się zmienić. Z zarzutami nie zgadza się Piotr Mielczarek, burmistrz, podnosząc, że podziały na inwestycje wioskowe i miastowe są nieprecyzyjne, chociażby dlatego, że niektóre zadania służą równocześnie mieszkańcom obu terenów, niezależnie w której części gminy mieszkają.
- Fundusze wydawane na miasto są w granicach 7,5 mln zł, a fundusze wydawane na treny wiejskie w granicach miliona przez ostatnie dwa lata – dowodzi Robert Sikora.
- Przeliczając to na liczbę mieszkańców na koniec zeszłego roku, wychodzi tak, że mieszkaniec jeden dostaje 200 zł na inwestycje na wsi, a mieszkaniec w mieście dostaje 1200 zł – wylicza radny.
- Jest dużo rozbieżności i mamy wiele takich inwestycji, które są robione tylko w mieście, chociażby ul. Jana Pawła, Urząd Gminy. Teraz planowane są znowu zadania na osiedlu Matusowiec, wyszacowane na 3,5 mln zł czy remont drogi powiatowej. Owszem nie jest gminna, ale leży na terenie miasta i dokładamy do jej remontu – wymienia radny.
Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się burmistrz, Piotr Mielczarek.
- Nie jest prawdą, że inwestycji na wsiach nie ma – komentuje.
- Liczby, którymi posługuje się radny, każdy będzie interpretował jak uważa. Nie wiem, czy dofinansowanie do zakupu samochodu strażackiego w Makowiskach to inwestycja wiejska czy miejska? Samochód za 400 tys. zł to wydatek na miasto, czy wieś? Budowa ujęcia wody w Jankach to inwestycja wiejska, miejska czy wspólna? W moim przekonaniu po prostu niezbędna. I tyle. Dla mnie takich podziałów nie ma i nigdy nie powinno być. Nie służą niczemu dobremu.
Sikora uważa, że gmina zbyt premiuje plany inwestycyjne w samym mieście, zapominając o potrzebach mieszkańców, których domostwa oddalone są od ratusza.
- Na wsi są projekty, są możliwości zrobienia dróg dojazdowych, a się ich nie wykonuje – akcentuje radny.
- Nie ma nawet projektów przyszłościowych. Żeby zrobić drogę, trzeba mieć dokumentację przyszłościową, bez niej nie można aplikować o środki. W ten sposób koło się zamyka. W mieście ulice są robione. Zgadza się, że jest więcej mieszkańców, ale ludzie z terenów wiejskich też się składają do budżetu gminy, nie tylko miasto. Wiele zakładów produkcyjnych, które płacą podatki, niejednokrotnie spore, znajduje się na terenach wiejskich – podkreśla.
Tymczasem burmistrz Pajęczna nie widzi podstaw do podobnych zarzutów.
- Dla mnie dzielenie na wieś i miasto nie ma racji bytu, bo uważam, że gmina jest jedna – akcentuje.
- Stawianie tak sprawy i mówienie wieś - miasto doprowadzi do sytuacji, że za chwilę będzie: my, wy i oni. To jest niedopuszczalne, nawet jeśli to mówi radny.
Robert Sikora chciałby, aby środki inwestycyjne były rozdzielane w bardziej, jego zdaniem, sprawiedliwy sposób.
- Nie mówię żeby to było pól na pół, ale chociaż 60 do 40 proc. Teraz może 15 proc. maksymalnie dostaje teren wiejski – wylicza, przypominając, że na najbliższe dwa lata zaplanowano inwestycje na kwotę ok. 7 mln zł na terenie miasta i na ok. 2 mln na tereny wiejskie.
Te liczby burmistrza nie przekonują.
- Rozumiem, że radny jak mówi o swoich „oczkach w głowie”, to może mówić o jednym sołectwie, klubie czy stowarzyszeniu, ale ja takich „oczek” mam znacznie więcej: 20 sołectw, kilkanaście stowarzyszeń, kilka klubów sportowych, organizacji, czy szkół – twierdzi Mielczarek.
- Pewnie dla kogoś może to być niesprawiedliwe, ale ja mam świadomość tego, że tych, którzy oczekują na wsparcie i pomoc, jest zdecydowanie więcej. Nigdy nie chciałbym tak sprawy stawiać. Np.: czy prasa kupowana na oczyszczalnię w Pajęcznie jest inwestycją miejską, czy gminną? Gdyby tak na to popatrzeć, to można powiedzieć, że znowu inwestujemy w Pajęczno. Czyją winą jest, że kilkadziesiąt kilometrów dróg gminnych znajduje się akurat w mieście, że mieszka tu 7 spośród 11 tysięcy mieszkańców? Znam potrzeby całej naszej gminy, natomiast takie podziały są dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Radny próbuje mi wmówić faworyzowanie jednych względem drugich, szczególnie, mieszkańców gminy na lepszych i gorszych. To jest po prostu nieuczciwe i niedopuszczalne. Nigdy wcześniej nikt takich podziałów nie czynił. I to jest wielka zaleta Rady Gminy w Pajęcznie. Nie pozwolę na takie działania – podkreśla burmistrz, przypominając, że to z jego inicjatywy został wyodrębniony fundusz sołecki, przeliczany na każdego mieszkańca, z kolei podobnego budżetu do podziału dla osiedli w mieście nie ma.
Magdalena Lizurej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze