Reklama

Dni Sportu po raz drugi

W ubiegłym roku Akademia Sportu Pajęczno po raz pierwszy organizowała Dni Sportu. Już wtedy władze klubu zapewniały, że na jednej edycji się nie skończy. 17 lipca młodzi sportowcy wraz z rodzicami zaprosili mieszkańców na stadion miejski po raz kolejny. Impreza miała charakter charytatywny. Zbierano środki na pomoc Biance Biedroń, mieszkance Dylowa Szlacheckiego.

W ubiegłym roku dochód ze sportowego festynu zasilił konto Mai Kowalskiej z Kiełczygłowa, teraz pieniądze trafią do Bianki. Obie dziewczynki były obecne w niedzielę, aktywnie brały udział w zabawie. Co prawda nie są jeszcze tak sprawne, jak ich rówieśnicy, sporo osób trzyma jednak kciuki, aby to się zmieniło.
- Pomagamy osobom potrzebującym, bo niestety jest ich coraz więcej w Polsce, głównie dzieci, na które trzeba być otwartym – tłumaczy Michał Zawadzki z Akademii Sportu.
-  Niestety państwo nie pomaga tak, jak powinno pomagać, dlatego staramy się, jak możemy.
Zawadzki zaznacza, że klub tylko tworzy przestrzeń do pomagania, a wspierają Biankę odwiedzający i darczyńcy. To dzięki nim puszki się zapełniają.
- Jest pogoda, sądzę, że wszyscy są zadowoleni – komentuje Zawadzki. 
Uczestnicy mogli skorzystać z dmuchańcy, przejażdżek bryczką, fotobudki 3D,  zabaw z animatorką. W trakcie imprezy licytowano lot motoparalotnią.  Obecni na stadionie chętnie brali udział  w konkursach i zabawach jak np. przeciąganie liny. 
- W tym roku postawiliśmy na rywalizację dzieci kontra rodzice, muszę przyznać, że poziom jest wysoki, rodzice podeszli do tego z myślą, że dzieci im odpuszczą, niestety przeliczyli się – śmiał się Michał Zawadzki, podkreślając, że ważna jest atmosfera i chęć do zabawy.  
Przypomnijmy, że Bianka Biedroń cierpiała na zespół Millera Fishera to choroba neurologiczna, o podłożu autoimmunologicznym, objawiająca się zapaleniem nerwów. Nie znane są przyczyny ujawniania się objawów. Dziewczynka kilka tygodni spędziła pod respiratorem, od nowa uczy się poruszać. Aby jej rekonwalescencja przebiegała sprawnie, potrzeba systematyczności i rehabilitacji. Na to konieczne są nakłady finansowe, dlatego mama dziewczynki, Martyna Bożek, założyła zbiórkę. Jak zaznacza, dzięki środkom z wpłat, mogła zapewnić córce udział w kolejnych turnusach rehabilitacyjnych w ośrodku w Bydgoszczy.
- Efekty są niesamowite, jak pojechałyśmy za pierwszym razem córka jeździła na wózku całkowicie, nie schodziła z niego, a jak wyszłyśmy po dwóch tygodniach, to potrafiła zrobić kilka kroków o kulach – relacjonuje.
- Ta świadomość motywuje do tego, aby działać, starać się zorganizować, szukać tych funduszy i zapewnić je – komentuje, nie ukrywając wdzięczności dla ludzi, którzy pomagają Biance stanąć na nogi.  
Dziewczynka ma nadzieję, że od września będzie mogła wrócić do nauki stacjonarnej wraz z rówieśnikami. Może liczyć na wsparcie ze strony kolegów, ale i grona pedagogicznego. 
- Córka od czerwca dopytuje, kiedy może wrócić do szkoły, odkąd jest w stanie się samodzielnie poruszać,  ciągnie do rówieśników, chce być z  kolegami i koleżankami  - mówi mama dziewczynki.
- To jest dla niej motywacja do wytężonej pracy. Jak usłyszała, że jest szansa, na to aby od września uczyła się w szkole razem z dziećmi, odrzuciła kule i na drugi dzień stwierdziła że tego nie potrzebuje – podaje Bożek. 
 

Magdalena Lizurej
[email protected]
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości