27 maja, po 10 miesiącach walki o życie, zmarł Mariusz Zjawiony. Miał 41 lat. Osierocił troje dzieci. Synową i wnuki przygarnęła mama Mariusza - Mieczysława. Mieszkają w Marchewkach, w gminie Siemkowice. Dom wybudowany z kamienia jest pełen wilgoci i pleśni. Odłożone na remont oszczędności Mieczysława musiała wydać na opiekę i leczenie syna. Rodzina potrzebuje pomocy. Mieszkańcy Marchewek postanowili działać i uruchomili zbiórkę.
W lipcu ubiegłego roku, w wyniku bójki, Mariusz Zjawiony doznał znacznych obrażeń. Doszło do pęknięcia czaszki w części czołowej. W miejsce uszkodzenia dostały się bakterie i rozwinęło się zapalenie opon mózgowych. Dwa miesiące spędził na oddziale intensywnej opieki medycznej bełchatowskiego szpitala, miesiąc na neurologii chirurgicznej w Sieradzu, a kolejne w szpitalu w Pajęcznie. Później trafił do domu pomocy społecznej. Wymagał stałej opieki i pomocy przy codziennych czynnościach. Przestał być samodzielny.
- Syn walczył o życie 10 miesięcy. Zmarł przez odleżyny – mówi Mieczysława Zjawiona, mama Mariusza.
Osierocone dzieci Mariusza mieszkają wraz z mamą w domu babci. Najmłodsza Zosia ma prawie 1,5 roku. Jej starszy brat Kuba 5,5, a najstarszy 9-letni Rafał uczy się w drugiej klasie szkoły podstawowej.
Ponad 60-letni dom z kamienia, w którym mieszkają, wymaga generalnego remontu. Wszędzie jest wilgoć, na ścianach i sufitach pojawia się grzyb. Konieczne jest gruntowne osuszenie, zerwanie podłóg, wymiana okien i ocieplenie.
Mama dzieciaków jest na rencie chorobowej. Babcia Mieczysława żyje ze skromnej emerytury, ale jak twierdzi to jej wystarcza. Pochowała już męża i dwóch synów. Nie prosiła o pomoc. Akcję zainicjowali mieszkańcy Marchewek. Zwrócili się z pomysłem zbiórki do szefowej sołectwa Siemkowice, w którego skład wchodzą także małe Marchewki.
- Kiedy tylko dostałam sygnał o potrzebie działania, nie zastanawiałam się ani chwili. To była potrzeba serca i odpowiedź na głos mieszkańców. Babcia dała nam tylko zielone światło. Cała reszta to siła i zaangażowanie ludzi dobrej woli – akcentuje Elżbieta Kubunik, szefowa rady sołeckiej Siemkowic i dodaje, że z całego serca dziękuje ludziom z Marchewek.
- Wystarczy jedno hasło i są gotowi do pomocy. Bez nich wszystko nie miałoby sensu - zaznacza sołtyska.
- Tych, którzy zamiast pomagać szukają sensacji proszę – nie róbcie tego. Dzieci są niewinne i nie zasługują na to, by przeżywać kolejne stresy. Babcia nie prosiła o pomoc – to my przyszliśmy do niej. Dajcie jej spokój. Nie zadawajcie bolesnych pytań, nie oceniajcie - apeluje Elżbieta Kubunik i zaznacza, że to czas na wsparcie, a nie na afery.
Obserwując w jak trudnej sytuacji jest Mieczysława Zjawiona i jej rodzina, mieszkańcy wpadli na pomysł, by zgłosić ich do programu "Nasz nowy dom" w Polsacie. Z pewnością stary, zawilgocony dom, zakwalifikowałby się do natychmiastowego remontu. Problem w tym, że nieruchomość ma nieuregulowany stan prawny, co dyskwalifikuje rodzinę w przystąpieniu do programu.
Wesprzeć rodzinę z Marchewek można dokonując wpłaty przez skarbonkę na stronie pomagam.pl.
https://pomagam.pl/t4pbfp?fbclid=IwY2xjawKuk-JleHRuA2FlbQIxMQBicmlkETBlbnZYRnZETWVIMWJyTVVuAR5RnaERmAi-92gHMUtU6kIVmpAnHpmK8ueMzUQ0lUIsMZNDTclxBBV8In_4WQ_aem_vnPjbJwPL2vxGYEH4c1Q4Q
Osoby chcące dokonać osobiście wpłaty proszone są o kontakt z sołtyską Siemkowic. A może znajdzie się ekipa fachowców o wielkich sercach, która nieodpłatnie pomoże w remoncie…

Na zdjęciu Elżbieta Kubunik, sołtys Siemkowic / fot.: Sławomir Rajch
', 'Skopiowano kod osadzenia newsa do schowka')" title="Kliknij żeby skopiować do schowka kod osadzenia newsa">2041815]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze