Reklama

Mieszkańcy gminy Ostrówek pytają: Co z tą drogą?

- Gdzie jest droga ja się pytam? Miała być, a nie ma. Projekt się rozmył, pieniądze zniknęły. Wójt coś tłumaczył, ale nie mogłam się z nim dogadać – denerwuje się Helena Pichlak. Mieszkańcy kolonii Marynka w Okalewie, w gminie Ostrówek, mają poczucie, że gmina traktuje ich jak gorszy sort. Wójt absolutnie nie zgadza się z takim stwierdzeniem, odpiera zarzuty i wyjaśnia w czym rzecz.

Żużlowa szlaka i piach w zębach zamiast drogi

W Marynce są trzy posesje. Prowadzi do nich dość wąska droga wewnętrzna bez nawierzchni asfaltowej. Ubytki w dojazdówce przez lata były uzupełniane szlaką żużlową. Jak twierdzą tamtejsi mieszkańcy, tumany czarnego pyłu i kurzu są wszechobecne. Okna wiecznie zaciemnione, prania na podwórku nie da rady wysuszyć, a ze spaceru czy przejażdżki na rowerze wraca się z piachem zgrzytającym między zębami.

Mieszkańcy Okalewa opowiadają, że w czasie deszczu wcale nie jest lepiej. Gdy przejedzie śmieciarka, albo ciągnik, to droga się rozchodzi i powstają potężne koleiny. Rowerem się już nie da wtedy przejechać.

Reklama

- Tragedia jest na tej drodze. Pojechałam na wycieczkę na rowerze, auto mnie mijało i za nim taki tuman czarnego kurzu, że piach miałam nawet w zębach – mówi Paulina Wiśniewska, od niedawna właścicielka jednej z posesji w Marynce.

- Droga miała być zrobiona. Poprzedni wójt nam mówił, że plany i wszystko jest. Nie zgadzało się tylko, że u sąsiadów płot był w drodze. Właściciele dali namiary, żeby obecny wójt się z nimi skontaktował w sprawie przesunięcia płotu. Ale wójt Banaś nawet nie zadzwonił, nie zaproponował żadnej zmiany, nic – rozpoczyna rozmowę z reporterką portalu kulisy.net Bartosz Wiśniewski, mieszkaniec kolonii Marynka w Okalewie.

Reklama

Asfaltu jak nie było, tak nie ma

Helena Pichlak wspomina jak bardzo się ucieszyła, gdy dwa lata temu Ryszard Turek, wójt poprzedniej kadencji, zapewnił ją: Pani Pichlakowa, będzie droga! Są już plany, a w 2025 będzie asfalt.

- No i nie ma do tej pory. Pytam nowego wójta: Jak to? To za starego wójta były pieniądze na projekt i na asfalt, a teraz nie ma? To co się z tym stało? A wójt Banaś mówi, że projekt to był z funduszy gminy. A na drogę nie ma pieniędzy. I zaczął coś wyjaśniać, ale ja nic z tego nie rozumiem – irytuje się Helena Pichlak.

Reklama

Kobieta podkreśla, że skoro nie ma asfaltowej nawierzchni, to gmina powinna chociaż zadbać o systematyczne uzupełnianie ubytków.

- Mieszkam tu już 30 lat i co roku muszę się o to dopominać. Do poprzedniego wójta jak chodziłam, to zaraz było zrobione. A teraz mijają trzy tygodnie i nie ma nic – dodaje coraz bardziej zdenerwowana.

Półmetrowa kość niezgody

Chodziło o przesunięcie ogrodzenia o pół metra. Właściciel posesji najpierw miał wyrazić na to zgodę, ale później się rozmyślił.

- Nie chciał dać, zażyczył sobie 10 tysięcy złotych. To nie mogła gmina mu zapłacić? My tu tyle lat mieszkamy bez drogi. Strasznie się kurzy, wytrzymać się nie da. Teraz są nowi sąsiedzi  i oni wyrażą zgodę, żeby płot przesunąć o te pół metra. A wójt, że teraz to już nie, bo już nie ma planów, że już wszystko poszło gdzieś – rozkłada ręce mieszkanka Marynki.

Reklama

- Zaraz ciągniki zaczną jeździć. Może wójt by tu przyjechał wtedy i stanął za ciągnikiem, żeby też miał piach w zębach – dodaje z irytacją Paulina Wiśniewska i podkreśla, że kiedy rozważała kupno domu w tej okolicy, to dostała informację, że droga będzie budowana.

- W chwili, gdy kupiliśmy dom, okazało się, że drogi jednak nie będzie. Bo pieniędzy nie ma. Wójt sobie nie zdaje sprawy co tu się odstawia. Okna muszę myć co tydzień, a i tak wyglądają jakbym ze dwa lata nie myła – rozkłada ręce.

W czym jesteśmy gorsi od Nietuszyny

Justyna Wiśniewska, mieszkanka innej posesji, zaznacza, że ludziom nie chodzi o budowę drogi na miarę autostrady.

Reklama

- Wystarczyłaby wąska asfaltowa droga. Chociaż na jedno auto – mówi.

- I chociaż jedna latarnia, żebyśmy nie musieli z latarkami chodzić. Jest tak ciemno, że strach po zmroku z domu wyjść – dodaje Paulina Wiśniewska.

Dyskusja mieszkańców nie stygnie. Rozgoryczenie daje o sobie znać coraz mocniej.

- W Nietuszynie, gdzie wójt zamieszkał, nagle wszystkie drogi boczne zaczęły rosnąć jak grzyby po deszczu. A tu nic. W czym my jesteśmy gorsi od ludzi z Nietuszyny? – pyta rozgoryczony Bartosz Wiśniewski.

- Wójt chyba zapomniał, że jest coś takiego jak Marynka na Okalewie – dodaje Justyna Wiśniewska.

Reklama

- Był plan i gdzieś poszedł. Ale gdzie? Tego nie wie nikt – dopowiada Józef Siwik, przejeżdżając w pobliżu na rowerze.

Wójt Banaś: Projektu i pieniędzy na drogę nigdy nie było

Wójt gminy Ostrówek Arkadiusz Banaś nie unika tematu i ponownie wyjaśnia sytuację w rozmowie z reporterką portalu kulisy.net. Akcentuje, że geodeta, przygotowując mapę do celów projektowych, wskazał, że na części drogi wybudowany jest budynek wraz z ogrodzeniem.

- Nie było projektu. Były pomiary, ale nigdy projekt nie powstał, bo mapa wykazała braki w położeniu działki. Przebieg drogi przechodził przez część nieruchomości. Geodeta wykonał mapę, za którą zapłaciliśmy, a z projektantem rozwiązaliśmy umowę. Nie możemy wykonać czegoś na cudzej własności, bez zgody właściciela. A takiej zgody nie było – relacjonuje wójt Arkadiusz Banaś.

Reklama

Włodarz gminy Ostrówek podkreśla, że chciał porozumieć się z właścicielem działki w sprawie użyczenia gruntu pod budowę drogi.  

- Właściciel wstępnie się zgodził, ale później się rozmyślił. Dlatego projekt nigdy nie został skończony – mówi wójt Banaś.

- Zawsze idę tamtejszym mieszkańcom na rękę. Wystarczy telefon i już jest droga wyrównana. Tam, w tej chwili, nie ma takiej potrzeby. Gdy trzeba to uzupełniamy na bieżąco wszystkie drogi. I nie utwardzamy ich żadnym żużlem. Tak było robione w poprzednich latach – akcentuje.

Reklama

Nie wszystko naraz. Gmina realizuje wiele inwestycji

Arkadiusz Banaś przypomina, że gmina realizuje obecnie wiele zadań i nie jest możliwe wykonanie wszystkich jednocześnie.

- Państwo chyba pomyśleli, że jeśli udadzą się do mediów lokalnych, to już natychmiast na drugi dzień będzie asfalt. To tak nie działa. Najważniejsze są terminy. Trwające inwestycje muszą być zakończone w określonym czasie. Nie jesteśmy w stanie jednocześnie otwierać kolejnych – zaznacza.

- Nie ukrywam, że pod względem pierwszeństwa i konieczności wykonania niektórych prac w gminie, tamta droga nie jest priorytetowa. Nie znaczy to, że nie jest w ogóle brana pod uwagę. Jednak nie jest priorytetem. Jej stan nie zagraża bezpieczeństwu – dodaje wójt.

Reklama

Arkadiusz Banaś podkreśla, że wiele projektów inwestycyjnych jest wykonanych, lecz gmina ma trudności z pozyskaniem dofinansowania na ich realizację.

- Już nie ma Polskiego Ładu, gdzie było 95 procent pokrycia inwestycji. Teraz wszystko musimy robić z własnych środków.

Sprawa nie jest przesądzona

Obecni właściciele działki, przez której fragment miała przebiegać nowa droga, deklarują zgodę na przesunięcie ogrodzenia i oddanie do użytkowania gminie 50 centymetrowego kawałka ziemi. Wójt Banaś zapewnia, że jest otwarty na rozmowy w tej sprawie.

Reklama

- Jeśli będzie fatyczna zgoda właścicieli, to zrobimy dokumentację projektową i będziemy starać się o pozyskanie środków. Zgodnie z kolejnością zadań wykonamy tę drogę – deklaruje.

Drogi w Nietuszynie zaplanowane w poprzedniej kadencji

Obecny włodarz gminy Ostrówek uznaje za absurdalny zarzut, jakoby wybudował drogi w Nietuszynie kierując się prywatnym interesem.

- Mój poprzednik przygotował dokumentację projektową i aplikował o środki z Polskiego Ładu. Natomiast termin wykonania inwestycji przypadł już po wyborach. To nie ja zaplanowałem budowę dróg w Nietuszynie i nie ja aplikowałem o środki, tylko wójt Ryszard Turek – odnosi się Arkadiusz Banaś do głosów mieszkańców.

- W tym zadaniu wykonywaliśmy dziewięć dróg za kwotę 5 milionów 600 tysięcy złotych. Na te dziewięć inwestycji przypadły też dwie drogi w miejscowości Nietuszyna. Nie mogłem zmienić lokalizacji budowy drogi, skoro środki zostały przyznane w poprzedniej kadencji właśnie na tę drogę - dodaje.

Wójt zaznacza, że były wtedy tylko dwa wyjścia: całkowita rezygnacja z inwestycji, albo jej realizacja zgodnie ze złożonym wnioskiem i przyznanym dofinansowaniem.

- Jako radny działałem przez dwie kadencje, żeby Nietuszynę skanalizować. Wójt Ryszard Turek zdecydował, zresztą bardzo słusznie, że po kanalizacji trzeba zrobić drogi – akcentuje Arkadiusz Banaś i dodaje, że mówienie, jakoby drogę w Nietuszynie zrobił dla siebie, jest co najmniej słabe.

Temat drogi w Marynce nie jest zamknięty

- Nie zamykam tego tematu i zawsze rozmawiam, gdy mieszkańcy Marynki się do mnie zwracają. Jednak był problem w komunikacji. Dzwoniłem, umawiałem spotkania z byłymi właścicielami nieruchomości, ale nie doszło do spotkania. Teraz zmienił się właściciel, więc można temat odświeżyć i działać znowu. Nie chciałem nikogo zmuszać do rozbiórki czegokolwiek. Nie mam takiego prawa. Gmina jest po to, żeby pomagać, a nie do czegoś zmuszać – podkreśla włodarz.

Arkadiusz Banaś przypomina też, że w Okalewie wiele zostało już zrobione, a gmina musi wydawać środki proporcjonalnie i logicznie. Najpierw tam, gdzie jest większe zurbanizowanie i zaludnienie. I oczywiście w miarę pozyskanych środków.

- Nigdy nie powiedziałem: Absolutnie nie, drogi nie będzie. Z mojej strony wola była i jest. Jeśli nowi właściciele posesji wyrażą taką chęć, to wrócimy do wykonania dokumentacji – deklaruje wójt gminy Ostrówek.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości