Ponad 700 odnawialnych źródeł energii za blisko 20 milionów pojawi się w gminie Wierzchlas. Trzeci etap inwestycji w OZE ma zostać ukończony już w sierpniu. Chociaż trudności nie brakowało, a terminy gonią, to jest szansa, że przed jesienią mieszkańcy będą cieszyć się nowymi źródłami ciepła i oszczędnościami.
Działanie realizowane jest w ramach transformacji cieplnej w województwie łódzkim. To tzw. projekt parasolowy, gdzie gmina pozyskuje środki zewnętrzne, a beneficjentami są mieszkańcy.
- Otrzymaliśmy bardzo dobre dofinansowanie, bo 95 proc. całej inwestycji – akcentuje Leszek Gierczyk, wójt gminy Wierzchlas.
Projekt jest duży i pierwotnie szacowany był na 33 452 434,66 złotych, a dofinansowanie miało wynieść 31 779 812, 93 zł.
- Zainteresowanie na rynku wykonawców było spore i w przetargu wystartowało 18 firm. Pojawiły się zatem spore oszczędności – mówi włodarz gminy Wierzchlas.
Po oszczędnościach, całkowity koszt inwestycji to 20 058 220,51 zł, a dofinansowanie wynosi 19 055 309,48 zł.
Za te pieniądze w gminie Wierzchlas zainstalowane zostaną odnawialne źródła energii. Pojawi się 165 kolektorów solarnych, 45 kotłów na pellet oraz 19 zbiorników i 14 pomp ciepłej wody użytkowej (c.w.u.). 343 posesje zyskają instalacje fotowoltaiczne. W 129 domach zostaną zamontowane pompy ciepła na c.o. i c.w.u.
Realizacja zadania została podzielona na trzy części. Najbardziej zaawansowane są prace związane z instalacją kolektorów solarnych i kotłów na pellet. Montaż praktycznie dobiega końca. Rozpoczęło się montowanie pomp ciepła. Urządzenia już zostały dostarczone mieszkańcom, a ekipy wykonawcze sukcesywnie je instalują. Montaż fotowoltaiki przypadnie na lipiec i sierpień.
- Firma miała pewne problemy z pozyskaniem komponentów, ale już niebawem prace się rozpoczną. Fotowoltaikę będzie montować w terenie 20 ekip – informuje wójt Gierczyk.
Cały projekt ma zostać zrealizowany do końca wakacji.
- Termin jest bardzo krótki i stąd mamy obawy, czy wszystko uda się zrealizować jak zaplanowano. Mam jednak nadzieję, że firmy się zmobilizują i zakończą prace na czas – mówi Leszek Gierczyk.
Nie obyło się bez problemów i pewnych perturbacji.
- Wniosek o dofinansowanie na OZE złożyliśmy ponad dwa lata temu. Mieliśmy już listę chętnych mieszkańców, ale nasz wniosek trafił na listę rezerwową. Część mieszkańców wykonała instalacje we własnym zakresie. W trakcie prac projektowych okazało się też, że nie wszędzie zainstalowanie OZE jest możliwe ze względów technicznych. Było trochę zamieszania, jeśli chodzi o listę beneficjentów, ale mieliśmy sporo rezerwowych, więc nie było problemu ze znalezieniem zastępstwa – podsumowuje wójt Leszek Gierczyk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze