Reklama

Grupa morsów z Pajęczna kocha kąpiele w lodowatej wodzie

Choć na zewnątrz ziąb i śnieg, to są tacy, którym zimowa aura w niczym nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, przyodziani jedynie w stroje kąpielowe, za to uzbrojeni w czapki, szaliki i rękawiczki, ochoczo wskakują do lodowatej wody, hartując ciało i ducha. Amatorzy tej krzepiącej rozrywki to grupa morsów z Pajęczna, oddających się swojej pasji już piąty sezon.

Początki pajęczańskiej grupy miłośników orzeźwiających kąpieli sięgają roku 2020. W tym trudnym czasie pandemii zaczęli morsować razem z reprezentantami Klubu Biegacza Warta. I tak im zostało po dziś dzień. A od około miesiąca robią to już bardziej formalnie, jako Stowarzyszenie Morsujące Pajęczno. Wiek, płeć i doświadczenie w morsowaniu nie mają tu żadnego znaczenia. Przygodę z zażywaniem lodowatych kąpieli można rozpocząć w każdym momencie.

Morsy z Pajęczna zapraszają wszystkich chętnych śmiałków, nie tylko członków stowarzyszenia, na spotkania dwa razy w tygodniu: w niedziele o godz. 10 (zwykle przy jeziorze Matusowiec  - Ług) oraz w środy o godz. 20 (zazwyczaj przy jeziorze Pietrzyków).

Reklama

- Jest nas w grupie około 40 osób. Nie ma obowiązku, żeby wszyscy byli na każdym morsowaniu. Każdy wybiera dzień, który mu najbardziej pasuje – zapewnia Jacek Cykowski ze Stowarzyszenia Morsujące Pajęczno.

Przedział wiekowy jest w grupie pajęczańskich morsów równie szeroki jak tolerancja. W lodowatych odmętach moczą się zarówno dzieciaki od wczesnych lat, jak i emeryci.

- Morsowanie nas hartuje. Poprawia samopoczucie, przyspiesza metabolizm, daje nam dużą dawkę energii, a przy tym zabawy, przyjemności i integracji – zachwala korzyści z morsowania Jacek Cykowski i podkreśla, że nigdy nie morsują pojedynczo i w niesprawdzonych akwenach wodnych.

Reklama

Sezon „na morsa” rozpoczął się w Pajęcznie kilka tygodni temu, a odważnych nie ubywa. Przeciwnie, ostatnie listopadowe morsowanie przyciągnęło ich rekordową liczbę i do lodowatej wody wskoczyło „na hura” aż 30 osób.

- Ten rekord cieszy, ale tak naprawdę nie ma znaczenia, czy jest nas 5, 10 czy 30. Atmosfera zawsze jest pozytywna. Na tym to polega, że każdy wchodzi i wychodzi z wody uśmiechnięty, zadowolony i cieszy się z tego co robi przez te pięć, sześć minut – podsumowuje, również z uśmiechem, Jacek Cykowski.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości