Reklama

Integrowali się ze wschodnimi sąsiadami

W pierwszych tygodniach rosyjskiej agresji na Ukrainę platformą wymiany informacji pomiędzy ludźmi oferującymi pomoc, a potrzebującymi pomocy, była w naszym regionie grupa facebookowa „Wieluń i okolice dla Ukrainy”. Społeczność liczy 3,7 tys. osób. Właśnie tam Ukraińcy, zaproponowali organizację imprezy integracyjnej. Ta doszła do skutku w piątek, 10 czerwca przy zaangażowaniu przedstawicieli wielu środowisk.

Sporo osób zaangażowało się, aby piknik polsko-ukraiński mógł się odbyć, to samorządowcy, instytucje, firmy i osoby prywatne. Na miejsce spotkania wybrano gościnne mury Zespołu Szkół nr 1. Pogoda była wprost wymarzona do aktywności na świeżym powietrzu.
- Było trochę niepewności po dniu wczorajszym, ale jeżeli chce się coś zorganizować, to zawsze się uda – żartował starosta wieluński, Marek Kieler, nawiązując do mokrej aury w czwartek.
- Cieszę się, że wpadliście na pomysł organizacji tego pikniku, bo przecież na terenie powiatu wieluńskiego  jest was około 1,4 tys. osób. Ważne jest, abyście z obywatelami Polski  i Wielunia się integrowali, ale również abyście się poznali nawzajem, bo czasami mijacie się na ulicy, a się nie znacie – zwracał się do Ukraińców samorządowiec.
Jak zaznaczała Oksana Lamkowa, która od ośmiu lat mieszka na tym terenie, a na początku inwazji zaangażowała się w pomoc uchodźcom, pracy było mnóstwo.
- Stało się i z niedowierzaniem to mówię, nie chce mi się wierzyć, że się udało – opowidała z uśmiechem.
- Proponujemy specjały kuchni ukraińskiej, chcieliśmy połączyć Polskę z Ukrainą i przede wszystkim zapoznać Polaków z typowo ukraińskimi daniami, a to są barszcz i pierogi ukraińskie. To danie, które tutaj funkcjonuje jako barszcz  ukraiński, to nie jest taki prawdziwy –  podkreśliła, odmawiając podania sekretu na udaną zupę.
- Pierogi z ziemniakami i smażoną cebulką, to są również nasze pierogi tradycyjne.
Lamkowa uważa że Polacy sprawdzili się jako sąsiedzi.
- Teraz sporo osób wraca do ojczyzny, są zmęczeni, mają potrzebę jechać do domu, gdzie są mężowie, starsi synowie, bracia czy rodzice. W gościach dobrze, ale w domu lepiej, choć znam również osoby  nieplanujące powrotu, ale czekające aż mąż będzie mógł przyjechać.
Oksana uważa, że ci uchodźcy, którzy przebywają w Polsce, powinni poznać zwyczaje i dostosować się do norm obyczajowych, bulwersują ją próby wyłudzania pomocy.
- Teraz mniej zajmuje się uchodźcami, bardziej działam w stronę pomocy humanitarnej dla żołnierzy i szpitali przede wszystkim – dodaje Lamkowa.  
Wiceburmistrz Wielunia, Joanna Skotnicka-Fiuk podkreśla, że impreza doszła do skutku dzięki synchronizacji wielu osób i instytucji.
- Najbardziej cenne jest to, że można przełamać wszystkie bariery, wszyscy ze sobą mogą współpracować, jak jest szczytny cel.  Mi się bardzo dobrze współpracowało zarówno z panią Elą Golec (dyr. ZS nr 1, przyp. red.) z dziewczynami, które prowadzą grupę oraz z osobami prywatnymi, mieszkańcami, którzy się po prostu chcieli zaangażować, wyszła z tego naprawdę świetna impreza – oceniała.
- Ta grupa odegrała bardzo dużą rolę. Gmina i powiat również prowadziły działania, ale nie da się opisać tego, co zrobili oni. Stworzyli takie centrum  dowodzenia, logistyczne, pozyskiwania rzeczy i wymiany.
Jak zaznacza jeden z organizatorów imprezy, Andrzej Kalemba, członek Stowarzyszenia Muzycznego Didżejsi, po tym jak na grupie padł pomysł, zaczęły odzywać się pierwsze stowarzyszenia i instytucje.
-Było potem wspólne spotkanie, zastanawialiśmy się, jaki cel chcemy osiągnąć, co chcemy, żeby tu było, udało się – podaje.
- Sądzę, że taka impreza jest potrzebna, każdy chce wyjść z domu, bawić się, cieszyć się z życia. Myślę, że jako  naród sprawdziliśmy się na 100 proc., pomagaliśmy i pomagamy dalej – stwierdził.
Ewa Murlikiewicz, która przyszła na piknik z synem i wnukami pozytywnie ocenia inicjatywę.
- Uważam, że taki piknik jest bardzo potrzebny, to jest wspaniała okazja, żeby się spotkać razem, też by zebrać jakieś pieniążki i okazja do radości, której nie mamy zbyt wiele, szczególnie dla dzieci – mówiła.
- Mama nadzieje, że będzie wszystko dobrze i ten konflikt się zakończy. Sądzę, że my Polacy, w tej ciężkiej sytuacji, dobrze się sprawiliśmy, stanęliśmy na wysokości zadania. To jest też takie miłe, że możemy pomóc, że chcemy pomóc.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości