Choć wszystko zaczęło się od dziecięcej pasji, dziś jego działania wykraczają daleko poza prywatną hodowlę. Gerard Kierach z Sulmierzyc nie tylko pielęgnuje rzadkie rasy gołębi, ale także aktywnie promuje tę coraz rzadszą pasję wśród młodzieży i dorosłych. Dzięki niemu powstała Giełda Zwierząt i Ptaków Ozdobnych w Sulmierzycach, a Stowarzyszenie Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza tętni życiem.
Gerard Kierach to pasjonat i hodowca gołębi rasowych z Sulmierzyc. Jego działania to coś więcej niż hobby. To misja popularyzacji i ocalenia od zapomnienia tradycji hodowlanych, które kiedyś były powszechne, a dziś, jak sam zauważa, coraz bardziej zanikają.
Gerard pasjonuje się hodowlą gołębi od najmłodszych lat. Mimo że jego rodzice byli temu przeciwni, zawsze potrafił postawić na swoim. Nawet gdy w późniejszych latach kupił dom w Sulmierzycach, pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było zbudowanie gołębnika na strychu. Jego hodowla nieustannie się rozwija. Obecnie nie jest w stanie dokładnie określić, ile sztuk posiada.
- Jak zakochani czasu nie liczą, tak ja nie liczę swoich gołębi - mówi z uśmiechem.
W hodowli Kieracha znajduje się sześć różnych ras gołębi: Brodawczak podkarpacki, Brodawczak polski, Średniodzioby lotny z Kiszkun (rasa węgierska), Gil miedziany czarnoskrzydły, Bagdeta francuska oraz Indian. Co istotne, w przypadku każdej z tych ras hoduje gołębie we wszystkich możliwych odmianach barwnych.
O swoją pasję i ptaki dba nie tylko w obrębie własnej hodowli. Gerard z troską pochyla się również nad dzikimi gołębiami, które zimą pojawiają się w okolicy jego domu.
- Zimą, na drzewie obok mojego domu, przesiadują dzikie gołębie, cukrówki. Wysypuję im zboże i regularnie je dokarmiam - opowiada gołębiarski pasjonat.
- Co ciekawe, na początku zimy zwykle pojawia się ich około trzydziestu. Kiedyś, gdy ich nie dokarmiałem, do wiosny przetrwały zaledwie cztery. Odkąd jednak zacząłem je dokarmiać, tej wiosny naliczyłem aż dwadzieścia. To pokazuje, że dokarmianie naprawdę pomaga im przetrwać trudny zimowy okres - podkreśla.
To właśnie Gerard Kierach był pomysłodawcą Giełdy Zwierząt i Ptaków Ozdobnych w Sulmierzycach, która odbywa się na targowisku „Mój Rynek” przy ul. Strażackiej 9D. Można spotkać tam gołębie rasowe i drobny inwentarz: kury, kaczki, gęsi, indyki czy bażanty. Giełda powstała dzięki wójtowi gminy Sulmierzyce Gabrielowi Orzeszkowi, przewodniczącemu rady gminy Tadeuszowi Kruszyńskiemu, radnym gminy Sulmierzyce oraz Justynie Urbańskiej i Małgorzacie Garstce z Referatu Rolnictwa, które doglądają każdej giełdy i czuwają nad jej przebiegiem. Podczas giełdy hodowcy mogą skorzystać z posiłków przygotowanych przez Koło Gospodyń Wiejskich z Sulmierzyc, a wjazd jest bezpłatny, co wyróżnia ją spośród innych giełd w kraju.
- Zaproponowałem wójtowi gminy Sulmierzyce, aby zorganizować giełdę. Przerwała nam to wszystko nieszczęsna pandemia, ale po jej zakończeniu wznowiliśmy ten zamysł. Działamy już prawie dwa lata. Od pierwszej giełdy mamy w granicach od 60 do 100 wystawców - wspomina Gerard.
Kierach jest także prezesem Stowarzyszenia Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza w Sulmierzycach. W zarządzie stowarzyszenia znalazły się osoby z różnych regionów. Skarbnikiem jest Robert Figlus z Rząśni, a sekretarzem Przemysław Blada z Bełchatowa.
- Postanowiliśmy podzielić się funkcjami w zarządzie tak, aby przedstawiciele byli z różnych rejonów. Kandydatów na te stanowiska wybierali członkowie stowarzyszenia - informuje prezes.
Stowarzyszenie dynamicznie się rozwija. Obecnie liczy 27 członków, w tym osoby niepełnoletnie.
- Podjęliśmy decyzję, że za zgodą rodziców do stowarzyszenia mogą należeć osoby niepełnoletnie. One nie płacą wtedy składek, są zwolnione, ale mają prawa takie jak dorośli. Mogą wspólnie z nami wystawiać swoje gołębie i brać udział w pokazach. W ten sposób chcemy ich wdrożyć – mówi z dumą zarządca.
Stowarzyszenie stawia sobie za cel nie tylko rozwój hodowli, ale też integrację środowiska i promocję tej pasji wśród dzieci i młodzieży.
- Wszystko po to, aby wymieniać materiał hodowlany i wspierać się nawzajem doświadczeniami hodowlanymi. Chcemy też pokazać młodzieży, dorosłym i całemu społeczeństwu, że taka pasja wciąż istnieje. Niestety, dziś to wszystko powoli zanika - wzdycha hodowca gołębi.
- Odkąd młodzież ma dostęp do telefonów, coraz mniej interesuje się takimi rzeczami. Ja pochodzę z pokolenia lat 50., kiedy nie mieliśmy takich urządzeń. Wtedy hodowało się gołębie, króliki, zbierało etykiety czy znaczki pocztowe. To było zupełnie inne życie. Dziś chcemy w jakiś sposób oderwać młodych ludzi od telefonów - dodaje.
Stowarzyszenie planuje również organizację pokazów i wystaw dla młodzieży szkolnej. W przypadku zaproszenia ze strony innej gminy, członkowie z chęcią podejmą się organizacji pokazu również poza Sulmierzycami. Są gotowi przygotować pełną wystawę, która mogłaby trwać dwa lub trzy dni, dostosowując się do lokalnych warunków i potrzeb organizatorów.
- Planuję napisać pisma do szkół z prośbą, aby uwzględniły w swoim programie możliwość udziału uczniów w naszych wystawach. Chcielibyśmy zapraszać szkoły na organizowane przez nas wydarzenia - tłumaczy Kierach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze