komentarz naczelnego do tekstu "Fuszerka na drodze powiatowej. Kierowcy: albo brakło asfaltu, albo rozumu!"
Sytuacja na drodze powiatowej, łączącej gminy Osjaków i Siemkowice, jest wręcz komiczna. Fragment drogi, wołający o pomstę do nieba, mierzy zaledwie 32 kroki. O dziwo pozostała część powiatówki jest dopiero co przebudowana i pomijając źle osadzone studzienki kanalizacyjne, można śmigać po niej jak po stole. Ten fragment też będzie zrobiony, ale nie wiedzieć dlaczego - później…
Jeśli chodzi o procedury to wszystko podobno jest „cacy”, bo wykonawca, zgodnie z harmonogramem musi zakończyć prace do czerwca tego roku. Nie można jednak zapomnieć, że realizując roboty drogowe, zarówno inwestor jak i wykonawca zobowiązani są stworzyć bezpieczne warunki przejazdu dla kierowców bądź zorganizować objazdy.
Dramaturgii sytuacji dodaje fakt, że asfaltu lub zapału zabrakło wykonawcy na zakręcie, gdzie z jednej strony stoi wielki krzyż, a z drugiej baner z reklamą tutejszego zakładu wulkanizacyjnego. Zatem rozwiązania dla kierowców są dwa: albo się módl, albo skręcaj do wulkanizacji!
A tak całkiem poważnie, to "z Bogiem sprawa" jeśli koło urwie lub uszkodzi starosta czy kierownik dróg powiatowych, albo nawet reporter gazety. Wtedy zadziała autocasco, a nawet jeśli go nie mają, to stać ich na wulkanizację. Gorzej, jeśli drogowe nieszczęście spotka tu np. matkę samotnie wychowującą dziecko, albo emeryta, którzy ledwie wiążą koniec z końcem. Pewnie nie przyjdzie im nawet na myśl, by wystąpić do władz powiatu z żądaniem o zwrot kosztów naprawy uszkodzonego samochodu! A jest taka opcja.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Widze, ze naczelny realizuje, tzw. „Konstruktywna krytyke” dla linii parti w starostwie…
Widze, ze naczelny realizuje, tzw. „Konstruktywna krytyke” dla linii parti w starostwie…