Mieszkaniec Pątnowa zakupił w wieluńskim oddziale firmy Okbud okna z montażem. Kością niezgody stało się okno tarasowe. Po pewnym czasie okazało się bowiem, że jego ramy są krzywe, otwieranie i zamykanie wymaga nie lada kombinacji i grozi wypadnięciem z futryny, a przez potężne szpary wiatr hula i świszcze po całym domu.
W marcu 2019 roku Dariusz Cichecki kupił w Okbud okna z montażem na cały budynek. Okno tarasowe zostawił w pozycji uchylnej. Wieczorem okazało się, że nie sposób ich ani zamknąć, ani całkiem otworzyć.
Z relacji Dariusza Cicheckiego wynika, że po dwóch tygodniach złożył reklamację i oczekiwał na serwisanta z firmy. Serwisant przyjechał w październiku, kiedy klient był w pracy za granicą.
- Wszystkie zaczepy poluzował, obniżył maksymalnie skrzydło i zostawił całą dziurę. Wiał wiatr, całe skrzydło chodziło – relacjonuje przebieg regulacji okna Dariusz Cichecki i dodaje, że serwisant poinformował jego partnerkę, że ramiaki na krzywym skrzydle same się wyprostują.
Po jakimś czasie Cichecki otrzymał pismo z Okbud-u informujące, że trafiła się seria wadliwych okuć, ale bez wskazania, czy przedmiotowe okno jest z wadliwej partii.
Czas mijał. Co chwilę, na wyraźne żądanie klienta, pojawiali się kolejni serwisanci, a okno pozostawało skrzywione. W końcu jeden z pracowników firmy uznał, że przyczyną odkształcenia ramy jest zalegający w prowadnicach brud i niewłaściwe użytkowanie okna. Reklamacja nie została uwzględniona, a Okbud stwierdził, że okres gwarancji minął.
- To jest po prostu chore, żeby firma produkująca okna na cały region tak kłamała! – oburza się Dariusz Cichecki i wstępuje na drogę sądową. Pozywa Zakład Handlowo – Usługowy Okbud Jolanta Wojtera o zapłatę. Cichecki domaga się kwoty 6 200 zł, co ma być aktualną ceną nowego okna.
Pełnomocnik pozwanej wnosi o oddalenie powództwa w całości i zasądzenie od powoda kosztów procesu.
Pierwsza rozprawa ma miejsce 6 czerwca w I Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego w Wieluniu. Powód stawia się w sądzie osobiście. Pozwana wraz z pełnomocnikiem łączą się w trybie wideokonferencji.
Jolanta Wojtera, właścicielka Zakładu Handlowo – Usługowego Okbud twierdzi, że już po montażu okien klient prowadził w domu prace budowlane, a karty gwarancyjne firmy zawierają wyraźną informację, że okucia w oknach należy chronić przed zaprawą murarską, pyłem itp.
- Patrząc na zdjęcia widzę, że klient nie zastosował się do naszych zasad, które wprowadziliśmy, żeby okna funkcjonowały jak najdłużej dobrze. Jeżeli klient ma zabrudzenia w okuciu, powoduje to, że okno nie domyka się szczelnie i jednocześnie odkształca się skrzydło – mówi przed sądem Jolanta Wojtera.
Właścicielka Okbud-u akcentuje dalej, że firma ma bardzo mało zgłoszeń reklamacyjnych, a ten przypadek jest pierwszy od 30 lat. W sądzie udziela wyjaśnień:
„(…) Serwisanci mówili, że tak zabrudzonych okien jeszcze nie widzieli. Mój syn był tam na ostatnim serwisie. Wyszedł stamtąd i przyjechał do firmy bardzo roztrzęsiony. Powiedział, że był u klienta, który powiedział: „Porąbię cię za chwilę”. Syn zrobił zdjęcia i opuścił posesję w obawie, że nie wiadomo jakie będą dalsze kroki ze strony pana Cicheckiego. Gdyby nie było tych zabrudzeń w okuciach, to na pewno by się nie odkształciły. Przy takich zabrudzeniach nie można nic z tym oknem już zrobić. Klient był informowany, że okna są skrajnie zniszczone i skrajnie zabrudzone. Serwisanci w takim wypadku powinni nic nie robić i wyjść. Nie wyszli, bo chcieliśmy zrobić gest w stronę klienta, w jakiś sposób pomóc, czyli wyregulować to okno na tyle, ile się dało (…)”.
Dariusz Cichecki nie wierzy własnym oczom i uszom.
- Jak można być tak bezczelnym?! Jak można tak kłamać? I to poważna firma – i nic tylko atak, że to ja jestem winny? A już te słowa, że komuś groziłem? To czyste kłamstwo, a zachowanie ludzi z tej firmy, zwłaszcza właścicielki i jej syna, to po prostu skandal! – nie kryje wzburzenia Cichecki.
Jak twierdzi rozgoryczony klient od dwóch lat okno nie jest użytkowane, bo blokuje się i spada z prowadnicy. To ciężkie przesuwne skrzydło i trudno sobie z nim poradzić. Stwarza też zagrożenie, szczególnie że w domu mieszka małe dziecko.
Sprawa jest w toku. Sąd powołał biegłego.
Reporterka portalu kulisy.net rozmawiała z pracownikiem firmy Okbud w Wieluniu. Stwierdził jednak, że nie jest zaznajomiony szczegółowo z tematem i nie jest uprawniony do udzielania oficjalnych informacji. Pracownik z działu reklamacji miał się skontaktować z redakcją w celu przedstawienia stanowiska firmy. Do momentu publikacji to nie nastąpiło.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziadostwo produkuja wszystko cieniutkie z oszczednosci a potem ludzie sie mecza jakby wladciciel byla czlowiekiem a nie cwaniakiem to by sie dogadala
Dziadostwo produkuja wszystko cieniutkie z oszczednosci a potem ludzie sie mecza jakby wladciciel byla czlowiekiem a nie cwaniakiem to by sie dogadala