W gminie Działoszyn ruszyła lawina obaw, podejrzeń, sprzeciwów i spekulacji na temat działalności przedsiębiorcy. Pojawiły się komentarze o rzekomej budowie spalarni odpadów, nieprawidłowościach związanych z samym przetargiem, sprzedaży działki za bezcen i niekontrolowanym wpływem potencjalnego zakładu na środowisko.
Działka na granicy gmin Działoszyn i Siemkowice stała się kością niezgody. W miasteczku zawrzało. Obawy i niepokoje mieszkańców budzi potencjalna inwestycja na tym terenie. Nie zostały jeszcze podjęte wszystkie niezbędne decyzje, wciąż trwają procedury i postępowanie administracyjne, ale sprawa już wywołuje zdecydowany sprzeciw lokalnej społeczności.
Przedmiotem sporu jest działka nr 558 w obrębie 002 Działoszyn oraz jej potencjalne wykorzystanie. Zgodnie z operatem szacunkowym wartość terenu działki została określona na ok. 373 tys. zł. jako nieużytki rolne. Ostatecznie gmina sprzedała działkę za 810 tys. zł. Przetarg wygrała firma EMEX Emil Krawczyński z siedzibą w Łodzi.
Na terenie działki inwestor zaplanował realizację przedsięwzięcia, polegającego na budowie zakładu zbierania i przetwarzania odpadów z tworzyw sztucznych, gumowych i opon wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną i towarzyszącą.
Część mieszkańców gminy, nie mogąc doczekać się oficjalnych konsultacji społecznych w sprawie inwestycji, zorganizowała 28 stycznia spotkanie w miejscowej remizie. Na zebranie przybyło ok. 120 mieszkańców, a także radne Alicja Szymala i Aleksandra Klimczak oraz starosta pajęczański Paweł Sikora, wicestarosta Zbigniew Gajęcki, członek zarządu powiatu Jarosław Szczęsny oraz radni powiatu: Krzysztof Piekarz, Tomasz Borgul i Elżbieta Przydacz. Na spotkaniu pojawił się także wójt gminy Siemkowice Kamil Ceglarek oraz wicemarszałek województwa łódzkiego Agnieszka Ryś. Urząd Miasta i Gminy Działoszyn nie oddelegował ze swej strony żadnego przedstawiciela.
Po burzliwych dyskusjach i rozważaniach, co tak naprawdę powstanie w obrębie rzeczonej działki i czy jej sprzedaż odbyła się zgodnie z obowiązującymi przepisami i procedurami, mieszkańcy wystosowali do burmistrza Działoszyna Rafała Draba petycję, wyrażającą sprzeciw wobec realizacji inwestycji, związanej ze zbieraniem i przetwarzaniem odpadów na terenie Działoszyna.
W dokumencie wnioskowano również do organów gminy o podjęcie niezbędnych działań zmierzających do weryfikacji zasadności lokalizacji inwestycji w pobliżu domów mieszkalnych. Mieszkańcy zażądali odstąpienia od planowanych działań, ponieważ usytuowanie tego rodzaju zakładu w pobliżu domostw, budzi w ich opinii uzasadnione obawy co do wpływu na zdrowie mieszkańców i zubożenia oferty turystycznej obszaru.
Podkreślano brak wcześniejszych informacji o wdrożeniu procedur inwestycyjnych i konsultacji społecznych. Swój sprzeciw mieszkańcy argumentowali przede wszystkim obawami przed pogorszeniem komfortu życia, co miałoby wynikać z uciążliwego charakteru planowanej działalności, podwyższonym ryzykiem pożaru i przenikaniem substancji szkodliwych do środowiska naturalnego. Niepokój ludzi wzbudza także możliwość gwałtownego spadku wartości nieruchomości usytuowanych w sąsiedztwie oraz potencjalne dążenie inwestora do poszerzania zakresu swojej działalności.
Dokument sporządzony przez mieszkańców został uzupełniony o klauzulę dotyczącą nie wyrażenia zgody na upublicznianie danych osobowych z petycji i listy poparcia.
Sprzeciw w formie petycji miał zostać przekazany na ręce burmistrza Draba podczas XIV sesji rady miejskiej 31 stycznia.
31 stycznia podczas sesji w Działoszynie zrobiło się tłoczno i gorąco. Mieszkańcy przybyli licznie, by uzyskać wyjaśnienia, przedstawić swoje argumenty i wyrazić sprzeciw wobec przedsięwzięcia. Rada rozpoczęła sesję, a zainteresowani wciąż napływali.
Przewodniczący rady Kazimierz Środa rozpoczął omawianie kwestii spornej od wyjaśnienia i sprostowania wątpliwości związanych z prawidłowością przeprowadzonego przetargu. Zaakcentował, że wszelkie procedury prawne związane ze sprzedażą działki zostały zachowane, a także, że w żadnym dokumencie nie ma ani jednego słowa o spalarni.
Później rozpoczęły się dyskusje na temat poziomu znajomości raportu dotyczącego oddziaływania planowanych przedsięwzięć na środowisko, w których brylował wiceprzewodniczący Krzysztof Spałek i radna Alicja Szymala.
- Zgodnie z raportem przekazanym przez inwestora, obecnie na terenie inwestycji prowadzona jest działalność polegająca na instalacji odpadów opon i podkładów kolejowych, na którą inwestor uzyskał już zezwolenie decyzją starosty pajęczańskiego. Zostaliście oszukani przez starostę! – grzmiał Krzysztof Spałek.
- Poprzednio wyszedłem i teraz też wyjdę! Jeśli chcecie rozmawiać ze społeczeństwem, to róbcie to w słusznej idei – wykrzyczał jeden z mieszkańców, zainteresowanych sprawą.
- Nie sprowadzajcie nam śmieci! Wiele lat pracowałem w tej branży i wiem, że jeśli nie chce się umoczyć tyłka, to trzeba robić wszystko, aby przepis wyprzedzać. Wy natomiast najpierw sprzedajecie, a potem się dziwicie, że społeczeństwo staje okoniem. Należało podjąć tę decyzję wspólnie z nami – bezpośrednio przed stołem radnych bulwersował się jeden z mieszkańców, po czy ostentacyjnie opuścił salę obrad.
Emocje próbowała ostudzić wiceprzewodnicząca rady Anna Jagieło-Kępińska. Jednak z mizernym skutkiem. Kolejny z mieszkańców również zamanifestował swoje niezadowolenie.
- Mam niedaleko tej działki 70 arów ziemi. Będę chciał postawić tam dom. Jeśli powstanie ta firma, to czy dostanę pozwolenie na budowę domu? – dopytywał mężczyzna.
Przewodniczący Środa stwierdził, że nie jest w stanie odpowiedzieć w tej chwili na to pytanie, co zainteresowany skwitował krótko:
- Dziękuję. Wychodzę – i trzasnął drzwiami.
Wiele emocji wzbudziło również dochodzenie, kto na zebraniu społeczności był, a kto nie. Kto czyimś zdaniem być powinien a się nie pojawił, kto tego nie rozumie, a komu jest przykro… I kto tu tworzy bałagan i sieje zamęt.
Dyskusję podsumował inny Działoszynianin.
- My nie chcemy już żadnych konsultacji. Wyrażamy po prostu sprzeciw wobec jakiejkolwiek działalności związanej ze składowaniem tworzyw sztucznych. Zatrzymajcie to. To nam wystarczy i niczego więcej już nie trzeba – stwierdził.
- Wszyscy gramy przecież do jednej bramki. Co nam po tym, że inwestor zapewni nas w trakcie konsultacji, że będzie tam strugał ołówki, jeśli potem zechce robić zupełnie co innego – ze spokojem wypowiadał się inny mężczyzna.
Na zakończenie radna Aleksandra Klimczak z przyjemnością poinformowała zgromadzonych o utworzeniu klubu radnych „Trzymamy się razem”, w składzie: Aleksandra Klimczak jako przewodnicząca klubu oraz Bożena Wcisło i Alicja Szymala jako członkinie klubu.
W reakcji na pierwszą falę protestów mieszkańców burmistrz Działoszyna Rafał Drab wydał oficjalny i dostępny publicznie komunikat, w którym poinformował m.in.:
„W związku z pojawiającymi się w mediach społecznościowych nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi rzekomej budowy spalarni na terenie naszej gminy, pragniemy stanowczo wyjaśnić, że planowana inwestycja dotyczy zakładu zajmującego się recyklingiem opon, a nie spalarni odpadów. (...) Urząd Miasta i Gminy Działoszyn nie wydał dotąd żadnej decyzji w tej sprawie i prowadzi obecnie stosowne postępowanie administracyjne” – czytamy w stanowisku włodarza Działoszyna.
Temat jest szeroki i poważny. Obszerną rozmowę z Rafałem Drabem w tej kwestii opublikujemy jako odrębny materiał już wkrótce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czy mieszkancy wiedza, ze w miescie ma powstac tez biogazownia?
W jakiej lokalizacji ? Ulica, lub coś bliżej?
Mysle, ze trzeba wladzy pytac czy sa takie rozmowy.
Czy mieszkancy wiedza, ze w miescie ma powstac tez biogazownia?
W jakiej lokalizacji ? Ulica, lub coś bliżej?
Mysle, ze trzeba wladzy pytac czy sa takie rozmowy.