Wczoraj we Wrocławiu odbył się wyjątkowy bieg strażaków na Sky Tower, najwyższy budynek w tym mieście. Na podium w kategorii strażaków w pełnym umundurowaniu stanęła Marta Jegers, strażaczka Ochotniczej Straży Pożarnej w Czernicach, zajmując drugie miejsce w swojej kategorii wiekowej 40+. W rozmowie z nami opowiedziała o trudach biegu, atmosferze wśród uczestników oraz swoim zaskoczeniu, gdy usłyszała swoje nazwisko wśród najlepszych.
Walka z kryzysem na 30. piętrze
W biegu na 49. piętro, składającym się z 1142 schodów, Marta Jegers zmagała się nie tylko z dystansem, ale i z aparatem ochrony dróg oddechowych (ODO), który musiała mieć na sobie do 20. piętra. Mimo wcześniejszych problemów zdrowotnych, udało jej się osiągnąć świetny wynik. W trakcie wspinaczki dopadł ją jednak kryzys.
- Miałam kryzys na 30. piętrze, przeszło mi przez głowę, że mogłam siedzieć w domu, i co ja tutaj robię. Ale to trwało tylko chwilę. Potem było już tylko coraz lepiej – wspomina Jegers. Jej podejście pokazuje, jak trudnym wyzwaniem jest bieg w pełnym strażackim umundurowaniu, gdzie każdy dodatkowy kilogram ma znaczenie.
Niespodzianka z aparatem ODO
Strażacy musieli biec w aparatach ochrony dróg oddechowych, co zaskoczyło Martę i jej towarzysza Przemysława Pająka.
- Wiedzieliśmy, że będziemy biec z aparatami, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy, że musimy je założyć już na początku i dopiero na 20. piętrze mogliśmy je zdjąć – mówiła Jegers. Mimo dodatkowego utrudnienia, strażaczka przyznaje, że oddychanie przez aparat nie sprawia jej większych problemów, co jest efektem lat praktyki.
Wzajemne wsparcie i wyjątkowa atmosfera
Jak podkreśla Jegers, w biegach strażackich nie tylko wynik się liczy. Atmosfera i wzajemne wsparcie między uczestnikami odgrywają kluczową rolę. W biegu w Sky Tower wszyscy pomagali sobie nawzajem, nawet jeśli widzieli się po raz pierwszy.
- Nawet jak gdzieś stanęłam, żeby przepuścić szybszego kolegę, to złapał mnie pod pachę i mówi: chodź, pomogę ci. Skończyliśmy bieg razem, żartując i rozmawiając po drodze. W dwie osoby biec jest zdecydowanie raźniej – opowiadała Marta o atmosferze, która wśród strażaków panuje podczas takich zawodów.
Wsparcie męża i społeczności
Jegers nie kryje, że ogromnym wsparciem jest dla niej mąż Marcin, który mimo wcześniejszych problemów zdrowotnych Marty i nawet zakazu startu kibicował jej podczas biegu, wspierając żonę również logistycznie podczas całych przygotowań do startu.
- Mam to szczęście, że zawsze wspiera mnie mąż. Mimo zakazu startu, obiecałam, że nie zrobię nic na siłę. Wiele osób interesowało się moją sytuacją i pisało do mnie, interesując się tym co się u mnie dzieje, to tylko bardziej mnie motywowało, i z tego miejsca dziękuję za wsparcie i troskę– mówiła ochotniczka służąca na co dzień w jednostce Ochotniczej Straży Pożarnej w Czernicach.
Zaskoczenie z miejscem na podium
- Zrobiłam naprawdę bardzo spokojny bieg, wykręcając drugi czas, który pozwolił mi stanąć na podium. Byłam bardzo zaskoczona kiedy wyczytywano moje nazwisko i poproszono o wejście na „pudło” w swojej kategorii wiekowej. Myślę, że gdybym miała ten bieg przed chorobą, czas i miejsce mogłoby być jeszcze lepsze, natomiast tego się już nie dowiemy. To srebro smakuje jednak wyjątkowo – zakończyła.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze