Reklama

Mątewki placem zabaw stoją

Od kilku lat to niewielkie sołectwo inwestuje w plac zabaw dla dzieci. Dziś jest on jednym z ładniejszych w gminie. Mieszkańcy przeznaczyli na niego kilka swoich funduszy sołeckich. Aby był jak najatrakcyjniejszy, starają się również o środki zewnętrzne.

Zaczęło się w 2016 roku. Wtedy sołectwo kupiło działkę od jednego z mieszkańców, który zgodził się ją sprzedać po atrakcyjnej dla kupujących cenie. Przeznaczyło na to cały swój roczny fundusz sołecki. Później rozpoczęło się jej zagospodarowywanie. Jako pierwsze pojawiły się tu siłownia i zestaw zabawowy. Mieszkańcy pozyskali na nie 45 tysięcy złotych z Lokalnej Grupy Działania Ziemia Wieluńsko – Sieradzka. Do tej inwestycji nie był potrzebny żaden wkład własny.

- Najbardziej okazały to był ten zestaw zabawowy – wspomina Edyta Jarząbek, sołtys Mątewek.
- To taka rura ze zjeżdżalnią. Kosztował chyba dwadzieścia tysięcy. Bez tych środków z LGD nie moglibyśmy sobie na to pozwolić, bo nasz fundusz wynosił wtedy około jedenastu tysięcy. W następnych latach powoli wzrastał i w tym roku jest to 14 727 złotych.

Reklama

Później na placu pojawiły się huśtawki i drabinki kupione już za pieniądze sołeckie.

- Jak jeździmy gdzieś z rodziną na wakacje, to każdy plac zabaw musi być zwiedzony – kontynuuje Edyta Jarząbek.
- Obserwuję wtedy na czym dzieci najbardziej lubią się bawić. Od początku mówiliśmy sobie, że ten nasz plac zabaw nie może być taki, jak wszystkie, więc nie chcieliśmy zwykłych huśtawek i kupiliśmy dwa „bocianie gniazda”. To był prawdziwy hit.

Potem przyszła kolej na tyrolkę. Tą zainteresowani byli nawet dorośli, bo mogą z niej korzystać osoby o wadze do 150 kilogramów.  Na jej zakup i zamontowanie, mieszkańcy przeznaczyli fundusze sołeckie z dwóch lat 2021 - 2022.

Reklama

- Gdy w styczniu 2021 roku robiłam rozeznanie cen, to tyrolka kosztowała 16 900 złotych – relacjonuje pani sołtys.
- Ale potem ceny tak poszły w górę, że zdrożała o kilka tysięcy. Pomyślałam, że nie uda się jej kupić. Na szczęście sprzedający poszedł nam na rękę i rozłożył płatność na raty.

W zeszłym roku sołectwo zapłaciło 9 000 zł, a w tym resztę, czyli 12 771 zł.

- Tyrolka została zamontowana jeszcze w listopadzie – mówi dalej nasza rozmówczyni.
- Nie można było jednak z niej korzystać, ponieważ była otaśmowana. Na dodatek wszystko co było przy niej wybetonowane, musiało swoje odczekać. Dzieci wiedziały o niej i z niecierpliwością czekały, kiedy będą mogły się tu bawić. Ruszyła na wiosnę, jak tylko zrobiło się ciepło.

Reklama

W tym roku na placu zabaw na pewno stanie jeszcze drewniana altana. Sołectwo otrzymało na nią grant z urzędu marszałkowskiego w wysokości 12 000 zł.

- Projekt sama pisałam i bardzo się cieszę, że przeszedł – nie ukrywa zadowolenia kobieta.
- W projekcie przewidziałam, że będzie ona miała szesnaście metrów kwadratowych, ale nie wiem, czy na taką wystarczy pieniędzy. Musimy jednak zmieścić się w tej kwocie, bo nie mamy z czego dołożyć. Altana będzie takim uzupełnieniem naszego terenu rekreacyjno – sportowego. Ale budujemy ją też dlatego, że u nas nie ma miejsca na wiejskie spotkania. Zebrania muszą odbywać się w domu sołtysa lub w remizie w Słupsku. A mając takie miejsce, będzie można posiedzieć, porozmawiać, spotkać się, by na przykład podzielić środki sołeckie.

Reklama

Mątewki planują również zrobienie obok placu zabaw niewielkiego boiska do piłki nożnej. Bramki są już kupione i czekają w gminnym magazynie na zamontowanie. Również tam na montaż czeka karuzela i stojaki na rowery.

- Ludzie dopytują o to boisko, bo chętnie by tu przyszli i pokopali z dziećmi w piłkę – uśmiecha się Edyta Jarząbek.
- Myślę, że po zrobieniu tego wszystkiego, rozbudowę tego miejsca będziemy kończyć. Najwyżej wprowadzać jakieś niewielkie zmiany.

Na placu zabaw i siłowni panuje ciągły ruch. Korzystają z nich nie tylko miejscowi, ale przyjeżdżają również osoby z pobliskich wiosek.

Reklama

- Jestem dumna i przeszczęśliwa, jak widzę te zadowolone dzieciaczki – cieszy się pani Edyta.
- Z Mamzerówki mają tu blisko. Również ze Słupska jest niedaleko i przyjeżdżają dzieci. Absolutnie nie mam nic przeciwko temu, żeby przyjeżdżano tu z całej gminy, bo przecież jest to plac dla wszystkich. Wczoraj był tu jakiś tata z córką. Zapytałam go, czy dziewczynce się u nas podoba. Powiedział, że ona by stąd nie wyjeżdżała, że nocowałaby tu. Jest mi też bardzo miło, kiedy widzę mamy, jak ćwiczą na siłowni.

Miejsce to jest bardzo zadbane.

Reklama

- Jak gmina nie daje rady, to sama zakasuję rękawy i przyjeżdżam kosić – śmieje się Edyta Jarząbek.
- A jeśli nie ja, to mój mąż lub syn, bo to taka wizytówka naszych Mątewek.

 

Ela Wodecka
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości