Reklama

Matka i syn stracili dach nad głową

Andrzej Patyk i jego 81-letnia mama w jednej chwili zostali bez dachu nad głową. Stało się to nad ranem w czwartek, 17 lutego w wyniku wichury, która przeszła nad całą Polską, nie oszczędzając też naszych powiatów.

- Była 5.40 – mówi kilka godzin po dramacie 61-letni Andrzej Patyk.
- Tak jak każdego dnia, wstałem do pracy. Ubrałem się i chciałem zejść do piwnicy, aby zrobić sobie coś do jedzenia. Kiedy miałem już wychodzić z pokoju, strasznie zarumotało. Okazało się, że spadł tu komin i aż się zadymiło. Jak spadł, to zarwał się kawał sufitu. Zdążyłem tylko uciec do drzwi. Pomyślałem, że na pewno dach zdmuchnęło. Zaraz poszedłem do pokoju mamy. Była już ubrana, bo też słyszała ten huk. Sprowadziłem ją do piwnicy, bo pomyślałem, że tam będzie bezpiecznie, bo są dwa stropy, a sam wyszedłem na drogę. Zobaczyłem, że nie ma dachu, a górna część ściany się przewróciła.

Andrzej Patyk jest mechanikiem w wieluńskiej PKS. Tego dnia już do pracy nie poszedł. Mamę zabrała do siebie najstarsza wnuczka Marika. A on sam zajął się zrujnowanym domem. Z pomocą przybyły mu jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z Czarnożył i Wydrzyna. Ochotnicy dysponujący dźwigiem z wysięgnikiem, prowizorycznie zabezpieczyli folią resztę budynku przed deszczem. 

Reklama

- Dla mnie teraz to najlepiej, żeby nie padało – mówi ściszonym głosem pan Andrzej.
- Bo jak będzie deszcz, to wszystko mi pozalewa. Straż mi to folią zabezpieczyła, ale wiadomo, że jak nie ma dachu, to woda wszędzie przecieknie.

Zerwany blaszany dach wichura przeniosła na pole 150 metrów od budynku. Po drodze zahaczył on jeszcze i uszkodził róg dachu stodoły, robiąc w nim dziurę. Wiatr zerwał też przewody sieci energetycznej. 

- Ta blacha w kawałkach zrobiła na polu kupę bałaganu – relacjonuje mężczyzna.
- Trzeba będzie to wszystko pozbierać, bo leży na obcym. Gdyby było na moim, to jeszcze pół biedy. Ja tu muszę być i pilnować, bo do prądu mają przyjechać. 

Reklama

Teraz najważniejszą sprawą jest szybka odbudowa zerwanego dachu. Trzeba będzie rozebrać górną część murów do sufitów, zrobić nową, betonową koronę, a następnie więźbę dachową. 

- Dotychczas mieliśmy dach kopertowy, a teraz chyba zrobię dwuspadowy – zastanawia się nasz rozmówca.
- Może będzie bezpieczniejszy. Tak mi doradzili. A na razie czekam, żeby wszystko się uspokoiło. Jak wiatr ustanie, to będziemy pracować.

Na miejscu u pana Andrzeja by wójt gminy. Byli również pracownicy PZU, którzy oszacowali straty.
Aby pomóc Andrzejowi Patykowi i jego mamie w odbudowie dachu, na portalu Zrzutka.pl trwa już zbiórka pieniędzy, którą zorganizowała wnuczka Karolina.  

Reklama

- Liczymy na ludzi dobrej woli – mówi nieśmiało poszkodowany.
- Nawet nie wiem, ile to wszystko może kosztować, bo jeszcze nie miałem czasu się nad tym zastanowić. Dopiero, jak przyjdą rachunki, to będzie wiadomo. Pierwszy raz wiatr nam taką szkodę wyrządził, ale nic się na to nie poradzi. Trzeba żyć dalej. Oby tylko zdrowie jako takie było.
 

Ela Wodecka 
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości