Kilka dni temu policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Sieradzu przyjęli zawiadomienie o kradzieży karty bankomatowej. Mężczyzna poinformował wówczas, że bank zarejestrował w międzyczasie kilka transakcji. Podejrzewał, że sprawca kradzieży płaci za zakupy zbliżeniowo. Sieradzcy mundurowi szybko wytypowali kobiety, które mogły mieć związek z tą sprawą.
W czwartek (1 czerwca) funkcjonariusze policji zapukali do drzwi 48–letniej mieszkanki powiatu sieradzkiego. Kobieta początkowo udawała, że nic nie wie o sprawie, jednak w toku rozmowy przyznała się, że dostała od córki skradzioną kartę bankomatową i płaciła nią za zakupy. Obie podejrzane już wcześniej były notowane.
- Kryminalni ustalili również miejsce zamieszkania jej 30-letniej córki. Kobieta wyjaśniła, że kilka dni wcześniej na jednym z parkingów zobaczyła, jak mężczyźnie, który wsiadał do samochodu wypadła karta bankomatowa. Poczekała, aż odjedzie i ją zabrała - komentuje asp.sztab. Agnieszka Kulawiecka.
Obie kobiety wykonały w sumie kilkanaście transakcji kartą na kwotę ponad 700 złotych. Matka z córką usłyszały zarzuty włamania na konto bankowe. 30-latka odpowie ponadto za kradzież karty. Mieszkankom powiatu sieradzkiego grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.