Zakochani w rytmie brawurowo manifestowali swoje uczucia podczas III Festiwalu Tańca w Działoszynie. Impreza zorganizowana przez Miejsko-Gminny Dom Kultury, przy wsparciu szkoły tańca Olala Dance w Pajęcznie i pod honorowym patronatem burmistrza Działoszyna Rafała Draba, przeszła najśmielsze oczekiwania. Zainteresowanie było ogromne. Na parkiecie wystąpiło blisko 600 młodych tancerzy z regionu, a towarzyszyło im oczywiście liczne grono bliskich i przyjaciół. Hala sportowa pękała w szwach, a od pozytywnych wibracji drgało chyba całe miasto.
Młodzieńcza radość i miłość do tańca w każdej postaci nadały wyjątkowy rytm ostatniej kwietniowej sobocie w Działoszynie. Muzyka nie milkła, a parkiet nie pustoszał ani na moment. Mali tancerze nie potrafili usiedzieć w miejscu. W przerwach między występami o dobrą zabawę dbał wyjątkowy wodzirej, dość spory i pluszowy kociak Rysiek.
Wiek artystów nie miał żadnego znaczenia. Popisy tanecznego kunsztu dały maluchy, młodzież i seniorzy. Był ogień, w przenośni i dosłownie. Na parkiecie zawirowały Motylki, Słodziaki, Błyskotki, Perełki, Iskierki, Baletnice, Gwiazdy, Błyskawice i wiele innych.
- To są bardzo zdolne dziewczyny. W ciągu dwóch tygodni przed konkursem przygotowały podnoszenie nad głowami. Sama nie mogę się doczekać, żeby to zobaczyć – mówi przed występem, równie podekscytowana jak tancerki z Kleszczowa, instruktorka Natalia Smużyńska.
- Trenowałyśmy bardzo długo. Jesteśmy przygotowane – zapewnia uśmiechnięta Hania Stefaniak, 8-letnia tancerka formacji Motylki z Białej pod Wieluniem.
- Tańczę odkąd wyszłam ze szpitala i teraz się dobrze czuję – dodaje młodziutka artystka.
12-letnia Antonina Jendraszczyk z Siemkowic, trenująca taniec w Olala Dance Pajęczno, wystąpiła z koleżankami w dwóch choreografiach. Jeden układ oparty był na muzyce jazzowej, drugi bardziej dynamiczny.
- Od dziecka lubię tańczyć. Nikt mnie nie zachęcał do tego. Sama z siebie chcę po prostu tańczyć – mówi Antonina Jendraszczyk.
- Od zawsze miałam dryg do tańca i chcę się w tym rozwijać – zapewnia Wiktoria Strąk z Ożegowa, koleżanka Antoniny, i dodaje, że jej bajka to taniec szybki i nowoczesny.
Młodzi tancerze zaprezentowali szeroki wachlarz swoich umiejętności. Był m.in. taniec współczesny, mega change, hip hop, balet, akrobacje, jazz, klasyka i układy z klaskaniem. Wszystko w starannie przygotowanej barwnej scenerii. Nie zabrakło serdeczności, podziękowań, gratulacji i kwiatów. Nagrody, wyróżnienia, puchary, dyplomy i medale budziły ogromną radość wśród zawodników. A decyzję o tym, w czyje ręce trafią podjęło znamienite jury w składzie: Aleksandra Krawczyk, Filip Tasarz i Borys Zawierucha oraz gospodynie festiwalu Julita Bociąga i Aleksandra Mostowska.
- Sędziowie oceniają bacznie i skrupulatnie, a to przynosi dobre rezultaty. I dzieci się bardzo cieszą – podkreśla Aleksandra Mostowska z MGDK w Działoszynie i instruktorka tańca Olala Dance w Pajęcznie.
Emocje sięgały zenitu. Rodzice pękali z dumy, a niejedna mama czy babcia ocierała ukradkiem łzy wzruszenia. I niezależnie od końcowej klasyfikacji pewne jest, że tego dnia zwyciężyła przede wszystkim pasja, radość życia i miłość do tańca.
- Tańczyła dzisiaj siostrzenica mojej żony, więc przyszliśmy kibicować całą rodziną. Jesteśmy z niej dumni i szczęśliwi – mówi Tomasz Kozłowski i podkreśla, że z rodziny Mordalskich z Działoszyna.
Festiwal trwał do wieczora. Niełatwo było okiełznać tłumy uczestników i gości, ale organizatorzy stanęli na wysokości zadania, a impreza przebiegła wzorcowo.
- Jesteśmy mega zadowoleni, że ci młodzi ludzie chcą rozwijać razem z nami swoją pasję i miłość do tańca. Jest pełna moc, energia i bardzo dużo radości – podsumowuje z uśmiechem dyrektor MGDK w Działoszynie Julita Bociąga dla portalu kulisy.net.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze