Reklama

Mieszkańcy inspirują do działania

O funkcjonowaniu Domu Pomocy Społecznej w Skrzynnie, inwestycjach w obiekcie, czasie pandemii, usamodzielnianiu się mieszkańców i sukcesach ośrodka rozmawia Katarzyna Cieślik z dyrektorką placówki Emilią Łaniewską.

Katarzyna Cieślik: Jak długo pracuje już pani w Domu Pomocy Społecznej w Skrzynnie?
Emilia Łaniewska, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Skrzynnie: Moja przygoda 
z DPS-em zaczęła się w 2008 r., najpierw prowadziłam kadry i sekretariat, zajmowałam się sprawami organizacyjnymi. Następnie zostałam zastępcą dyrektora, potem pełniącą obowiązki, a od 2015 r.  po wygranym konkursie jestem dyrektorem DPS-u.


W sumie więc 14 lat związana jest pani z ośrodkiem w Skrzynnie. Jak przez ten czas placówka się zmieniła?
Zawsze zależało mi na tym, żeby osoby niepełnosprawne i mniej samodzielne mogły jak najdłużej zachować sprawność, i jeśli to możliwe dalej się rozwijać. Cały czas pracuję z tym założeniem, żeby pokazać, że niepełnosprawność to nic dziwnego, a ludzie z różnymi chorobami mogą na równi z innymi obywatelami funkcjonować w społeczeństwie. Dążyłam i dążę do tego, żeby pokazywać osoby niepełnosprawne, promować ich talenty. System pomocy społecznej kiedyś ograniczał się do zapewnienia opieki. Teraz ta strategia pomocy społecznej również się zmienia i próbuje się dążyć do zapewnienia możliwości, szansy tym osobom. 

Reklama


A jakie zmiany zaszły jeśli chodzi o obiekt?
DPS mieści się w czterech budynkach, tworzących jeden kompleks. Wybudowane były w różnych latach (począwszy od ok. 1900 r. do 2006 r.) wobec czego wymagają różnego zakresu prac remontowych i konserwacyjnych, które wykonywane są na bieżąco. Zmiany, które nastąpiły w DPS-ie w okresie od 2008 r.  to między innymi: utworzenie kotłowni na ekogroszek, montaż pompy ciepła,  paneli fotowoltaicznych, remont oczyszczalni ścieków, modernizacja systemu przeciwpożarowego, rozbudowa instalacji alarmowo-przyzywowej, zakup dwóch samochodów  9-osobowych, wymiana pokrycia dachowego, wymiana stolarki okiennej i drzwiowej, remont pomieszczeń administracyjnych, remont łazienek, wymiana wyposażenia pralni, sal mieszkalnych, modernizacja sieci komputerowej wraz z wymianą serwera, montaż systemu alarmowego w części administracyjnej, instalacja monitoringu zewnętrznego i sterowanych automatycznie bram wjazdowych z bramofonem, budowa altany ogrodowej oraz siłowni napowietrznej. 


Sporo tych rzeczy zostało wykonanych. Czy w tym roku udało się jakąś inwestycję zakończyć lub jakaś jest planowana w najbliższym czasie?
Składaliśmy wniosek o dofinansowanie na ekoauto do WFOŚiGW w Łodzi. Wniosek został pozytywnie rozpatrzony, umowa została podpisana między powiatem a funduszem, ale ze względu na to, że czas realizacji był krótki, w postępowaniu z zakresu zamówień publicznych nie otrzymaliśmy żadnej oferty. Wystąpiliśmy do funduszu z prośbą o przedłużenie terminu realizacji tej umowy, żeby dać wykonawcom czas, ponieważ nie ma samochodów w salonach dostępnych od ręki. Złożyliśmy też do PFRON-u wniosek o wymianę windy, bo dotychczasowa jest już ponad 20-letnia, eksploatowana 24 godziny na dobę i nie ma już części do tego systemu. Ostatnio około dwóch miesięcy mieliśmy ją wyłączoną, bo nie mogliśmy doczekać się części używanych z Włoch.  Liczymy, że dostaniemy środki z funduszu i uda się wymienić tą windę. Kolejny projekt trafił do ZUS-u o poprawę bezpieczeństwa i higieny pracy dla pracowników. Staramy się o dwa podnośniki sufitowe do dźwigania osób mniej sprawnych fizycznie. Ułatwiłoby to znacznie prace naszym opiekunom, którzy narażeni są na wady postawy, czy kontuzje przy dźwiganiu mieszkańców. Planowany na ten rok był również montaż systemu jednego klucza we wszystkich budynkach, umożliwiający otwarcie wszystkich drzwi przy pomocy jednego klucza. Niestety z uwagi na szalejącą inflację i nieplanowane wydatki musimy tę inwestycję odłożyć w czasie, być może na przyszły rok.  Udało się też otrzymać bezpłatne wsparcie związane z programem, który ma nam audytować obiekty i ich funkcjonowanie pod względem zapewnienia dostępności dla osób ze szczególnymi potrzebami. W jego ramach otrzymamy pomoc specjalistów, plan działania, żeby osobom z dysfunkcjami wzroku, słuchu, niepełnosprawnością fizyczną, udostępnić DPS bez barier. 

Reklama


Ilu obecnie macie mieszkańców? 
Statutowo 162 i na tą chwilę mamy pełną obsadę, aczkolwiek borykaliśmy się od początku roku z pustymi miejscami, były dwa albo trzy. Wiązało się to oczywiście z budżetem, bo nie było dochodów z tego tytułu, a problem tych pustych miejsc zaczął się od pandemii, kiedy ludzie, po różnych publikacjach w mediach o masowych zachorowaniach w DPS-ach, wystraszyli się tego rodzaju placówek. W większej skali obecnie rodzina jest zobowiązana do tego, żeby dopłacać. Do tej pory było 70 proc. dochodu mieszkańca, a resztę dopłaca gmina albo wojewoda. Sytuacja dochodowa rodzin wpłynęła na to, że czasem łatwiej było zorganizować pomoc w obszarze rodziny dla chorej osoby niż zostawić ją w DPS-ie i jeszcze dodatkowo ponosić koszty pobytu.
Wspomniała pani o pandemii koronawirusa. To był chyba trudny czas, zarówno dla mieszkańców, jak i personelu?
Tak, z tego względu, że nikt wcześniej nie przechodził takich sytuacji. Nie mieliśmy początkowo systemowych rozwiązań, brakowało nam jednolitych wytycznych, które możemy wprowadzić w życie, jednocześnie nie ograniczając praw i swobód człowieka. Tworzyliśmy procedury wewnętrzne, dużym wsparciem, dla mnie jako kierownika jednostki, było Ogólnopolskie Stowarzyszenie Dyrektorów Samorządowych Domów Pomocy Społecznej, do którego należę. Dzieliliśmy się doświadczeniami, wypracowaliśmy wspólnie jakieś rozwiązania i w obszarze naszych domów wprowadzaliśmy je w życie. Potem oczywiście dostaliśmy wytyczne od Krajowego Inspektora Sanitarnego, z ministerstwa. Dla samych mieszkańców był to czas bardzo niepewnych decyzji, nowych zmian, bo trzeba było przeorganizować prace personelu. Poszczególne kondygnacje były zamknięte, aby mieszkańcy nie mogli przemieszczać się pomiędzy budynkami. Brak wyjazdów kulturalnych, integracyjnych, ograniczona oferta zajęć terapeutycznych, wszystko to spowodowało że mieszkańcy czuli się wyalienowani, dlatego też staraliśmy się im zapewnić kontakt z psychologiem w jak największym zakresie. Musieliśmy się skupić na bezpieczeństwie mieszkańców i pracowników, a inne działania zostały odsunięte. Z perspektywy czasu, wyciągnęliśmy też lekcje, a niektóre rozwiązania, wypracowane w czasie pandemii, sprawdzają się do tej pory. 


Jakie na przykład? 
Kiedy jest dużo zwolnień lekarskich wśród opiekunów, pracownicy z działu terapeutycznego, przejmują ich obowiązki. Terapeuci mają już to wpisane w zakres czynności i w razie niedoborów opiekunów otrzymują zlecenie pracy na danym oddziale. Okres pandemii 
i trudnej sytuacji DPS-ów w Polsce zmobilizował ogromną ilość ludzi dobrej woli, instytucji, stowarzyszeń do pomocy. Otrzymaliśmy dużą ilość środków ochrony indywidualnej oraz pomoc finansową, za którą zakupiliśmy, np. kabinę do dezynfekcji. Jest ona ustawiona w głównym wejściu i służy zarówno mieszkańcom, pracownikom, jak i osobom odwiedzającym. W okresie pandemii  z własnych środków kupiliśmy również dwie kabiny dla palaczy, które zostały rozmieszczone w dwóch budynkach. Problem osób palących w zamkniętych odcinkach budynków był bowiem bardzo dokuczliwy.

Reklama


Do waszego kalendarza imprez powrócił piknik rodzinny. Mieszkańcy oczekiwali powrotu tej imprezy?  
Zastanawialiśmy się nad organizacją pikniku, bo zaczynały się już zachorowania na koronawirusa i były nawet potwierdzone przypadki u naszych domowników. Po naradzie jednak i kolejnych testach, już negatywnych, stwierdziliśmy, że piknik może przynieść więcej dobrego niż złego, tym bardziej, że odbędzie się w  plenerze, a mieszkańcy bardzo oczekiwali tego spotkania i wiele rodzin potwierdziło już swoje uczestnictwo. Mieszkańcy nawet wnioskowali, żeby organizować taki piknik dwa razy w roku. 


W jaki sposób mieszkaniec w waszym ośrodku może się usamodzielnić? Jakie ma możliwości? 
Najistotniejszym elementem jaki powstał, jest terapia pracą. Stowarzyszenie dla Osób Potrzebujących Pomocy ,,Razem” które funkcjonuje przy DPS-ie w Skrzynnie od lat 90-tych, zaczęło prowadzić działalność gospodarczą w formie Przedsiębiorstwa Społecznego. W 2019 r. Stowarzyszenie zrealizowało projekt aktywizacji zawodowej, w ramach którego otrzymało wsparcie na utworzenie miejsc pracy, doposażenie tych miejsc i przez pół roku dofinansowanie do wynagrodzenia. Najważniejszym rezultatem usamodzielniania się naszych mieszkańców było zatrudnienie ich w Stowarzyszeniu, którego Zarząd dba cały czas o potrzeby naszych mieszkańców jak również innych osób niepełnosprawnych. Dziękuję za tak owocną współpracę zarządowi stowarzyszenia i obecnej pani prezes Klaudii Kaczmarek oraz zastępcy prezesa pani Justynie Pacholik. Chcąc zapewnić trwałość tego rezultatu i zagwarantować im perspektywy aktywności zawodowej tam, gdzie możemy w prowadzonych postępowaniach z zamówień publicznych stosujemy klauzule społeczne i punktujemy wyżej oferty tych wykonawców, którzy zobowiązują się zatrudnić osoby z chorobami psychicznymi. Do takich umów należy umowa na przygotowywanie i wydawania posiłków dla DPS-u oraz umowa na kompleksowe świadczenie usługi sprzątania pomieszczeń DPS-u. To usamodzielnienie wiąże się też z utrzymaniem na dotychczasowym poziomie umiejętności, które posiadają mieszkańcy, żeby nie zrobili kroku wstecz. Terapeuci, którzy z nimi pracują, ćwiczą umysł, sprawność fizyczną i organizują czas, pokazując nowe możliwości mieszkańcom, zapraszając do różnych grup, zajęć wokalnych, teatralnych czy tanecznych. Opiekunowie, pielęgniarki też uczestniczą w tym codziennym treningu funkcjonowania społecznego, od trenowania odpowiedzialności za higienę osobistą po proste czynności, np. słania łóżka, samodzielnego ubierania się, dbania o zdrowie i to również daje wymierne rezultaty. 

Reklama


Co pani daje kontakt z mieszkańcami DPS-u? 
Mieszkańcy ładują mnie pozytywną energią i inspirują do dalszych działań, szukania nowych rozwiązań i podejmowania działań w odpowiedzi na ich potrzeby, poprawę jakości ich życia. Kontakt z nimi to także lekcja pokory, a jednocześnie sposób na dostrzeganie małych rzeczy, spraw i cieszenia się z nich. Rozmowy z nimi pozwalają oderwać się od papierologii i poprawiają mi humor. Wspólne wyjazdy z mieszkańcami na różnego rodzaju imprezy integracyjne, wycieczki, obchody uroczystości państwowych pozwalają mi poznać ich z innej strony i utwierdzić się w przekonaniu, że misja Domu jest ważna i potrzebna.
Na początku rozmowy stwierdziła pani, że system pomocy społecznej zmienił się w ostatnich latach. Wprowadziłaby pani jeszcze jakieś zmiany w funkcjonowaniu DPS-ów? 
Dla mieszkańców chciałabym więcej miejsca, przestrzeni w DPS-ie i utworzenia mieszkań chronionych lub treningowych, które umożliwiłyby ich pełne usamodzielnienie się. Chciałabym też, aby praca w DPS-ach była społecznie doceniana,  abym miała więcej narzędzi przeciwdziałania wypaleniu zawodowemu, a przede wszystkim możliwości finansowe do adekwatnego wynagradzania pracowników. 


Za nami już pierwsza połowa 2022 roku. Jakby pani podsumowała ten okres, jeśli chodzi o działalność DPS-u?
Trudna sytuacja polityczno –gospodarcza, wynikająca z konfliktu zbrojnego na Ukrainie, inflacji, pandemii spowodowała to, że musieliśmy zrezygnować z planowanych remontów, inwestycji, zakupów, wymiany wyposażenia w pokojach mieszkalnych i ograniczyć wydatki. Borykamy się ze wzrostem cen produktów i usług, brakiem ciągłości dostaw, dostępnością do surowców (ekogroszek), co ma przełożenie na możliwości finansowe i skutkuje obawą o koniec roku budżetowego i zapewnienie bieżących potrzeb bytowych mieszkańcom DPS-u. Sukcesem tego roku jest też zawarcie umowy z WFOŚiGW w Łodzi na dofinansowanie zakupu ekoauta, której realizacja nastąpi najprawdopodobniej w 2023 r., otrzymanie środków z Funduszu Przeciwdziałania COVID, organizacja Pikniku Rodzinnego, dwa złote medale zdobyte przez mieszkańców podczas Integracyjnego Mitingu Lekkoatletycznego Olimpiad Specjalnych w Wieluniu, a także niska zachorowalność na koronawirusa i umiejętność kierowników do szybkiego reagowania i zapobiegania rozprzestrzenianiu się zakażenia. Największym sukcesem nie tylko tego roku jest fantastyczna kadra, która zdała celująco egzamin z odpowiedzialności za zdrowie i życie drugiego człowieka podczas pierwszych zachorowań na koronawirusa.Za sukces uważam również szeroką współpracę z różnymi podmiotami, np. szkołami, przedszkolami, ośrodkami kultury, bibliotekami, zakładami, stowarzyszeniami. W tym roku do tej współpracy dołączyli także harcerze  ZHP w Wieluniu. Inicjatywa współpracy wyszła od harcerzy, z czego się bardzo cieszę, że nas dostrzegli i że młodzi ludzie chcą służyć osobom starszym, niepełnosprawnym. 
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości