W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o oskarżeniach, wysuwanych przez uczennice. Dotyczą księdza Bartosza, aktualnie zawieszonego, wikariusza parafii pw. Narodzenia Pańskiego. Ksiądz miał się wobec nich niestosownie zachowywać. O sprawie dowiedziała się matka jednej z nich i poinformowała odpowiednie służby. Wikary został odsunięty od posługi duszpasterskiej. W swojej rodzinnej miejscowości zaangażował się w pomoc uchodźcom. Dawnych parafian zbulwersował fakt, że afiszuje się z tym na zdjęciu, gdy tymczasem jego domniemane ofiary, miały jeszcze do siebie nie dojść.
Zdawałoby się niewinne zdjęcie, które wstawił w mediach społecznościowych wicestarosta wieluński, Krzysztof Dziuba, nie może wywołać takiej burzy. Dziuba udokumentował wizytę strażaków z Szynkielowa w magazynie głównym w Wieluniu, który zbiera dary dla uchodźców. Na fotografii byli parafianie księdza Bartosza dostrzegli swojego wikarego, uśmiechniętego od ucha do ucha. Poprosili o interwencję. Jak informowała jedna z byłych parafianek, poczuli się tak, jakby wikary śmiał im się w twarz.
„Zawieszony wikariusz dumnie prezentuje się na FB wicestarosty jako przykładny druh osp” – pisał do nas z nieukrywanym niesmakiem jeden z czytelników, prosząc o nagłośnienie sprawy.
Po tym, jak na naszej stronie ukazał się tekst, informujący o poczynaniach zawieszonego księdza, do redakcji dotarła fala komentarzy. Jedni dziękowali nam, zaznaczając, że ktoś empatycznie podszedł do pokrzywdzonych. Inni mieli pretensje, że szkalujemy księdza. Swoje zastrzeżenia zgłosili strażacy z Szynkielowa oraz dyrekcja ZS nr 1, bowiem w magazynie pracują wolontariusze z tej szkoły, a skład jest w warsztatach budowlanych. Ci, którzy nas krytykowali uważali, że przypominaniem o oskarżeniach wobec duchownego, odciągamy uwagę od faktu pomocy dla uchodźców. Wszystkim im odpowiadaliśmy, że czas, kiedy o niewygodnych sprawach się nie pisało tylko dlatego, że dotyczyły kapłana, już minął. Nie bez powodu Henryk Jankowski został zdjęty z postumentów dopiero po śmieci, chociaż jego preferencje seksualne, związane z zamiłowaniem do małych dziewczynek, były tajemnicą Poliszynela.
Osoby, które miały pretensje o nagłośnienie sprawy wypierały ze świadomości fakt, że nie my byliśmy autorami oskarżeń wobec kapłana, a jedynie je opisaliśmy,
Tym trudniej było znosić krytykę i sugestię, że na księdza się „uwzięliśmy”, że latem był pozytywnym bohaterem tekstu „Ksiądz i strażak w jednym. Jak strażak został księdzem”. Wtedy nikt się nie spodziewał, jak poważne oskarżenia będą na nim ciążyły kilka miesięcy później.
Jak podkreślają byli parafianie, nie przeszkadza im fakt, że ksiądz się angażuje w wolontariat, ale to, że się z tym afiszuje. Uważają, że powinien okazywać więcej pokory. Przynajmniej do czasu, aż sprawa się wyjaśni.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sieradzu, prok. Jolanta Szkilnik potwierdza, że prokuratura prowadzi dochodzenie, zapoczątkowanego złożeniem zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez matkę małoletniej oraz Archidiecezję Częstochowską.
- Postępowanie wyjaśnia okoliczności zdarzenia, dotyczącego elektronicznego kontaktu w styczniu 2022 roku z osobą poniżej 15 roku życia i złożenia propozycji czynności seksualnej - informuje prok. Szkilnik.
Na razie ksiądz nie usłyszał zarzutów.
Prokurator Szkilnik dodaje, że przestępstwo z art. 200a par. 2 kk zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat dwóch. Ma on brzmienie: „Kto za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej małoletniemu poniżej lat 15 składa propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze