Reklama

Nowy dyrektor szpitala w Pajęcznie chce postawić na rozwój rehabilitacji

Od blisko pięciu miesięcy na fotelu dyrektora pajęczańskiego SP ZOZ-u zasiada Krzysztof Leszczyk. O swoich pomysłach na rozwój placówki rozmawia z Magdaleną Lizurej.

Magdalena Lizurej: Współpracuje pan z zewnętrzną firmą PR-ową?

Dyrektor SP ZOZ-u w Pajęcznie, Krzysztof Leszczyk: Nie. Firma, zatrudniona przez moją poprzedniczkę, miała umowę do końca sierpnia. Nie widzę potrzeby płacenia komuś, i to sporo, aby się wypowiadał za mnie. Sam to robię.

Przez cztery miesiące zapewne już się pan na nowym stanowisku rozgościł. Mimo bogatego CV, placówką medyczną do tej pory pan nie zarządzał. Było jakieś niemiłe zaskoczenie?

W SP ZOZ-ie pracuje się podobnie, jak w innych firmach. Chodzi o zarządzanie zespołem ludzi i gospodarowanie środkami.  Robiłem bardzo wiele rzeczy w życiu, więc szoku nie przeżyłem. Postępuję na zasadzie dostosować się szybko do specyfiki branży. Mamy może trochę innych kontrahentów, do czynienia z NFZ-em. Klienci, bo tak trzeba nazwać pacjentów, są może trochę bardziej wymagający.  

Reklama

A jak pan ocenia współpracę z załogą?

To sami pracowici ludzie, oceniam wysoko ich kompetencje. Czas jest taki, że pracownicy wymuszają na mnie rozmowy o podwyżkach i nie ma co tego ukrywać.  Nie znaczy to, że te oczekiwania są od razu realizowane. Lekarze uważają, że inflacja powoduje, iż powinni mieć wyższe pensje. Rządowe podwyżki dla pielęgniarek spowodowały, że inne grupy pracowników też oczekują zmian w wypłatach, skoro pracują w jednym SP ZOZ-ie. Dyskusję są.

W jakiej kondycji finansowej zastał pan SP ZOZ?

Reklama

Zastałem sytuację z dodatnim wynikiem finansowym. Oceniam, że z miesiąca na miesiąc stan finansów się poprawia. Po analizie poszczególnych elementów, czyli pracy oddziałów, POZ-ów, poradni już mam świadomość sytuacji każdego z nich. Wiem, gdzie trzeba coś poprawić. Pewne pomysły już zaczęliśmy wraz z załogą wdrażać.

To jest realne, aby każdy oddział i każda przychodnia były rentowne?

Nie. Ale też nie chodzi o to, by SP ZOZ zarabiał ogromne pieniądze, bo ma przede wszystkim leczyć ludzi. Niektóre przychodnie są deficytowe i nigdy nie będą elementami przynoszącymi zyski. Trzeba robić wszystko, aby inne zarabiały, po to by utrzymać SP ZOZ na dodatnim wyniku finansowym. Moją rolą jest dbanie o kondycję placówki, aby nie trzeba było dokładać.

Reklama

A które struktury są rentowne? Zakład Opiekuńczo-Leczniczy?

Jeszcze nie, ale obserwując tempo wzrostu, pod koniec roku bilans powinien zamknąć się przynajmniej na zero, a może nawet na plus.

Ten oddział na początku roku został powiększony,  ma w tej chwili pełną obsadę?

Tak, a nawet pacjenci czekają w kolejce.

Nie jest tajemnicą, że pana poprzedniczka w działalności ZOL-u widziała nadzieję na zarobek szpitala. Chciała też tego rodzaju usługi rozwijać. Panu taki kierunek też jest bliski?

Mam mieszane uczucia. Jest zapotrzebowanie na tego typu opiekę, na pewno nie będziemy zmniejszać obsady. Był plan i on nadal jest otworzenie pododdziału paliatywnego. Są też rozmowy o oddziale geriatrycznym. Ja jednak staram się przekonać jednostkę nadrzędną, powiat, do rozbudowywania oddziału rehabilitacji.

Reklama

To tylko rozmowy czy już pan podjął jakieś kroki?

Zatrudniłem rehabilitantkę na część etatu na miejscu, a kolejne dwie na umowę zlecenie do pracy z pacjentami w terenie.  Wizyty domowe dla osób niepełnosprawnych są nielimitowane. Finansowo to się sprawdza. Pacjenci są zadowoleni, bo nie muszą dojeżdżać, ludzie mają pracę, a ja widzę wynik finansowy. Same plusy. Myślę o rozwoju, zakupie sprzętu na oddział, aby ta oferta była szersza również stacjonarnie. Teraz na rehabilitację u nas trzeba czekać ponad rok, niestety.

Reklama

W tej chwili podobnie jak w okolicznych placówkach borykacie się z niedoborami kadrowymi, jeśli chodzi o lekarzy?

Udało się porozumieć z kilkoma lekarzami i jest kadra, liczę na stałą współpracę. Ściągnęliśmy też jednego lekarza z Ukrainy, na razie wdraża się w polskie procedury. Ponadto jest też grono medyków, którzy u nas biorą dyżury. Mam widoki na pozyskanie kolejnego. Z urlopu macierzyńskiego wróciła pani kardiolog, bardzo ceniona w naszej okolicy.

Czyli paraliż i ograniczanie działalności z powodu braków kadrowych pajęczańskiemu szpitalowi nie grozi?

Reklama

W tym momencie nie.

Ale doświadczenie pokazuje, że to się może zmienić w każdej chwili. Wystarczy, że lekarze zażądają podwyżek i poskładają wypowiedzenia.

Biorąc pod uwagę to, jak zarabiają ludzie w naszym kraju, mogę ocenić, że wynagrodzenia lekarzy są na dużo wyższym poziomie, niż przyzwoitym. Te rozmowy o pieniądzach cały czas jednak są. Niewielka liczba lekarzy powoduje taki wyścig między jednostkami. To z kolei rodzi obawę, że lekarz pójdzie gdzieś, bo dostanie więcej. Z drugiej strony, jeśli ktoś się zadomowi w miejscu pracy, jest dobra atmosfera, sympatyczni współpracownicy, człowiek nie opuszcza  takiego miejsca chętnie. Wynagrodzenie to wcale nie jest kwestia pierwszorzędna.

Reklama

Co pan więc robi, aby załoga chciała u pana pracować?

Staram się stwarzać pole do dialogu i pilnować, aby przestrzeń do wykonywania obowiązków była pozytywna. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobiłem, to impreza integracyjna,  spływ kajakowy połączony z ogniskiem. Odbiór był bardzo dobry. Takie wydarzenia to okazja do rozmów. Poznajemy się i na pewno łatwiej nam się współpracuje.

Jest szansa na to, aby w Pajęcznie zaczęło przyjmować więcej specjalistów?

Nie mam planów, ani widoków na pozyskanie nowych specjalistów. W perspektywie kilku tygodni mam zamiar otworzyć filię POZ-tu w Trębaczewie. Skupiamy się też na poszukiwaniu  medyków do obsady oddziału chirurgii jednego dnia. Będzie funkcjonował w nowym skrzydle.

Reklama

No właśnie, trwa wielka budowa. Jak postępują prace?

Na razie to inwestycja, nad którą pieczę ma powiat. Budynek zostanie nam przekazany po zakończeniu budowy. My jako SP ZOZ będziemy wyposażać oddział,  od szafek, przez łóżka po sprzęt medyczny, stół operacyjny, instrumenty. Będziemy to przeprowadzać po konsultacjach  z ludźmi, którzy na tym oddziale będą pracowali, po to, aby ten sprzęt  i narzędzia były dostoswane do ich potrzeb.

Poszukuje pan już pracowników na ten oddział?

Są lekarze, którzy wyrazili zainteresowanie i chcieliby zabiegi  u nas przeprowadzać. To jednak wymaga dogrania.

Reklama

Kiedy zakończenie budowy?

W środku prace postępują bardzo szybko, budynek już jest dogrzewany, ponieważ tego wymaga technologia prowadzonych prac wykończeniowych. To co nas czeka, to rozwiązanie problemów z zagospodarowaniem wody deszczowej. Jest konieczność zamontowania zbiorników buforowych, ponieważ nie możemy wpuścić całej deszczówki z naszego terenu do sieci burzowej w ul. 1 Maja. Muszą zostać wkopane, to będzie duża robota, trzeba rozkopać parking.

Pacjenci będą mogli skorzystać z zabiegów w pierwszej połowie przyszłego roku?

Reklama

Jeśli w grudniu powiat przekaże nam budynek, kolejnym naszym krokiem będzie wyposażanie go. Równocześnie będziemy musieli przeprowadzić formalności, czyli pozyskać kontrakt. Będziemy działać dwutorowo. Liczę, że w marcu już będziemy w stanie pierwszych pacjentów leczyć.

W planach są jakieś większe inwestycje?

Budynek, w którym teraz znajduje się szpital nie powstawał z myślą o tego rodzaju placówce. Ma szereg niedogodności, zwłaszcza w kwestii ochrony przeciwpożarowej, szereg mankamentów. Jesteśmy zobligowani do zmian w budynku, gmach jest użytkowany warunkowo, o ile będziemy te kolejne zmiany realizować. Przygotowujemy też dokumentację, aby złożyć wniosek  o dofinansowanie na fotowoltaikę. Mamy koncentratory tlenu w nowym skrzydle, a to bardzo energochłonne urządzenia. Bez tego typu inwestycji rachunki będą słone. Fotowoltaikę chcielibyśmy też założyć w POZ-ach, na ul. Wiśniowej i w Nowej Brzeźnicy.

Ostatnie moje pytanie nie dotyczy pana pracy, ale oskarżeń Koalicji Dla Powiatu EPJ. W mediach społecznościowych jej przedstawiciele sugerują, iż w swoich mediach społecznościowych złamał pan ciszę wyborczą, udostępniając prośbę jednego z kandydatów na posłów o oddanie głosu. Był taki incydent?

Nie przypominam sobie. Jeśli zakłóciłem ciszę wyborczą to na pewno nieświadomie.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mieszkaniec Pajeczna - niezalogowany 2023-10-27 08:56:58

    Zadłużył PGE, zadłużał UP, zadłużył też szpital. A jeśli nie pamięta jak łamał ciszę wyborczą to ma krótką pamieć.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Anonim - niezalogowany 2023-10-27 09:02:28

    PIS-owskie kolesiostwo. Zawód dyrektor????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości