W niedzielę, 13 czerwca, w kościele katolickim wspomina się św. Antoniego z Padwy. To patron świątyni w Kiełczygłowie. Tego dnia, co roku, obchodzony jest tutaj odpust. Oprócz wymiaru duchowego, dzień odpustu, szczególnie na polskich wsiach, dawał jeszcze okazje do zabawy. Choć z bogatej obrzędowości zostało już niewiele, dalej odpustu jest ważny dla lokalnych społeczności. W Kiełczygłowie z tej okazji odbył się piknik integracyjny.
Parafia pw. św. Antoniego w Kiełczygłowie liczy sobie 2050 osób. Jak podaje proboszcz, Bogdan Ignasiak, co roku odprawia więcej pogrzebów niż chrztów. W ciągu ponad 30-letniej posługi liczba wiernych zmniejszyła się o ok. 700 osób.
- Młodzi, którzy nie mają tutaj na miejscu perspektywy na pracę zostają we Wrocławiu, Łodzi, rzadziej w Częstochowie – komentuje proboszcz. O wiernych, którzy są na miejscu, kapłani postanowili zadbać.13 czerwca mieli okazję nie tylko wspólnie się modlić, ale również zintegrować na mini-festynie. Były dmuchańce i wata dla dzieci, a także ciasto, kawa i herbata dla nieco starszych. Msze św. miały bogatszą oprawę, niż zazwyczaj. Zadbała o nią miejscowa kapela „Kiełczygłowianie”, która po mszach dawała również mini-koncerty. Dla mieszkańców zagrała też miejscowa orkiestra dęta. Kazania głosił pochodzący z Białej ks. Kamil Tokarz, pełniący posługę misyjną w Peru, aktualnie przebywający na urlopie.
- Jestem pełen euforii, jeśli chodzi o ocenę otoczki naszego odpustu i tego, co się działo po mszach świętych – mówi ks. Ignasiak.
- Z atrakcji skorzystali nasi parafianie, wiele rodzin z dziećmi, też tacy, którzy na mszy nie byli, ale wstąpili na plac przykościelny. Być może następny podobny festyn będzie jeszcze bardziej rozbudowany. Nie wiem czy odbędzie się w dniu odpustu, bo w przyszłym roku wypada w poniedziałek, a my nie przenosimy.
Proboszcz wskazuje, że główną organizatorką imprezy była sołtys Kiełczygłowa Ewelina Przydacz.
- Sam pomysł poczęstunku został zaciągnięty z niemieckiej Westfalii, gdzie w miesiącach letnich ludzie mszach św. lub nabożeństwach zostają i częstują się ciepłym napojem i czymś słodkim, choć pojawia się już również w Polsce – zaznacza Przydacz, ciesząc się, że do idei przekonała księży u siebie w parafii. Sołtyska liczy, że wydarzenie stanie się tradycją i będzie kontynuowane.
- Z tego co widziałam, pomysł został bardzo ciepło przyjęty. Z racji odpustu nasza impreza przybrała formę pikniku. Wiele osób zaangażowało się w jego organizację i obsługę, za co jestem bardzo wdzięczna. Kapela „Kiełczygłowianie” na liturgię przygotowała pieśni związane ze św. Antonim, orkiestra ćwiczyła repertuar koncertowy, a lokalna piekarnia państwa Wronów upiekła kilka rodzajów ciast i ciasteczek.
Ewelina Przydacz podkreśla, że tutejsi docenili możliwość zwykłego pobycia razem, rozmowy.
- Nawet silny wiatr nam tego dnia nie zepsuł – kończy.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze