20 stycznia, w środę, na trzy dni przed 67 urodzinami, zmarł Wiesław Jaskólski. Z wielkim smutkiem w sobotę, podczas uroczystości pogrzebowych w Osjakowie, pożegnali go członkowie rodziny, przyjaciele, samorządowcy oraz strażacy. W pamięci wielu pozostanie jako oddany społecznik, ale przede wszystkim dobry człowiek.
Wiesław Jaskólski przez niespełna 67 lat zdążył wiele zrobić dla lokalnej społeczności. I wtedy, gdy zasiadał w radzie gminy oraz pełnił funkcję jej przewodniczącego. I kiedy działała na rzecz Ochotniczej Straży Pożarnej.
- Wstąpiłem do OSP 10 czy 15 lat temu wciągnięty przez chrzestnego i jego rodzinę. Im się bardzo dobrze współpracowało z prezesem, czyli właśnie z druhem Jaskólskim – wspomina Patryk Pabjaniak, naczelnik OSP Osjaków.
- Był prezesem odkąd pamiętam. Stawiał na młodzież. 10 lat temu zostałem jednym z najmłodszych członków zarządu, a potem naczelnikiem, bo też między innymi on na mnie postawił. W swoich działaniach kładł bardzo duży nacisk na to, żeby w naszych szeregach była młodzież. Chciał coś dla tej młodzieży zostawić. To był społecznik w każdym calu, bo działał nie tylko w OSP, ale w Stowarzyszeniu Ziemi Osjakowskiej czy w klubie sportowym. Był również samorządowcem. Ciężko się mówi o nim w czasie przeszłym. Do ostatnich chwil współpraca dobrze się układała. Bardzo dbał, żeby ktoś był łącznikiem między zarządem, a szeregowymi strażakami. Planował remont naszej strażnicy. Chciał, aby była bardziej nowoczesna. Dbał również o wyposażenie jednostki. Zawsze próbował wyjść naprzeciw naszym potrzebom. Jeśli potrzebny był jakiś sprzęt, to robił wszystko, aby go zdobyć – zapewnia.
O chęci pomocy i pozytywnym nastawieniu do potrze innych św. pamięci Wiesława Jaskólskiego będzie pamiętał Jarosław Trojan, wójt gminy Osjaków.
- To był przede wszystkim bardzo dobry człowiek, który jeśli zachodziła potrzeba niesienia pomocy, angażował się na 120 procent – podkreśla wójt.
- Mógłbym mnożyć przykłady inicjatyw, które wspierał. Był działaczem straży, również na szczeblu gminnym oraz powiatowym. Jeśli tylko była okazja pomóc, to po prostu pomagał, bez wahania. To jest wielka strata, mógł jeszcze wiele dobrego zrobić. Bardzo go ceniłem i szanowałem. To był przyjaciel, który nigdy nie odmówił pomocy i nigdy nie trzeba go było dwa razy prosić – nie ukrywał wzruszenia Trojan.
Najbardziej stratę odczuwają bliscy zmarłego.
- Był może społecznikiem, ale przede wszystkim był dobrym mężem, ojcem, teściem i dziadkiem – zapewnia Piotr Chłodny, zięć pana Wiesława.
- Bardzo oddany rodzinie i jak tylko mógł, nam wszystkim pomagał. Kochał bardzo swoje wnuczki i świata poza nimi nie widział. Był instruktorem nauki jazdy wszystkich kategorii, pomagał mi praktycznie do końca swoich dni w szkoleniu kierowców. Nigdy nie odmawiał pomocy. Jak potrafił, tak pomagał – nie szczędzi ciepłych słów teściowi.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze