Reklama

8-letni Oskar Pułka z Działoszyna i jego walka z nieuleczalną wadą serca

8 lat temu przeżywali magiczny, radosny czas oczekiwania na pierwsze dziecko. W 22. tygodniu ciąży nadszedł czas na badanie połówkowe. Myśleli tylko o jednym: synek czy córeczka? Chłodny żel, spojrzenie w ekran USG i wielka radość: Chłopiec! Ale wystarczył jeden rzut oka na twarz lekarza, żeby szczęście zgasło. Diagnoza brzmiała jak wyrok: Wada serca. Nieuleczalna.

Śmierć. Słowo nagle tak realne

Hiobowa wieść spadła na rodzinę w 2018 roku. W papierowym wydaniu „Kulis…” publikowaliśmy wówczas artykuł: „Puste łóżeczko…”. W nim fragment listu mamy Oskara:

„Oskarek przyszedł na świat 18 czerwca 2018 roku, o godzinie 22:49. Tylko mignął mi przed oczami i zaraz został zabrany. Walczył dzielnie, jak małe lwiątko, a cała rodzina wraz z nim. Minęły dwa trudne miesiące w szpitalu. Panika, ból, nadzieja. Mieszanka trudna do udźwignięcia. W końcu wyrok: Dziecko umiera. Zostanie wypisane do hospicjum. Nie będzie cierpiało. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam nawet płakać. Bałam się słowa śmierć, nagle tak realnego. Trzymałam Oskarka mocno, żeby wiedział, jak bardzo go kocham, żeby się nie poddawał, nawet w tym cholernym hospicjum!”

Reklama

Operacje na otwartym sercu

Dzięki pomocy ludzi dobrej woli dziś Oskar Pułka ma 8 lat. Uśmiecha się, chodzi do szkoły i z pozoru wygląda jak zwyczajny chłopiec. Uwielbia kosmos, niebo, gwiazdy i towarzystwo rówieśników, a energii mu nie brakuje. Mieszka z mamą Izoldą i tatą Mateuszem w Działoszynie i tylko oni wiedzą ile każdy dzień kosztuje ich syna. Chłopiec od urodzenia zmaga się z poważną wadą serca: tetralogią Fallota, czyli dwuodpływową prawą komorą z zarośniętą zastawką płucną. Oskar przeżył już sześć operacji na otwartym sercu we włoskiej klinice Ospedale Pediatrico Bambino Gesù.

Całe życie Oskarka naznaczone jest wizytami u specjalistów. Dwa razy w roku musi pojawić się w Rzymie na kardiologicznych badaniach kontrolnych. To właśnie tam lekarze dokładnie monitorują jego serce i podejmują decyzje dotyczące dalszego leczenia.

Reklama

Konieczna była kolejna operacja. Chłopiec przeszedł cewnikowanie serca i poszerzenie tętnicy płucnej. W tym momencie zastawka pracuje prawidłowo, ale pojawiło się nadciśnienie płucne. Oskarek musi regularnie, co miesiąc, przyjmować drogi lek. Jedna dawka kosztuje prawie 2 tysiące złotych.

- Niepodanie choćby jednej dawki leku grozi tak gwałtownym wzrostem ciśnienia, że Oskarek może nawet umrzeć –mówi cicho Izolda Pułka, mama 8-latka.

Wołanie o pomoc

Koszty wizyt w rzymskiej klinice też przekraczają możliwości finansowe rodziny. Dla Izoldy i Mateusza najważniejsze jest jednak to, żeby Oskarek miał dostęp do specjalistycznej opieki i mógł jak najdłużej cieszyć się dzieciństwem. Nie mogą odłożyć kontrolnych badań na później. Nie marzą o rzeczach wielkich. Śnią tylko o tym, żeby serce ich synka biło jak najdłużej.

Reklama

- Marzymy tylko, żeby Oskarek był pod opieką kardiochirurgów w Rzymie, którzy uratowali mu życie i najlepiej znają jego serduszko – mówi mama chłopca.

Dlatego rodzice Oskara postanowili zwrócić się o pomoc do ludzi dobrej woli. Liczy się każda złotówka, każde udostępnienie i każdy gest.

Oskarka można wesprzeć wpłatą na zbiórkę: https://www.siepomaga.pl/serduszko-oskara

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości