W przedostatnią sobotę maja na przystań kajakową w Parku Strażaka w Działoszynie nadciągają powoli ludzie w różnym wieku. Brak pośpiechu jest tu jak najbardziej uzasadniony. To grupka zainteresowana udziałem w otwartym treningu slow jogging. W otoczeniu drzew, traw, rzeki i słońca oddychają pełną piersią na świeżym powietrzu.
Miłośnicy aktywności ruchowej uczcili 24 maja w Działoszynie Międzynarodowy Dzień Slow Joggingu. Spotkali się, aby wspólnie poćwiczyć, porozmawiać i zrelaksować się.
Wioletta Jasny, psycholog, animatorka oraz miłośniczka slow joggingu i biegania wprowadza w psychologiczne aspekty aktywności fizycznej. Z pasją opowiada, jakie korzyści mamy, kiedy się ruszamy.
- Slow jogging zawsze wpływa na nas dobrze. Nie ma żadnych negatywnych skutków tego rodzaju ruchu – podkreśla Wioletta Jasny.
Liderem akcji jest Andrzej Wieloch. Maratończyk i ultramaratończyk. Prezes Fundacji Rytm Życia, certyfikowany instruktor slow joggingu, propagator nowej aktywności fizycznej opartej na działaniu wibracji. Pasjonat wszelkiego ruchu i wiceprezes stowarzyszenia Zryw Parzymiechy.
- Zarażam, gdzie mogę, tym czymś fajnym. Aktywnością w ogóle – mówi Andrzej Wieloch.
- Slow jogging to nowość dedykowana ludziom, którzy chcą zwolnić a nie ścigać się. W dzisiejszych czasach otacza nas wszechobecny pęd. Pęd i rywalizacja: kto pierwszy, kto dalej, szybciej, mocniej. Po co? My zwalniamy, aby żyć pełnią życia. Taka jest nasza dewiza – opowiada o sensie slow joggingu instruktor Wieloch.
Aleksandra Kowalczyk jest instruktorką powolnego joggingu i animatorką. Podkreśla znaczenie tej formy aktywności dla zdrowia współczesnego człowieka.
- Żyjemy w ciągłym biegu. Wciąż nie mamy czasu i łapiemy zadyszkę. Zagraża nam coraz więcej chorób cywilizacyjnych. Zwolnijmy. Ruszajmy się powolutku, pomalutku – zachęca Ola Kowalczyk.
- Człowiek nie jest stworzony do siedzenia. Ruszmy się więc. Slow jogging jest dla każdego. Tutaj nie ma narzuconego tempa. Każdy dostosowuje je do siebie. Truchtamy zgodnie ze swoją wydolnością i na ile zdrowie nam pozwala – akcentuje instruktorka i dodaje, że sama jest rekonwalescentką po operacji serca.
- Każdy może uprawiać powolny jogging. Jeżeli jestem zbyt zmęczona, jest mi już za ciężko, to sobie truchtając odpoczywam. Po prostu zwalniam, a nawet maszeruję – opowiada Aleksandra Kowalczyk.
- To doskonała okazja, żeby zwolnić i cieszyć się życiem, tu i teraz. Zachęcamy wszystkich do rozpoczęcia przygody ze slow joggingiem – zaprasza z uśmiechem.
Bożena Szczerkowska z Pajęczna lubi powolny jogging, bo to forma ruchu nieszkodliwa dla jej kolan, a jednocześnie dająca wiele przyjemności i pozytywnych wrażeń.
- W Pajęcznie biegamy sobie powoli w każdą sobotę rano. W naszej grupie jest fajna energia. Endorfiny aż buzują, mimo że nie ma między nami rywalizacji – akcentuje Bożena Szczerkowska.
- Zachęcam wszystkich do spróbowania. Niezależnie od wieku i kondycji. To nie jest tak obciążające dla stawów jak bieganie, a daje tyle samo korzyści zdrowotnych. A przy okazji zyskuje figura, samopoczucie i zasoby energii – podsumowuje miłośniczka truchtania z Pajęczna.
Ale… Dość gadania, czas na działanie. Najpierw, podczas powolnego spacerku, instruktorka Wioletta Jasny opowiada o technikach slow joggingu. Później uczestnicy przechodzą od słów do czynów. W praktyce ćwiczą i wykorzystują poznane techniki. Rozchodzą się w równie spokojnym tempie jak przybywali na przystań w Działoszynie. Wyposażeni w nową wiedzę i umiejętności zabierają ze sobą pakiet prostych ćwiczeń antystresowych i regulujących emocje. Każdy w swoim rytmie, z uśmiechem na twarzy i z satysfakcją z pożytecznie spędzonego popołudnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze