Reklama

„Podoba mi się ta funkcja”

Agnieszka Wiśniewska dwa lata temu została sołtyską Augustowa. W tym niedługim czasie udało się już zrealizować priorytet jej pierwszej kadencji, czyli postawić plac zabaw. Są kolejne plany na rozwój niedużej wioski, do której chętnie sprowadzają się młode małżeństwa i rodziny.

Ostatnie wybory sołeckie w Augustowie miały miejsce na początku 2019 r.
- Wśród mieszkańców, niektórych znajomych padł pomysł, żebym wystartowała – opowiada Agnieszka Wiśniewska.
- Pomyślałam, że w sumie, dlaczego nie. Pracuję, ale da się to wszystko pogodzić. Wystartowałam i dostałam poparcie od ludzi. Zawsze lubiłam pełnić takie funkcje, w szkole byłam przewodniczącą albo miałam inną rolę w trójce klasowej.
Augustów liczy łącznie ok. 55 mieszkańców, z czego 16 to dzieci. Jak na tak małą wieś to duża liczba, dlatego jednym z priorytetowych zadań nowej sołtyski było powstanie placu zabaw. Cel udało się zrealizować pod koniec ubiegłego roku.
- Co roku na naszej wsi rodzi się minimum jedno dziecko, rozrastamy się, a dużo ludzi sprowadza się też i buduje domy, głównie młodsze osoby – zdradza Wiśniewska, która też wspólnie z mężem siedem lat temu przeprowadziła się z Bełchatowa do Augustowa.
- Przyciąga natura, latem jest pięknie, ale przede wszystkim jest cisza i spokój, nie ma dużego ruchu samochodowego, bo jeżdżą praktycznie tylko mieszkańcy.
By jednak do urokliwej wioski (mylonej czasami z mazurskim miastem lub Augustynowem pod Bełchatowem, gdzie kiedyś dostarczono nawet paczkę Agnieszki) trafiali też goście, niedawno postawiono dodatkową tabliczkę z nazwą miejscowości, by ułatwić i usprawnić dojazd. W ubiegłym roku pojawił się także przystanek z prawdziwego zdarzenia.
Droga w Augustowie została wybudowana już wcześniej, ale teraz sołtyska zgłasza potrzebę zamontowania progów zwalniających (dwóch czy trzech), przede wszystkim dla bezpieczeństwa najmłodszych mieszkańców. W planach jest także rozbudowa placu zabaw oraz wykonanie siłowni zewnętrznej.
- Z większych inwestycji chcielibyśmy zmodernizować oświetlenie uliczne. Myślimy również o jakimś chodniku, ścieżce rowerowej lub poboczu – wymienia sołtyska.
- Marzy nam się, że obok placu powstał taki budynek socjalny, gospodarczy z zapleczem na grilla, ognisko, czyli po prostu miejsce, w którym moglibyśmy zorganizować zebranie, spotkanie wiejskie. W każdej miejscowości taką funkcję pełni remiza albo świetlica. U nas by się nie kalkulowała, bo jest za mało mieszkańców, ale jakiś mały budynek przydałby się.
Wśród lokalnej społeczności, zwłaszcza młodych ludzi jest chęć spotykania się, stąd częste wspólne ogniska. W ubiegłym roku zrodził się też pomysł przygotowania zabaw, m.in. dmuchańce, dla pociech z okazji dnia dziecka, ale wydarzenie przełożono ze względu na pandemię.
Agnieszka przyznaje, że praca na rzecz społeczeństwa wkręciła ją i chętnie wystartowałaby w kolejnych wyborach.
- Nigdy nie widziałam, jak wygląda np. sesja, więc w pierwszym roku wdrażałam się w swoje obowiązki. Ogólnie mam jednak pozytywne wrażenia. Jeśli pojawiają się jakieś pytanie, mogę zadzwonić do obecnych sołtysów, czy mojej byłej pani sołtys i zawsze otrzymam pomoc – podkreśla najmłodsza sołtyska w gminie Rząśnia.
- Podoba mi się ta funkcja. Jest to misja społeczna dla mieszkańców, trzeba im pomagać, być pośrednikiem pomiędzy urzędem, a mieszkańcem, czasami coś wytłumaczyć, podpowiedzieć, przekazać informację. Potrzebne są do tej roli cierpliwość, zaufanie ludzi i trochę empatii.
Wiśniewska spełnia się także w pracy (w Zakładzie Gospodarki Komunalnej w Rząśni) oraz domu jako matka dwójki dzieci. Ze swoich pasji wyróżnia uprawianie sportów, najbardziej jazdę na nartach, ale też rolki, biegi czy rower.

Katarzyna Cieślik
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości