Reklama

Polonez zrobił furorę

15 sierpnia rolnicy z parafii pod wezwaniem Opatrzności Bożej w Strzelcach Wielkich świętowali zakończenie zbiorów. Po mszy dziękczynnej odbył się festyn rodzinny w Marzęcicach, które w tym roku zostały gospodarzem tradycyjnego święta plonów

Z roku na rok na wsi zachodzą zmiany, zarówno jeśli chodzi o strukturę gospodarstw jak i charakter produkcji rolnej. Spora część mieszkańców terenów wiejskich z uprawianiem ziemi czy hodowlą zwierząt nie ma już wiele wspólnego, ale tradycja fetowania dożynek dalej na przeważającej części naszego terenu jest fetowana. Choć niektórzy mogą się wahać, czy świętowanie dożynek ma sens, takich dylematów nie mają mieszkańcy gminy Strzelce Wielkie. 
- Traktujemy dożynki jako święto nie tylko rolników, bo tych jest tak naprawdę na wsi coraz mniej, ale jako święto konsumentów, a to już 100 proc. mieszkańców wsi – podawał Adam Nowak , prezes zarządu krajowego Związku Młodzieży Wiejskiej. Na stoisku organizacji prezentowano produkty zbożowe z kukurydzy, żyta czy pszenicy, nie brakło nawet mleka owsianego.
- Widać, że można już wychodzić do osób z nowymi upodobaniami kulinarnymi. To jest uważam ważne, aby przy okazji dożynek zwracać uwagę, że mamy dobre polskie rolnictwo, ale też promować dobrą zabawę.
Jak zaznacza Kamil Pawłowski, prezes zarządu powiatowego ZMW, członkowie organizacji z terenu powiatu dbali, aby najmłodsi miło spędzali czas. 
 - Mamy malowanie twarzy, strefę plastyczną – relacjonował. 
- Jesteśmy po wielu udanych charytatywnych festynach dla Kubusia Szwagruka, jako że działamy na terenie powiatu, udało nam się do puli dołożyć sporą kwotę i to że mogliśmy realnie pomoc dało nam niesamowitą energię, ale też pokazało, że jest na nasze działania zapotrzebowanie – sądzi Pawłowski.
Członkowie ZMW wraz z kolegami z powiatu kluczborskiego postarali się o jedną z największych atrakcji dożynek, możliwość przejażdżki polonezem. To nie był jedyny wóz, jaki można było z bliska obejrzeć. Również druhowie z Marzęcic udostępnili do zwiedzania swój pojazd bojowy. 
Jadwiga Bugajska uważa, że dożynki to doskonała okazja do sąsiedzkich spotkań.
- Wyjdzie się  z domu, bo przez dwa lata covida pozamykane było wszystko w domach, a teraz trochę podczas imprez więcej ludzi się spotyka – uważa.
- W KGW jest nas ponad 60, schodzimy się jedna to przyniesie, druga to, pomagamy sobie pieczemy ciasta.
Zofia Perczak, która od małego mieszka na wsi, z nostalgią wspomina dawne czasy, kiedy komarów nie było, pory roku inaczej się zmieniały, a żniwa w inny sposób się odbywały.
- Pamiętam konie, pracowało się, zboże się kosiło, potem sierpem zbierało, potem się kulki robiło z drzewa i ubierało się, wiązało się w kracki tak zwane, potem ustawiało się mendle – relacjonuje.
- Teraz  bizon wejdzie, jak pole rośni ,tak jest już czyste –dodaje pani Zofia. 
- Dawniej było jeszcze przyjemniej jak teraz, wszyscy byliśmy bardziej towarzyscy, wychodziliśmy na ławki, sąsiad do sąsiada przychodził, a teraz tylko w telewizor i komputer. 
 Sołtys Marzęcic, Anna Sierszeń, nie ukrywała, że cieszy ją wysoka frekwencja na festynie. 
- Każda z pań z KGW upiekła cisto, zrobiliśmy chleb ze smalcem – wskazywała.
- Bardzo to cieszy, że miejscowość się integruje. Jeżeli się coś dzieje, to straż oraz my KGW rusza na pomoc. Potrafimy zadziałać, choć nie jesteśmy dużą społecznością, bo nasza wieś to zaledwie 73 domy.
Funkcje starostów dożynek pełnili Agnieszka Palma i Rafał Wodnicki.
 – Trzeba przygotować imprezę, tutaj dobrze, że panie z KGW, do którego sam należę, są takie pomocne – chwalił koleżanki. 
- Pełniłem funkcję takiego reprezentanta społeczności w kościele. Powiedziałem też parę słów na rozpoczęcie – opowiadał o swojej roli starosta.
 

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości