Czy w sercu spokojnego osiedla w Wieluniu powstaną wielokondygnacyjne budynki, które na zawsze zmienią jego charakter? Część mieszkających za szpitalem mówi stanowcze „nie” planowanej inwestycji i domaga się ochrony ładu przestrzennego, bezpieczeństwa i spokoju. W petycji ludzie apelują o wstrzymanie budowy, ich zdaniem - zagrażającej jakości życia, środowisku i obowiązującym przepisom.
Pod koniec kwietnia mieszkańcy wieluńskiego osiedla za szpitalem wystąpili z oficjalnym sprzeciwem wobec planowanej inwestycji budowlanej przy ulicy Wiśniowej. W petycji skierowanej do starosty wieluńskiego Macieja Brysia podkreślają, że nowe budynki wielorodzinne na działce nr 149/1 poważnie naruszą istniejący ład przestrzenny, a komfort życia obecnych mieszkańców legnie w gruzach.
Inicjatorka sprzeciwu, Halina Łukaszewska, sąsiadująca bezpośrednio z działką przeznaczoną pod zabudowę, informuje reporterkę portalu kulisy.net, że pismo złożyła także do burmistrza Wielunia Pawła Okrasy oraz w biurze poselskim Pawła Rychlika.
- Złożyłam, zgłosiłam, gdzie tylko mogłam i czekam. Co więcej mogę? – pyta retorycznie.
Obecnie osiedle składa się z domów jednorodzinnych. Protestujący obawiają się, że intensywna zabudowa wielokondygnacyjna drastycznie zmieni charakter ich osiedla i spowoduje szereg problemów.
- Tu starsi ludzie mieszkają w małych domach. A oni teraz nam wywalą tuż przy ogrodzeniu wielkie bloczysko – nie kryje złości właściciel posesji sąsiadującej z działką kupioną przez dewelopera.
W petycji podkreślono, że wraz z nowymi domami pojawi się konieczność budowy drogi dojazdowej oraz garaży. W rezultacie znacznie wzrośnie ruch samochodowy na obszarze przeznaczonym obecnie do odpoczynku. Mieszkańcy nie chcą hałasu, zanieczyszczeń powietrza czy wibracji. Obawiają się też ograniczenia dostępu światła słonecznego dla swoich działek. A tam uprawiają na własny użytek ekologiczne warzywa, owoce i ozdobne rośliny.
Oburzają się zwłaszcza seniorzy, twierdząc że na starość utracą spokój i komfort życia. Słowa goryczy kierują przede wszystkim do lokalnych władz, ich zdaniem odpowiedzialnych za potajemne wyrażenie zgody na budowę.
- Taki burmistrz, taki starosta – siedzą za nasze pieniądze na swoich stołkach i w ogóle się z nami nie liczą! – denerwuje się jedna z mieszkanek osiedla za szpitalem.
- Pięćdziesiąt lat tu mieszkamy i płacimy podatki. A wy chcecie nas teraz na stare lata wykończyć hałasami?! – dodaje wzburzona.
- Niech się pukną w głowę! Za nasze pieniądze żyją i taki los chcą nam zgotować?! Napracowaliśmy się z mężem w życiu i teraz potrzebujemy spokoju – dorzuca równie zdenerwowana 75-letnia sąsiadka.
Nie wszyscy mieszkańcy osiedla obawiają się nowego sąsiedztwa.
- Ja tej petycji nie podpisałem, bo jest niedorzeczna. To przecież nic nadzwyczajnego, że na działce budowlanej ktoś chce się budować – mówi zagadnięty przez reporterkę właściciel jednej z posesji.
Zainteresowani sprawą zwracają uwagę, że planowana inwestycja znajduje się w odległości mniejszej niż 500 metrów od Regionalnej Stacji Hydrologiczno - Meteorologicznej przy ulicy Granicznej. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, w strefie ochronnej wokół urządzeń pomiarowych zwarta zabudowa piętrowa jest niedozwolona.
W związku z tym przeciwnicy budowy apelują o dokładne sprawdzenie zgodności planowanej inwestycji z przepisami prawa oraz istniejącymi ograniczeniami dotyczącymi ochrony urządzeń pomiarowych.
Protestujący podkreślają konieczność zachowania spójności urbanistycznej osiedla oraz ochrony jakości życia jego obecnych mieszkańców. Domagają się od władz samorządowych zweryfikowania zgodności z prawem wydanego pozwolenia na budowę, a także „(…) podjęcia wszelkich możliwych działań zmierzających do zabezpieczenia interesów mieszkańców osiedla oraz zapobieżenia powstawaniu chaotycznej zabudowy przestrzeni miasta”.
- Dlaczego pod nos nam się pchają? Czemu chcą stawiać bloki tuż przy naszym płocie? Dlaczego nie wybudują ich po drugiej stronie działki przy Kasztanowej? – mnożą się pytania mieszkańców.
Perspektywa hałasu, zacienienia, utraty wartości nieruchomości i niepokój, że w nowych budynkach zamieszkają uchodźcy oraz wszechobecne poczucie lekceważenia przez lokalne władze - spędzają sen z powiek niektórym mieszkańcom osiedla za szpitalem. Tym bardziej, że budowa już się rozpoczęła.
Inni jednak mają nadzieję, że zostaną potraktowani poważnie, a ich głos ma znaczenie.
- Już kiedyś chcieli nam tu postawić market. Nie zgodziliśmy się i nie wybudowali – wspomina Halina Łukaszewska, najbardziej zaangażowana w sprawę, i dodaje: - Teraz też absolutnie na to nie pozwolimy!
- Panie, ale teraz wielcy „włodarze” decydują za nas o naszym losie i mają gdzieś co myślimy i czujemy. Zero poszanowania dla drugiego człowieka. Zwykłe smykarstwo – gorzko kwituje miejscowa seniorka.
Starosta wieluński Maciej Bryś przyznaje, że wpłynęła petycja od mieszkańców i będzie rozpatrywana dwutorowo. Dokument został przekazany, według właściwości i kompetencji, do Rady Miejskiej w Wieluniu, która uchwala plan miejscowy warunków zabudowy. Weryfikacji wydanego pozwolenia dokona natomiast wojewoda łódzki.
Jednocześnie włodarz powiatu wieluńskiego informuje, że została wydana ostateczna zgoda na budowę, która w żaden sposób nie koliduje z planem zagospodarowania przestrzennego uchwalonego przez Radę Miejską w Wieluniu.
- Pozwolenie na budowę nie zostałoby wydane, gdyby jej projekt nie był zgodny z planem zagospodarowania przestrzennego i przepisami prawa budowlanego. Nie było podstaw, żeby nie wydać decyzji pozytywnej – akcentuje starosta wieluński Maciej Bryś.
- Plan budowy spełnia wszystkie wymagane wskaźniki. Zaprojektowane budynki spełniają funkcję przeznaczenia pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną – dodaje Łukasz Sibiński, zastępca naczelnika Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego w Wieluniu i stanowczo podkreśla, że na pewno nie będzie to wielkie blokowisko.
- Zgodnie z wydanym pozwoleniem będą to trzy budynki mieszkalne jednorodzinne. Prawo budowlane dopuszcza, aby w jednym budynku tego rodzaju były dwa lokale mieszkalne, czyli żeby mogły mieszkać dwie rodziny – wyjaśnia Łukasz Sibiński i dodaje, że w projekcie zabudowy nie przewidziano garaży, a jedynie miejsca parkingowe.
Potwierdza to kierownik budowy Kazimierz Bigos.
- Stawiamy trzy małe domki jednorodzinne. Żadnych garaży tu nie będzie – mówi i dodaje, że wszystko jest zgodne z obowiązującymi przepisami, bo w przeciwnym wypadku nie byłoby pozwolenia na budowę.
Odnosząc się do obaw mieszkańców o potencjalnych lokatorów starosta Bryś zaznacza, że nie ma wpływu na to, co inwestor zrobi ze swoimi budynkami. Czy je sprzeda, przeznaczy pod wynajem, i komu – to już nie leży w gestii starostwa.
Inwestorem budowy jest Horyzont4U sp. z o.o. W rozmowie z reporterką portalu kulisy.net prezes zarządu spółki Radek Majda przedstawia założenia projektu i plany budowy. Krok po kroku wyjaśnia wszelkie wątpliwości. Deklaruje także, że w każdej chwili jest gotów do rozmów z mieszkańcami. Mało tego, prezes Majda spotkał się już z lokatorami posesji bezpośrednio sąsiadujących z działką inwestycyjną. Jak podaje, większość z nich, po wysłuchaniu wyjaśnień i ujrzeniu planów zabudowy, nie zgłaszała zastrzeżeń. Przedstawiciel inwestora próbował też rozmawiać z Haliną Łukaszewską, główną inicjatorką sprzeciwu. Zaopatrzony w dokumentację udał się na miejsce, żeby pokazać zaniepokojonym mieszkańcom co i gdzie będzie usytuowane. Liczył, że w ten sposób rozwieje ich obawy.
- Chciałem pokazać konkretnie, faktycznie jak to będzie wyglądać. Żeby nie rozrastały się plotki, że nie wiadomo co tu wybudujemy. Jestem gotów odpowiadać na wszelkie pytania. Niestety, państwo Łukaszewscy wcale nie chcą rozmawiać na ten temat – rozkłada ręce prezes zarządu spółki Horyzont4U Radek Majda.
- Działka z dawien dawna jest mieszkaniowa, przeznaczona pod budownictwo jednorodzinne. Taki jest też nasz plan. Tu nie będzie żadnych bloków – akcentuje Radek Majda i zwraca uwagę, że na terenach miejskich nowe zabudowy mieszkaniowe nie powinny dziwić.
Na poparcie swoich słów prezes Majda przedstawia konkretną dokumentację techniczną zagospodarowania działki oraz zdjęcia wizualizujące projekt zabudowy. Opisuje wszystkie parametry, dokładną lokalizację, odległości od sąsiednich działek i między stawianymi budynkami oraz gabaryty zaprojektowanych domów.
Każdy budynek będzie miał dwa oddzielne lokale mieszkalne: na parterze i na piętrze. Metraż jednego mieszkania to nieco ponad 56 m2.
- To nie są jakieś wielkie molochy. Niewielkie budynki ze spadzistymi dachami. Całkowita wysokość domu do szczytu dachu to niecałe 9 metrów. Szerokość to 6,40 metra, a długość 11,20 – relacjonuje prezes zarządu Horyzont4U, pokazując konkretne zapisy i rysunki w dokumentacji projektowej.
Nie będzie też garaży. Zgodnie z wymogami miasta mają powstać miejsca parkingowe (dwa dla każdego mieszkania) oraz dojazd do nich. Prezes Majda zapewnia, że nie będą wybetonowane. Zastosowana zostanie geokrata wysypana kamykami, aby zapewnić przepuszczalność i zapobiec gromadzeniu wody.
- Na pewno nie będzie tam możliwości, żeby ktoś szalał samochodem – akcentuje.
Inwestor zadbał też, aby wycinka roślin na działce budowlanej była ograniczona do minimum. Tym sposobem stary dąb został wkomponowany w projekt i pozostanie nietknięty na swoim miejscu. Podobnie nasadzenia przy granicach działek, zapewniające pewną prywatność i intymność mieszkańcom.
- Mieszkania są przeznaczone wyłącznie na sprzedaż. Nie na wynajem – akcentuje Radek Majda i dodaje, że nie można oczywiście przewidzieć zamiarów przyszłego nabywcy.
- Rozumiem obawy. Prawdą jest, że zaczyna coś się dziać na działce nieużytkowanej około 25 lat. I ludzie mogą odczuwać w związku z tym niepokój. To naturalne. Nie czuję się komfortowo z tym, że ktoś się boi. Dlatego jestem gotowy w każdej chwili na rozmowę. Warto się przecież dogadać – podsumowuje prezes zarządu Horyzont4U Radek Majda.
Dynamika budowy pozwala prognozować, że już pod koniec sierpnia staną budynki w stanie surowym otwartym. Wówczas każdy będzie mógł naocznie przekonać się jak to wygląda i czy jest się czego obawiać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze