- Był duży problem. Musieliśmy zrezygnować z innych inwestycji i przenieść środki na szkołę. Ciepło i bezpieczeństwo dzieci to dla nas priorytet – mówi Michał Kostarczyk z Urzędu Gminy w Kiełczygłowie. Łatwo nie było. Jednak, mimo perturbacji i obaw o konieczność zwrotu dotacji, gmina dopięła swego. Termomodernizacja budynku szkoły podstawowej w Kiełczygłowie dobiega końca.
W marcu pisaliśmy, że ta inwestycja w gminie Kiełczygłów wisi na włosku. Ostatecznie problemy z przetargiem zostały przezwyciężone. Termomodernizacja obiektów Szkoły Podstawowej im. Adama Mickiewicza w Kiełczygłowie idzie zgodnie z planem i powoli zmierza do zakończenia. Znaczna część inwestycji jest już zrealizowana.
Elewacja zewnętrzna i dach są docieplone. Na zewnątrz położone są kolorowe tynki. Wymienione zostały już okna. Trwa wymiana stolarki drzwiowej. W sali gimnastycznej pojawiły się nowe grzejniki oraz system wentylacji. Rozpoczął się gruntowny remont kotłowni, która ma być gotowa do działania wraz z rozpoczęciem sezonu grzewczego.
- Termomodernizacja dobiega końca. Jeśli nie przeszkodzą złe warunki pogodowe, to za około miesiąc będziemy mieli budynek gotowy w stu procentach – zapewnia Michał Kostarczyk, kierownik referatu ogólnoorganizacyjnego w Gminie Kiełczygłów i dodaje, że na ten moment wszystko idzie zgodnie z planem.
Budynek z poprzedniej epoki od dawna prosił się nie tylko o termomodernizację, ale też o generalny remont i odnowienie. Gmina przez kilkadziesiąt lat mierzyła się z kolosalnymi kosztami ogrzewania niedocieplonego obiektu. Ponadto jego wygląd zewnętrzny nie zachęcał, a wręcz odstraszał.
- Termomodernizacja i zmiana wizerunkowa szkoły były dla nas zadaniem priorytetowym. To tzw. 1000-latka i ząb czasu mocno ją nadgryzł. Trzeba było w nią zainwestować, żeby stan techniczny budynku był nienaganny, a szkoła była ładna i przyjemna – mówi kierownik referatu.
Wszystko kosztowało ok. 4 mln 600 tys. zł. Dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi (WFOŚiGW) wyniosło ponad 4 miliony. Dotacja stanowi 70 procent całej kwoty. Pozostałe 30 procent ma formę kredytu, który gmina będzie musiała spłacić jako wkład własny.
- To fajne rozwiązanie, bo wojewódzki fundusz daje nam od razu środki na całą inwestycję. Tak, żebyśmy mogli ją przeprowadzić od początku do końca. Nie musimy tych pieniędzy szukać w budżecie, chociaż i tak musieliśmy znaleźć dodatkowe środki, bo po przetargu okazało się, że zakładane kwoty i koszty wzrosły – wyjaśnia Michał Kostarczyk.
Mimo lekkich uciążliwości z powodu remontu szkoła funkcjonuje normalnie i realizuje proces edukacyjny bez zakłóceń.
- Wszystkie prace, które były zaplanowane w okresie wakacyjnym zostały wykonane. Budynek jest dopuszczony do użytku. Pierwszego września był gotowy i uczniowie mają normalne lekcje. Jak widać, szkoła nabiera kolorów i już za chwilę dzieci będą cieszyć się fajnym miejscem do zdobywania nowej wiedzy. Jeszcze chwila uciążliwości i wszystko będzie na tip-top – podsumowuje kierownik Kostarczyk.
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w wynikach Google? Dodaj nasz portal do swoich preferencji wyszukiwania!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze