W ogrodzie państwa Wilczyńskich z Kuszyny, w gminie Kiełczygłów, można poczuć się jak w bajce. Kilka kamieni, stare dachówki i dużo cierpliwości wystarczyły, żeby powstał niewielki, piękny zamek. Pomysł narodził się kilkanaście lat temu. Dziś stoi w ogrodzie i cieszy oko przejeżdżających obok posesji.
Wszystko zaczęło się od wycieczki do Wojnowic koło Wrocławia. To właśnie tam Przemysław Wilczyński zobaczył coś, co go zainspirowało.
- Jakieś 15 lat temu powstał pomysł ściągnięty z miejscowości Wojnowice koło Wrocławia. To miejsce zainspirowało mnie, żeby zrobić sobie taki zameczek - wspomina Przemysław.
Przyszedł czas, żeby zabrać się do pracy. Zamek budował wspólnie z żoną. Powstawał powoli. Kawałek po kawałku. Z materiałów, które miał pod ręką.
Najwięcej pracy wymagały daszki. Każdy element trzeba było odpowiednio dopasować.
- Najtrudniejsze w wykonaniu były daszki. Są zrobione ze starych, pociętych dachówek. Sam je ciąłem - opowiada Wilczyński.
Zamek zyskał też swoją kamienną wieżę. Przemysław razem z żoną wybierali granit, szukając takich kawałków, z których można było ją zbudować.
Dziś wystarczy przejść się po ogrodzie, żeby zobaczyć efekt tamtego pomysłu sprzed kilkunastu lat. Wśród zieleni i kwiatów stoi mały zamek. Potrzeba było na to sporo czasu. Ale kiedy Przemysław każdego dnia patrzy na swoją budowlę, nie ma wątpliwości, że było warto.
- Dwa miesiące bawiliśmy się z tym. Potrzeba było dużo czasu, ale jestem bardzo zadowolony - podsumowuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze