Reklama

Tańczący z dyniami

Istne szaleństwo kolorów, kształtów i rozmiarów spotkać można przy jednej z dróg w gminie Biała pod Wieluniem. Dookoła mienią się odcienie pomarańczy, rudości, szarości, żółci, zieleni, bieli i błękitów. Jest lśniąco i matowo, gładko i chropowato, w paski i bez pasków. Oto one: dynie wszelkiej maści i gatunku.

Piękna wystawa i stoisko samoobsługowe z dyniami niemal każdego rodzaju pojawia się co roku, jesienią, w Dębinie w gminie Biała pod Wieluniem.  

Zaczęło się dziewięć lat temu podczas okresu dożynkowego. Wiadomo, święto plonów, to i posesja musi być pięknie udekorowana. Wtedy Cezaremu Reszce, hodowcy dyń z wieloletnim doświadczeniem, zaświtał w głowie pewien pomysł.

- Któregoś dnia mąż mówi: A może byśmy dyniami dom przystroili na dożynki? Zróbmy to! Zobaczymy co będzie – opowiada Halina Reszka.

Pomysł przypadł małżonce do gustu i zrobili przy drodze okazałą dyniową wystawę. Twórcza inicjatywa szybko znalazła uznanie wśród sąsiadów i podróżujących przez Dębinę. Wieść się rozniosła i walory estetyczne prezentacji zostały docenione przez władze gminy Biała.

Reklama

Reszkowie uznali, że dynie mogą sobie jeszcze poleżeć i cieszyć oczy sąsiadów czy przejezdnych. Wykazali się też żyłką przedsiębiorczości. Każdy egzemplarz zaopatrzyli w cenę, a obok ustawili niebieską kanę na mleko, pełniącą funkcję kasy. Od tej pory, kto chętny, może sobie pospacerować wśród dyń, pooglądać każdą ze wszystkich stron, postukać, popukać, znaleźć swoją wybrankę i szczęśliwie wrócić z nią do domu. Tak też zrobił, odwiedzający gospodarzy, reporter portalu kulisy.net i pastelowo szara dynia przecudnej urody zagościła na stałe w redakcji.

- Ludzie przyjeżdżają całymi rodzinami. Cieszą się, że jest takie miejsce. Mówią, że w okolicy jest mało atrakcji, a tutaj dzieci są zachwycone. Mogą malować dynie. Podziwiają i fotografują. Nawet kiedyś para młoda robiła sobie zdjęcia ślubne. Przy dyni – opowiada z uśmiechem Halina Reszka.

Reklama

Właścicielka gospodarstwa mówi, że pomysł się sprawdza, chociaż hodowanie dyń to niełatwa praca. Trzeba się czasem nieźle nadźwigać.

- Mamy dużo pracy, ale gdy ludzie dzwonią z pytaniami: Czy dynie już wystawione? Kiedy będą? Czy możemy przyjechać?, to wiemy, że warto – mówi z satysfakcją i dodaje, że będą to robić póki sił wystarczy.

Obok dyń w Dębinie rośnie też wiara w człowieka. Okazuje się, że większość nabywców uczciwie płaci za wybrane okazy, nierzadko z nawiązką. Chociaż, jak wszędzie, zdarzają się osobniki chcące dostać wszystko za darmo.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości