Reklama

Ruszyła pomoc dla Lenki

W Białej zawiązał się Komitet Społeczny „Skrzydła dla Lenki”. Grupa chce pomóc małej mieszkance swojej miejscowości. Dziewczynka cierpi na szereg przypadłości, spowodowanych m.in. przez mutację genu Syngap 1, a także na padaczkę. Budżet rodziny nie jest w stanie dźwignąć licznych konsultacji medycznych i stałej rehabilitacji dziecka. Dlatego rodzice zwrócili się publicznie o pomoc. Na odzew nie musieli długo czekać.

O Lence Wrzosek pisaliśmy na naszych łamach w październiku. Dziewczynka urodziła się w marcu 2021 r. Na początku nic nie wskazywało na to, że jest poważnie chora. Jednak kiedy miała około dwóch miesięcy rodzice zwrócili uwagę, że nie rozwija się prawidłowo. Wtedy zaczęły się konsultacje i badania. Ostateczna diagnoza nie została do tej pory postawiona. Rodzice wiedzą, że dziewczynka ma wadliwy jeden z genów, Syngap 1. Cierpi na  słabe napięcie mięśniowe, oczopląs poziomy, a jej rozwój fizjologiczny jest opóźniony.  Ma też zaburzenia układu nerwowego, zaburzenia metaboliczne i niedokrwistość oraz padaczkę.  Anna i Roman Wrzoskowie, rodzice Lenki walczą o to, aby robiła postępy w rehabilitacji. Na to potrzeba jednak ogromnych środków.
- Nigdy nie liczyliśmy, ile do tej pory wydaliśmy na prywatne wizyty, badania czy rehabilitację – mówi tata dziewczynki.
- Po prostu robimy to, czego akurat w danym czasie córka potrzebuje.
Anna Wrzosek szacuje, że wraz z dojazdami to kwota około 2 a czasami 3 tys. zł w miesiącu. Lenka powinna też skorzystać z turnusu rehabilitacyjnego. Rodzice chcieliby poddać ją badaniu genetycznemu WES. Nie jest refundowane, a jego cena może wynieść nawet ok. 10 tys. Daje jednak szansę na ostateczną diagnozę. To jednak na kieszeń Wrzosków. Wszystkie pieniądze idą na fizjoterapię. Dlatego rodzice Leny poprosili o pomoc obcych ludzi.
Na odzew nie czekali długo. W ich rodzinnej miejscowości zawiązał się Społeczny Komitet „Skrzydła dla Lenki”. Są już pierwsze efekty jego działania.
W piątek, 25 listopada, na sali OSP w Białej odbyły się warsztaty florystyczne. Dorośli i starsze dzieci przygotowywali bożonarodzeniowe ozdoby, które zostaną spieniężone podczas jarmarku na rzecz Lenki. A czas maluchom umilały wygłupy klauna z Akademia Twórczej Zabawy "A Kuku!".
- Wszystko zadziało się spontanicznie, gdy dowiedziałyśmy się, że koleżanki córka jest chora – relacjonuje Magdalena Mielczarek, z Komitetu.
- Od razu się zaangażowałyśmy. Mamy trochę doświadczenia, bo pomagałyśmy zbierać fundusze na Wojtusia i na Franka. Co prawda przedtem ograniczałyśmy się do kiermaszu ciast, teraz stwierdziłyśmy jednak, że chcemy coś więcej zadziałać – dodaje.
Panie zaznaczają, że frekwencja na warsztatach dopisała.
- Mamy zaangażowały się w tworzenie tych dekoracji, robiły choinki skrzaty, które będziemy sprzedawać na jarmarku za tydzień – informowała Agnieszka Kupiec.
- Dosyć nas jest dużo, fajnie wszyscy pracujemy – dodawała Magdalena Baumert.
- Każdy coś robi. Cieszę się, że udało się czymś zająć maluchy, kiedy rodzice wykazują się manualnie.
Prace, które powstały w piątek będzie można nabyć w niedzielę, od 14:00 na sali OSP w Białej. Oprócz rękodzieła na jarmarku pojawią się stoiska kół gospodyń z przekąskami. Dla dzieci przewidziano animacje oraz atrakcje jak przejażdżka wozem strażackim, policyjnym czy motocyklem. Odbędzie się też licytacja fantów. Panie z Komitetu zapewniają, że do wylicytowania będzie wiele ciekawych upominków.


Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości