40-latek ukradł Kię Stinger. Został zatrzymany po pościgu. Okazało się, że mężczyzna kilka dni dopuścił się podobnego skoku.
Na początku września policjanci z Łodzi otrzymali informację, że na jednej z łódzkich ulic skradziono auto Kia Sportage warte ok. 70 tys. zł. Kilka godzin po zdarzeniu patrol policji na innej ulicy zobaczył Kię Stinger, która została skradziona kilka dni wcześniej (jego wartość oszacowano na ok. 75 tys. zł). Funkcjonariusze natychmiast ruszyli za kierowcą, który kontynuował jazdę mimo wydawanych poleceń. Poruszał się z nadmierną prędkością, uszkadzając także pojazd innego uczestnika ruchu. Ostatecznie porzucił auto i próbował uciec pieszo, ale po krótkim pościgu został zatrzymany.
- W trakcie prowadzonych czynności wyszło na jaw, że 40-letni Łodzianin poruszał się kradzionym pojazdem, do którego zamontowane były podrobione tablice rejestracyjne. Dodatkowo podczas realizowanych przeszukań śledczy zabezpieczyli urządzenia i akcesoria służące do identyfikacji sygnału GPS oraz uruchamiania pojazdów - mówi kom. Agnieszka Jachimek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Reklama
Okazało się, że mężczyzna był także zamieszany w sprawę kradzieży pierwszego z wyżej wymienionych aut. Na szczęście obydwa pojazdy wróciły do swoich właścicieli. Sprawa jest rozwojowa. Mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Za popełnione przestępstwo grozi mu do 10 lat więzienia - 40-latek został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze