W najbliższy piątek, 11 marca, przypada Dzień Sołtysa. Z tej okazji przypominamy sylwetki sołtysów, którzy byli już bohaterami naszego cyklu ,,Sołtysowa dola”. Okazuje się, że rolę gospodarzy wiosek pełnią osoby (często) z pokolenia na pokolenie, w różnym wieku, wykonujące różne zawody, posiadające ciekawe pasje, którym po prostu zależy na rozwoju swoich sołectw i poprawie życia mieszkańców.
Barbara Rabenda została sołtyską Lipnika (gm. Siemkowice) w 2015 roku, a w latach 90-tych tę funkcję pełniła jej mama. Córka podkreśla, że to właśnie za kadencji rodzicielki wykonano najważniejsze inwestycje. Jej marzeniem było natomiast unowocześnić wieś i zadbać o organizacje różnych kulturalnych wydarzeń. Doradcą w kwestii sołtysowania pozostaje dziś już prawie 80-letnia mama.
- Jak czegoś nie pamiętam, to mama zawsze mi przypomni. Za swoich kadencji starannie prowadziła wszelką dokumentację, co zauważały panie w urzędzie i mówią dzisiaj, że ja też tak mam – podkreśla Rabenda.
Pod koniec stycznia najmłodszym sołtysem w gminie Siemkowice został 20-letni Dawid Majkut.
- Raczej myślę, że na wsi zostanę i akurat tak się złożyło, że wybrano mnie na sołtysa, trochę to był pomysł ludzi ze wsi i trochę moja decyzja – podkreśla jeszcze uczący się sołtys Lasek.
- W rodzinie jeszcze nikt nie był sołtysem, ale dobrze przyjęli wiadomość o objęciu przeze mnie tej funkcji. Raczej nie mam stresu przed załatwianiem spraw urzędowych, ale trzeba też podejść poważnie do tego, co się robi.
Agnieszka Wiśniewska też jest najmłodszą sołtyską, ale w gminie Rząśnia – od dwóch lat pełni funkcję gospodarza Augustowa. W tym niedługim czasie udało się już zrealizować priorytet jej pierwszej kadencji, czyli postawić plac zabaw.
- Nigdy nie widziałam, jak wygląda np. sesja, więc w pierwszym roku wdrażałam się w swoje obowiązki. Ogólnie mam jednak pozytywne wrażenia. Jeśli pojawiają się jakieś pytanie, mogę zadzwonić do obecnych sołtysów, czy naszej byłej pani sołtys i zawsze otrzymam pomoc – zaznacza.
- Podoba mi się ta funkcja. Jest to misja społeczna dla mieszkańców, trzeba im pomagać, być pośrednikiem pomiędzy urzędem, a mieszkańcem, czasami coś wytłumaczyć, podpowiedzieć, przekazać informację. Potrzebne są do tej roli cierpliwość, zaufanie ludzi i trochę empatii.
Wiśniewska spełnia się także w pracy (w Zakładzie Gospodarki Komunalnej w Rząśni) oraz w domu jako matka dwójki dzieci. Ze swoich pasji wyróżnia uprawianie sportów, najbardziej jazdę na nartach, ale też rolki, biegi, czy rower.
Ze sportem wiele wspólnego ma także Robert Sikora, który jest już trzecią kadencję sołtysem Czerkies. Na co dzień pracuje w PSP w Pajęcznie. Jest też wiceprezesem klubu piłkarskiego LKS ,,Płomień Makowiska’’ oraz członkiem OSP w Makowiskach. Drugą kadencję pełni również funkcję radnego w gminie Pajęczno. W listopadzie 2019 r. utworzono Stowarzyszenie ,,Rozwijamy Czerkiesy’’, którego Sikora jest także wiceprezesem.
- Jedno moje oczko w głowie to Czerkiesy, a drugie to klub piłkarski. Kiedy wróciłem z zebrania jako sołtys, było zaskoczenie w rodzinie. Moja żona bardzo mnie jednak wspiera w tych działaniach społecznych, tak jak dzieci, mieszkańcy, bo sam to też nic bym nie zrobił. Bez rodziny i mieszkańców sołtys nic nie znaczy – uważa Sikora.
O sile rodziny dużo mogą powiedzieć Edyta Jarząbek i Eugeniusz Sawer. Córka została sołtyską w 2015 r., a cztery lata później wybory sołeckie wygrał tata. Zarządzają sąsiednimi wioskami, odpowiednio Mątewkami i Słupskiem w gminie Mokrsko. Cieszą się, że ich mieszkańcy integrują się i wspólnie działają w jednej straży, KGW, czy Klubie Seniora.
Córka i ojciec nie wyobrażali sobie, że oboje zostaną sołtysami. W pracy społecznej mogą jednak liczyć na siebie, mieszkańców i rodzinę. W wolnym czasie Edyta lubi górskie wędrówki, piec ciasta, chodzić na zumbę i oglądać stand-up oraz kabarety. Eugeniusz latem poświęca się pracom ogrodowym, a zimą więcej chwil poświęca wnukom i rozwiązuje krzyżówki.
Sołtysowanie od podszewki poznał Marcin Trzeciak. Najpierw sołtysem był jego tata, następnie mama, a po jej śmierci sam przejął funkcję gospodarza Gumniska (gm. Kiełczygłów).
- Sołtysowanie nie jest dla mnie niczym wyjątkowym, bo mam to w domu od dziecka, nawet przezywali mnie sołtys, jak byłem małym. Cały czas zachęcam młodych do tej funkcji. Jeżeli mieszkańcy wyrażą chęć, to mogę kontynuować sołtysowanie, ale m.in. ze względu na zawodową pracę, bardzo chętnie oddam pałeczkę – przyznaje Trzeciak.
Sołtys na co dzień pracuje w piekarni, wolne chwile poświęca głównie rocznej córeczce Lenie Gai. Wśród swoich zainteresowań wymienia oglądanie sportu, od piłki nożnej, po Formułę 1 i boks. Ciekawi go też polityka, a odpoczywa w małym, prywatnym zakładzie stolarskim przy pracy z drewnem.
Sołtysowanie nie jest też obce Romanowi Stolarkowi.
- To już jest taka nasza rodzinna tradycja, bo najpierw sołtysem był dziadek, potem przez 16 lat tata, a ja przejąłem tę funkcję po nim – opowiada sołtys Piasek (gm. Konopnica).
– Ludzie przekonali mnie, żebym kontynuował sołtysowanie w naszym domu i tak się wciągnąłem.
Stolarek ,,zarządza’’ Piaskami już ponad 16 lat. Zebrania sołeckie organizuje w domu, bo w wiosce nie ma wspólnego użytkowego budynku, ale chciałby w przyszłości stworzyć takie miejsce. O polepszenie warunków życia mieszkańców stara się też już trzecią kadencję jako radny. Prywatnie jest przede wszystkim rolnikiem i pszczelarzem, również wiceprezesem koła pszczelarskiego w Konopnicy. Jego miód trafił nawet do… Chile.
Najmniejszym sołectwem w gminie Mokrsko zarządza Agata Rzeźnik.
- Jesteśmy bardzo małą społecznością, dlatego wszyscy się tutaj znamy i traktujemy jak rodzina – przyznaje sołtyska Brzezin, które zamieszkuje niecałe 40 osób.
- Obecnie jest tendencja do wracania na wieś, więc mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości zaczniemy się rozbudowywać.
Rzeźnik na co dzień pracuje w bibliotece w Mokrsku, a kilkanaście lat temu ukończyła bibliotekoznawstwo na Uniwersytecie Łódzkim.
- Czytanie to moja pasja, a szczególnie lubię książki nawiązujące tematyką do II wojny światowej i cenię autorkę Marię Nurowską – zdradza.
– Kryminały natomiast polecam na odstresowanie, bo dzięki nim zapomina się o wszystkim, co dzieje się wokół.
Sołtyska propaguje również czytelnictwo na swojej wsi. Należy też m.in. do zespołu ludowego i jest sekretarzem KGW w Mokrsku, a prywatnie jest mamą czwórki dzieci.
Pasjonatką książek, szczególnie kryminałów i sensacyjnych powieści, jest również Katarzyna Wiśniewska, od 12 lat sołtyska Zbęku w gminie Skomlin. Podkreśla, że wioskę wyróżnia spokój i cisza, jak u Pana Boga za piecem. Mieszkańcy natomiast swoich sąsiadów nazywają ciociami i wujkami. Na co dzień sołtyska, jako fanka zwierząt, prowadzi gospodarstwo z teściami. W wolnych chwilach, poza czytaniem, szydełkuje i robi też na drutach. Nie lubi bezczynności, dlatego stara się organizować swój czas tak, żeby zawsze mieć jakieś zajęcie.
W zestawianiu mamy także pasjonatkę szachów, którą jest Mirosława Kłobus. Sołtyską po raz pierwszy została w 1988 roku. Po prawie 30 latach przerwy ponownie wybrano ją na gospodarza Raduczyc. Wieś jest m.in. inicjatorem i współorganizatorem cyklicznego już Gminnego Turnieju Szachowego. Kłobus, poza pełnieniem funkcji gospodarza wsi, jest także prezesem stowarzyszenia ,,Raduczanie’’ oraz dyrektorką GOK-u w Osjakowie.
- Bardzo dobrze układa mi się współpraca z całą radą sołecką, jednostką straży, byłą sołtys i wszystkimi mieszkańcami - przyznaje Kłobus.
- Zaangażowanie mieszkańców i pozyskane środki pozwoliły nam na spełnienie wielu marzeń, które są po prostu realnymi celami, chociaż wielokrotnie z odroczonym terminem realizacji.
Wszystkim sołtysom, którzy już gościli na naszych łamach i, którzy dopiero będą, życzymy wytrwałości w realizacji swoich zamierzeń, cierpliwości, satysfakcji z wykonywanej pracy oraz jak najlepszych kontaktów z mieszkańcami.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze