Reklama

Sołtysią schedę przejęła po mamie

Od trzech miesięcy Bojanów ma nowego sołtysa. Pełnienie tej funkcji mieszkańcy powierzyli Joannie Bielawskiej – Drobinie. Nie będzie to dla niej całkowitą nowością, bo przed nią – przez ponad 25 lat - sołectwem tym kierowała jej mama Anna Bielawska.

 

- Teraz mama już nie startowała – rozpoczyna Joanna. - Mówi, że te dwadzieścia pięć lat wystarczy i chce sobie po prostu odpocząć. Ale zapytała, czy ja nie chciałabym kandydować. Biłam się z myślami, bo przecież wiedziałam już, z czym to się je. Ale przemyślałam to i zgodziłam się. Moją kandydaturę na wyborach zgłosił dalszy sąsiad.

Reklama

Ale tradycja sołtysowania jest w tej rodzinie znacznie dłuższa. Po zakończeniu drugiej wojny światowej sołtysem Bojanowa, przez wiele lat, był dziadek i pradziadek obu pań Michał Kucharek.

Frekwencja na zebraniu wyborczym nie była imponująca. Przyszło na nie 24 mieszkańców. Zgłoszono dwie kandydatury Joanny Bielawskiej - Drobiny i Agnieszki Jabłońskiej. Na Joannę głosowało 16 osób, na Agnieszkę 8.

- Do tej pory mam ciągle mieszane uczucia i nie wiem, czy się cieszyć z tego, że wystartowałam – uśmiecha się nowo wybrana pani sołtys. - Bo wiem, z jakimi problemami musiała borykać się mama. Teraz będzie to moim obowiązkiem.

Reklama

Bojanów to mała wieś. Położona jest na skraju gminy, powiatu wieluńskiego i województwa łódzkiego. I ta peryferyjność położenia jest zauważalna, bo droga prowadząca przez wieś oraz droga dojazdowa od strony Toplina są w fatalnym stanie. Kilkaset metrów od wioski płynie Prosna. I choć woda w niej jest czysta, o czym świadczą żyjące tam raki, napływu turystów to nie powoduje. Prowadzi tędy też szlak pielgrzymkowy do Częstochowy.

- W ciągu lata przejeżdża przez wioskę pielgrzymka rowerowa i przechodzą przynajmniej dwie pielgrzymki piesze – mówi Joanna. - Jedna z nich je w naszej świetlicy śniadanie. Wtedy przygotowujemy dla pątników coś do picia, bo jedzenie mają swoje. Udostępniamy im kuchnię, żeby mogli sobie coś podgrzać, no i toalety.

Reklama

We wsi znajdują się też dwa prywatne hotele pracownicze, z których najczęściej korzystają obcokrajowcy pracujący w zakładach mięsnych w Mokrsku. W ubiegłym roku dominowali wśród nich Gruzini, a w tym Nepalczycy.

- Widać tych ludzi, jak spacerują przez wieś – uśmiecha się Joanna. - Gruzini bardzo często kupowali u mieszkańców różne produkty – owoce, ziemniaki. Nepalczycy już tacy nie są. Trzymają się swojej kuchni. Wcześniej, gdy wybuchła wojna na Ukrainie, przebywało tu dużo Ukraińców. Przyjeżdżali całymi rodzinami. Ale rozjechali się, bo wiadomo, szukają lepszej pracy, lepszych warunków życia. Mówili, że nie podoba im się tu, bo nie ma sklepu, wszędzie jest daleko, a samochodów, żeby się przemieszczać, nie mają. Woleli do dużego miasta. Została już chyba tylko jedna rodzina z trójką małych dzieci.

Reklama

Ambicją Joanny Bielawskiej - Drobiny jest, aby niczego nie uronić z sołtysiego dorobku mamy. Sztandarową imprezą w Bojanowie od dwóch lat stał się festyn pod nazwą „Pożegnanie lata” organizowany pod koniec sierpnia.

- Robimy go głównie dla siebie, dla mieszkańców – wyjaśnia nasza rozmówczyni. - Nie dajemy żadnych plakatów, ani też zapowiedzi. Po prostu, jedna kartka o imprezie idzie w lewą stronę wsi, druga w prawą. Ludzie się zgłaszają, każdy coś przygotowuje, przynosi i zabawa trwa. W ubiegłym roku zorganizowaliśmy też andrzejki dla mieszkańców, z tańcami, poczęstunkiem. Chcielibyśmy je zrobić również teraz, ale troszkę się boimy, bo nasza świetlica nie ma ogrzewania. Jest tam tylko niewielka angielka, a to za mało. W zeszłym roku po andrzejkach byliśmy chorzy, bo poprzeziębialiśmy się.

Reklama

By do tego więcej już nie dochodziło, pani sołtys chciałaby założyć w świetlicy klimatyzator, który ogrzewałby obiekt. Być może uda się taki kupić za pieniądze z funduszu sołeckiego. Pozwoliłoby to lepiej wykorzystywać pomieszczenia. A świetlica jest duża. Na parterze znajdują się dwie duże sale, jedna mniejsza i kuchnia, a na piętrze okazała sala balowa. Jednak na razie niewiele się tu dzieje, m. in. ze względu na brak ogrzewania. Do niedawna nie było tu jeszcze toalet. Zrobiono je dopiero w poprzedniej kadencji.

- Świetlice wykorzystujemy tylko na zebrania wiejskie i na nasze imprezy „Pożegnanie lata” i andrzejki – tłumaczy Joanna. - Są tam piłkarzyki i stół pingpongowy, ale dzieci i młodzież nie chcą z nich korzystać. Grają tylko wtedy, gdy dorośli coś tam organizują. Może jest im wtedy raźniej.

Reklama

Urządzanie imprez to chyba najlepszy sposób na aktywizację i integrację miejscowej społeczności.

- Chcę, żeby ludzie bardziej się organizowali – mówi dalej Joanna. - Coś dopomogli, bo nie ma dużo osób chętnych do tego. Ale będziemy próbować rozkręcać to. Cieszyłaby mnie taka integracja. Myślę, że imprezy w tym pomogą. Można by było jeszcze na przykład zrobić ostatki, ale to dopiero wtedy, gdy będzie ogrzewanie.

Marzeniem pani sołtys jest również odpowiednie zagospodarowanie placu przed świetlicą. Jednak podstawowe zadanie to sprawa dróg. Dla wioski teraz najważniejsze są dwie – gminna, prowadząca przez wieś i powiatowa z Toplina do Bojanowa.

Reklama

Droga gminna, choć ma tylko około 2 km, budowana była przez wiele lat. Robiono ją kawałkami. Nadwyrężył ją już ząb czasu, a ostatnio została pocięta, bo wieś była kanalizowana. Teraz jeździć po niej można tylko slalomem.

- Na dokładkę studzienki na niej zamontowane są fatalnie – nie ukrywa sołtyska. - Zapadają się. Wiosną składaliśmy reklamację, ale niewiele to dało. Nie wiemy, co będzie dalej z tą drogą. Na razie co dwa – trzy miesiące prosimy o łatanie dziur. Są one małe, ale głębokie i bardzo niebezpieczne dla jeżdżących.

Reklama

Od wielu lat problemem jest również droga powiatowa z Toplina. Jej spękany asfalt i dziury w nawierzchni utrudniają dojazd do Bojanowa. Mieszkańcy już od dawna dopominają się o jej remont, ale bez skutku.

- Powiat przyjedzie raz lub dwa w ciągu roku, wykosi pobocza i to właściwie wszystko – przyznaje Joanna. - Nieraz też zakleją jakieś dziury, ale te i tak zostają wkrótce wybite. Ciężko nawet rowerem przejechać tę drogę. Mama zgłaszała to wielokrotnie do gminy, a gmina do powiatu i ciągle nic. Widocznie jesteśmy dla wszystkich taką prowincją.

Reklama

Joanna Bielawska – Drobina ma 46 lat. Prywatnie jest żoną i mamą trójki dzieci. Pracuje w domu. Interesuje się zielarstwem, medycyną naturalną i wyrobem kosmetyków.

 

Podpisy zdjęć, kolejno:

Na najbliższe lata głównym zadaniem nowej pani sołtys będzie doprowadzenie do remontu drogi przez wieś

Marzeniem Joanny Bielawskiej – Drobiny jest zagospodarowanie placu przed świetlicą

W salach brakuje ogrzewania. Mieszkańcy chcą tam zamontować klimatyzator

W ostatniej kadencji w świetlicy zrobione zostały toalety

Reklama

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/08/2024 23:10
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości