Jedni przyjechali bić się o puchary, inni potraktowali sprawę rekreacyjnie. Wszyscy jednak walczyli do końca, z czasem i swoimi słabościami. Mowa o rozegranych w niedzielę, 10 lipca, zawodach sportowo-pożarniczych w Złoczewie. Zaskoczenia nie było – czwarty raz z rzędu gminne zmagania strażackie wygrała ta sama jednostka.
Wprawdzie zawody rozpoczęły się z małym opóźnieniem, ale za to wszystko zdawało się być dopięte na ostatni guzik. Zdaniem zagadniętych przez reportera „Kulis …” druhów, startujących w zawodach, organizatorzy spisali się na medal.
- Ogólne wrażenia mam dobre. Uważam, że organizatorzy stanęli na wysokości zadania – chwali Jacek Mieszała z OSP Grójec Wielki i zaznacza, że przez ostatnie lata kolegom strażakom z pewnością brakowało zawodów sportowo-pożarniczych, bo prócz rywalizacji jest to element szkoleniowy, taki sprawdzian dla druhów.
Dziewczęta z OSP Złoczew, mimo braku konkurencji, zarówno podczas sztafety jak i zadania bojowego dały z siebie „ile fabryka dała”.
- Mimo wszystko przed wykonaniem zadania czułyśmy stres. Wiadomo, każda z nas chce wypaść najlepiej – mówi Otylia Grabarczyk z jedynej w gminie drużyny kobiecej.
Sekcja kobiet złoczewskiej OSP już od maja szykowała się do zawodów. Dziewczęta, co tydzień, spotykały się ćwicząc sztafetę i zadanie bojowe.
Dowódca OSP w Stanisławowie Piotr Sowijak podkreśla, że najważniejsze jest bezpieczeństwo, a nie miejsca na podium.
- Podstawa, że nic nikomu się nie stało, bo różnie było na zawodach. Wracamy do domu cali i zdrowi – akcentuje już po zakończeniu zawodów.
Sowijak przyznaje, że jego drużyna nie przyjechała do Złoczewa walczyć o podium, bo druhowie ze Stanisławowa zdają sobie sprawę ze swoich słabości.
- Kiedyś, jak był „inny pesel” to się jeździło po puchary. A teraz przyjeżdżamy rekreacyjnie – zaznacza dowódca OSP w Stanisławowie.
- Poziom jest bardzo wysoki – zauważa zaś Patryk Perdek z Ochotniczej Straży Pożarnej w Kamaszach.
- Od początku wiedzieliśmy kto jest faworytem. Staramy się zrobić jak najlepszy czas, ale mamy świadomość, że dużych szans z jednostkami z systemu nie mamy – dodaje druh OSP Kamasze.
Czwarty raz z rzędu gminne zawody sportowo-pożarnicze wygrała jednostka z Unikowa. I jakby nikogo to nie zaskoczyło…
- Taka nasza tradycja – rzuca z niekrytą dumą Damian Piesyk, dowódca OSP Uników.
- Jak to się robi? Co decyduje o tym, że wygrywacie każde zawody? – dopytuje wysłannik „Kulis …”.
- Wszystko zależy od ludzi, z którymi tworzy się drużynę. Najważniejsza jest ekipa, ziomki, znajomi od małego – podsumowuje.
Mniej zadowoleni z wyników zawodów są druhowie z drużyny Ochotniczej Straży Pożarnej w Złoczewie. Zresztą, w poprzednich gminnych zmaganiach strażackich, w 2019 r., jednostce także nie dopisało szczęście i podobnie jak w tym roku zajęła drugie miejsce.
- Zawody przeszły sprawnie, choć z bojówki jesteśmy mniej zadowoleni, bo mogło być lepiej – przyznaje Maciej Cały z OSP w Złoczewie.
- Z drużyny jestem dumny, bo od dwóch tygodni bardzo intensywnie ćwiczyliśmy. Zarywaliśmy wieczory na treningi i było warto, jestem zadowolony – uzupełnia wypowiedź.
Ostatnie miejsce na podium zajęła jednostka OSP w Stolcu.
- Chłopaki z naszej jednostki w pełni zasłużyli na puchar. Ćwiczyli bardzo długo i intensywnie. Należy im się – zaznacza z uśmiechem Andrzej Uliszewski, dowódca jednostki OSP w Stolcu.
Ale nie miejsca i puchary były w trakcie sportowo-pożarniczej imprezy najważniejsze. O tym przekonani są strażacy z Łeszczyna.
- Podium Wam nie grozi? – pyta dziennikarz „Kulis …”.
- Raczej nie dziś, ale kiedyś to osiągniemy – śmieje się druh Hubert Nowak z OSP w Łeszczynie, ciesząc się, że wszyscy z jego drużyny ukończyli zadania bezkolizyjnie.
Sławomir Rajch
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze