5 lipca, niemal tysiąc strażaków z całej Polski wyruszyło na wymagającą, 23-kilometrową trasę na Babią Górę. W pełnym umundurowaniu, z ciężkim sprzętem na plecach, pokonali strome szlaki nie tylko w geście hartu ducha, ale przede wszystkim w ramach akcji „Strażak na szlaku”, by promować ideę dawstwa szpiku kostnego. Wśród uczestników nie zabrakło druhów i druhen z regionu.
5 lipca, o świcie, 998 druhów z całej Polski wyruszyło, aby zdobyć Babią Górę. Jest to drugi co do wysokości szczyt w Polsce. Strażacy w pełnym umundurowaniu, z butlami na plecach pokonali 23 kilometry. Warunki atmosferyczne nie ułatwiały realizacji wyzwania. Pomimo upału udało im się zdobyć szczyt.
Wydarzenie odbywało się w ramach ogólnopolskiej akcji pod nazwą ,,Strażak na szlaku". Celem wędrówki było promowanie dawstwa szpiku kostnego.
Wśród ochotników, którzy podjęli wyzwanie znaleźli się druhowie oraz druhny z naszego regionu. Na szlak wyruszyło dziesięciu ochotników z OSP Czarnożyły, trzynastu z OSP Lututów oraz aż dwudziestu ośmiu z OSP Szynkielów.
Mimo ogromnego wysiłku, każdy krok strażaków niósł ze sobą poczucie misji i solidarności. Wspinaczka na Babią Górę, zwaną też „Królową Beskidów”, to wyzwanie samo w sobie – strome podejścia, nierówne kamienne szlaki i zmienna pogoda niejednego piechura potrafią zniechęcić. Tym bardziej imponujący był fakt, że druhowie i druhny pokonywali trasę w pełnym umundurowaniu bojowym, z ciężkimi butlami na plecach i wyposażeniem, które ważyło po kilkanaście kilogramów.
Choć wysiłek fizyczny był ogromny, towarzyszące strażakom emocje były jeszcze silniejsze. Dla wielu uczestników wyprawa na Babią Górę miała głębszy wymiar – mówi o tym Mateusz Kolanek, sekretarz OSP Szynkielów: - Towarzyszyła nam ogromna duma, radość i jednocześnie wzruszenie. Widok druhów z różnych stron Polski wspólnie zdobywających szczyt to coś wyjątkowego. Wiedzieliśmy, że to coś więcej niż tylko wejście na szczyt. To symboliczny gest wsparcia dla tych, którzy codziennie walczą o życie. Była też radość z bycia częścią tak szlachetnej inicjatywy.
Trud wspinaczki łagodziła niesamowita atmosfera jedności i braterstwa. Jak wspominają druhowie z OSP Szynkielów, współpraca na szlaku była czymś wyjątkowym.
- Współpraca była niesamowita. Każdy pomagał każdemu, niezależnie z jakiej był jednostki. Była prawdziwa jedność, wzajemna motywacja i duch braterstwa. To pokazuje, że w strażackiej rodzinie nikt nie zostaje w tyle. Razem wchodziliśmy na szczyt, razem wspieraliśmy DKMS - podkreślają jednogłośnie druhowie z OSP Szynkielów.
Dla druhów z OSP Czarnożyły nie była to pierwsza tego typu wyprawa. W zeszłym roku uczestniczyli już w akcji „Strażak na szlaku”, zdobywając w dziewięcioosobowym składzie Śnieżkę – najwyższy szczyt Sudetów. W tegorocznej edycji dołączyły kolejne osoby, tworząc jeszcze silniejszą, jedenastoosobową drużynę.
- W styczniu ruszyły zapisy tegorocznej edycji . Było dużo chętnych, ale udało nam się zapisać. W roku 2024 Śnieżkę zdobywaliśmy w ekipie dziewięcioosobowej. W tegorocznej edycji było już nas jedenastu - relacjonuje Krzysztof Wawrzyniak, naczelnik OSP Czarnożyły.
- Zdobycie Babiej Góry było trudniejsze. Duże przewyższenie, wąskie, kamieniste szlaki. Oczywiście po drodze były chwile zwątpienia, ale mimo wszystkich przeszkód zarówno terenowych jak i własnych słabości udało nam się zdobyć szczyt - dodaje z dumą.
Wielu uczestników podkreślało, że najważniejszy w całej wyprawie był nie tylko sam szczyt, ale idea, która wszystkich połączyła. Dla strażaków z Lututowa udział w akcji to nie tylko wyzwanie fizyczne, ale przede wszystkim wyraz solidarności z chorymi i potrzebującymi.
- Cieszy to, że wszyscy działaliśmy w jednym szczytnym celu. Pokazaliśmy, że potrafimy zdobyć ten szczyt w pełnym umundurowaniu - podkreśla Marcin Klimas, prezes OSP Lututów.
- Każdy z nas, nawet zwykły człowiek, może uratować komuś życie. Wystarczy zarejestrować się jako dawca szpiku. Nie trzeba być strażakiem, żeby nieść pomoc - podsumowuje.
Ten wspólny wysiłek jeszcze bardziej zintegrował strażaków z różnych zakątków Polski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze