Festyn Rodzinny w Przedszkolu w Kiełczygłowie przyciągnął dzieci i rodziców, którzy wspólnie spędzili czas na zabawie, animacjach i licznych atrakcjach przygotowanych na placu przed placówką. Nie zabrakło tańców, dmuchańców i czegoś słodkiego.
11 czerwca Przedszkole w Kiełczygłowie słyszała cała wieś. Wszystko za sprawą Festynu Rodzinnego który odbywał się na placu przed placówką. Z daleka można było usłyszeć muzykę, oklaski i dziecięcy śmiech. Mimo że pogoda od rana nie była łaskawa i przez moment istniało ryzyko, że festyn się nie odbędzie, deszcz zaczął ustawać, a dyrekcja podjęła decyzję o przesunięcie rozpoczęcia o godzinę. Co okazało się znakomitą decyzją, bo o 11:00 plac przedszkolny pełen był rodziców ze swoimi pociechami.
- Mamy animatora, mamy dmuchańce, dzisiaj tylko pogoda nam nie dopisała z rana. Najważniejsze że udało się przesunąć a nie odwołać. Widać że dyrekcja dba o to żeby te dzieci miały dużo frajdy i radości – mówi w rozmowie z reporterem portalu kulisy.net Aleksandra Dróżdż z rady rodziców.
- U nas w przedszkolu jest naprawdę dużo inicjatyw angażujących rodziców. Zawsze przed Bożym Narodzeniem mamy spotkanie gdzie dekorujemy wraz z dziećmi ozdoby choinkowe czy ciastka, było również wspólne kolędowanie, więc widać że przedszkole stawia na aktywności dzieci wraz z rodzicami – podsumowuje Aleksandra Dróżdż.
Cały festyn rozpoczęła animatorka wraz z maskotką Dalem. Dzieci śpiewały, skakały, klaskały, a kiedy przyszedł czas na tańce, nawet dorośli ruszali się w rytm muzyki. Po chwili od rozpoczęcia, po kilku piosenkach, opiekę nad dziećmi objęła animatorka, a rodzice spokojni o swoje dzieci mogli udać się do sal przedszkolnych które na co dzień pełne zabawek, tego dnia prezentowały stoły pełne słodkich wypieków, soczystych owoców oraz napojów dla dzieci, jak i kawy czy herbaty dla dorosłych. Kiedy dzieci bawiły się w najlepsze, rodzice mieli okazje lepiej się poznać przy słodkościach i kawie.
- To jest taka coroczna impreza, wszyscy się spotykamy razem, i to jest okazja nie tylko dla dzieci do zabawy, ale też dla rodziców, żeby się spotkać, zobaczyć, poznać. Wiadomo że dzieciom co roku serce skradają dmuchańce, bo tak naprawdę na salach tych dzieci nie widać, a na dworze kolejki tylko rosną. Oprócz zamków są zabawy, tańce i animacje, więc nie mogą narzekać na nudę – stwierdza w rozmowie z reporterem portalu kulisy.net Katarzyna Gleń, mama Antosia z grupy Wiewiórki.
Kadra przedszkolna trzymała pieczę w salach, oraz na korytarzu, gdzie serwowana była wata cukrowa oraz popcorn, do których kolejki nie malały. Dzieci, choć na chwilę zajęte jedzeniem i odpoczynkiem po wejściu do budynku, nie potrafiły długo usiedzieć w miejscu. Po krótkiej przerwie znów rwały się do powrotu na dmuchane zamki i zabawy z animatorką, która przez cały czas animowała kolejne aktywności na placu, wraz ze swoim pluszowym pomocnikiem.
- Bardzo jest dużo ludzi, i fajne są misie. Najbardziej mi się podoba zjeżdżalnia i miś. Podoba mi się w przedszkolu, Panie są bardzo fajne – mówi w rozmowie z reporterem uśmiechnięta 4-letnia Amelka.
- Jest bardzo fajnie, najbardziej podobają mi się dmuchane zamki i zabawy, a jak dorosnę, chciałbym zostać strażakiem albo policjantem – mówi pewny siebie 6-letni Leon.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze