Pijana 20-latka próbowała wynieść z drogerii markowe perfumy warte prawie 1200 złotych. Gdy zareagowali pracownicy, zostawiła torbę z łupem i uciekła. Policjanci zatrzymali ją kilka minut później. Okazało się, że miała prawie 2,6 promila alkoholu w organizmie, a na koncie także wcześniejszą kradzież perfum.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 29 września, po południu w jednej z drogerii w Sieradzu. Pracownik zauważył kobietę, która podeszła do regału z markowymi perfumami i schowała kilka flakonów do podręcznej torby. Po interwencji personelu porzuciła towar i uciekła ze sklepu. Odzyskane perfumy wróciły do sprzedaży.
- Na podstawie zapisu monitoringu policjanci od razu rozpoznali złodziejkę. Była ona im znana z wcześniejszych kradzieży. Po otrzymaniu zgłoszenia od razu ruszyli w teren - relacjonuje asp. sztab. Agnieszka Kulawiecka.
Reklama
Kilka minut później patrol zauważył podejrzaną w pobliżu jednego z marketów. Kobieta na widok radiowozu zaczęła zachowywać się nerwowo. Funkcjonariusze potwierdzili, że to poszukiwana 20-letnia mieszkanka powiatu zduńskowolskiego.
- Badanie alkomatem wskazało, że miała w organizmie prawie 2,6 promila alkoholu. Po krótkiej rozmowie z policjantami przyznała się do kradzieży perfum - mówi Agnieszka Kulawiecka.
Śledczy ustalili również, że pod koniec sierpnia 20-latka ukradła markowe perfumy warte ponad 800 złotych. Usłyszała dwa zarzuty dotyczące kradzieży towaru o łącznej wartości prawie 2000 złotych. Grozi jej do pięciu lat więzienia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze