Michał Bartela ze stowarzyszenia Wieluń Biega przebiegł Maraton Warszawski w czasie 2:57:36. Po raz pierwszy złamał barierę trzech godzin i ustanowił rekord życiowy. Powód do świętowania ma też Krzysztof Perkosz, który poprawił swoją życiówkę w Warszawskiej Dysze.
Dla Michała Barteli licznik na mecie był ważniejszy niż miejsce w klasyfikacji. Pokonanie 42,195 km zajęło mu 2 godziny, 57 minut i 36 sekund. Tym samym zrealizował cel, na który pracował przez cały sezon.
- Taki był cel. Te trzy godziny to było moje małe marzenie. Nastrój jest świetny, bardzo się cieszę. Nie uważam, żeby to był wielki wynik, patrząc nawet na realia Wielunia. To był mój indywidualny cel - mówi Michał Bartela.
W 48. Maratonie Warszawskim zajął 315. miejsce w klasyfikacji open i 91. w kategorii M40. W stowarzyszeniu Wieluń Biega dołączył do grona zawodników, którym udało się przebiec maraton poniżej trzech godzin.
- Cieszę się, że kolejny zawodnik z naszej drużyny złamał tę magiczną barierę. Wymaga to wielu godzin pracy nad wydolnością i wielu wyrzeczeń. Nie każdy potrafi to zrobić, a Michał udowodnił, że warto walczyć o swoje marzenia. Mocno mu kibicowałem i bardzo się cieszę, że dołączył do naszych "trójkołamaczy" - mówi Damian Szczęsny, prezes Stowarzyszenia Wieluń Biega.
Bartela powoli myśli już o zakończeniu sezonu. Być może wystartuje jeszcze w półmaratonie w Sopocie, ale ten wyjazd ma być przede wszystkim okazją do spędzenia weekendu nad morzem z partnerką. Jak przyznaje, ją również udało mu się zarazić pasją do biegania. Co dalej planuje maratończyk?
- Ten rok był nastawiony na bieganie. Obiecałem sobie złamać trzy godziny w maratonie i udało się. W przyszłym roku może przeproszę się z triathlonem - zapowiada Michał Bartela.
W Warszawie rekord życiowy ustanowił także Krzysztof Perkosz. Trasę Warszawskiej Dychy pokonał w 46:04, zajmując 823. miejsce open i 282. w kategorii M30. Dla Wieluń Biega był to więc wyjazd zakończony dwiema życiówkami - na 10 km i w maratonie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze