Reklama

W Skomlinie o jeden pomnik przyrody mniej

Na sesji rady gminy, rajcy podjęli uchwałę o zniesieniu ochrony prawnej jednego z pomników przyrody. Chodzi o wiąz szypułkowy, który rośnie obok kościoła w Skomlinie. 11 sierpnia od drzewa odłamał się jeden z konarów i spadł na ulicę Konstytucji 3 Maja. Zaś konary znajdujące się z drugiej strony pnia, zaczęły niebezpiecznie przechylać się w stronę zabytkowego kościoła, a sam pień pękać. Ponieważ drzewo zagrażało świątyni, jak i przechodzącym w pobliżu ludziom, jego korona została wtedy mocno przycięta.

- Przyczyną urwania się konara były lokalne wiry powietrza – wyjaśnia Krzysztof Sola, inspektor do spraw rolnictwa i ochrony środowiska w Urzędzie Gminy w Skomlinie.
- Takie silniejsze podmuchy trwały około trzech – czterech minut. Urwany konar spadł na ulicę, ale na szczęście nikomu nic się nie stało.
Do usunięcia zagrażających kościołowi konarów przyjechali z wysięgnikiem strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu. Zrobili to częściowo jeszcze wieczorem tego samego dnia. Natomiast nazajutrz resztę korony obcięli specjaliści sprowadzeni przez urząd gminy.
- A to, co pozostało, czyli duży, kilkumetrowy pień, zabezpieczyliśmy dwiema taśmami ściągającymi, aby powstałe pęknięcie, nie rozchodziło się i nie powiększało – wyjaśniał na sesji Krzysztof Sola.
Gmina przygotowała projekt uchwały o zniesieniu ochrony prawnej nad tym drzewem, aby można było podejmować dalsze działania. 23 sierpnia trafił on do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Łodzi.
- Dokument ten zawierał między innymi informację o uszkodzeniu drzewa – wyjaśnia Tomasz Radziewicz, zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska – Regionalny Konserwator Przyrody.
- Nikt wcześniej nie kontaktował się z nami w sprawie pomnika przyrody ani nie pytał o jakiekolwiek zalecenia. (…) załączona do projektu uchwały dokumentacja fotograficzna, (…), w pełni obrazuje, iż wiąz szypułkowy utracił wartości przyrodnicze, ze względu na które ustanowiono go pomnikiem przyrody. W wyniku działań sił wiatru oraz służb ratowniczych, obecnie drzewo stanowi tylko pień z widocznym dużym ubytkiem w postaci tzw. dziupli. Taki ubytek zwiększa ryzyko złamania lub wywrotu. Drzewo jest puste w środku, co wyklucza przeprowadzenie skutecznych zabiegów leczniczo – pielęgnacyjnych. W wyniku poniesionych uszkodzeń szanse na odbudowanie korony przez wiąz są znikome.
RDOŚ zalecił, aby zamiast usuwać pień drzewa w całości, dokonać jego przycięcia na wysokości około czterech metrów, zachowując go jako tak zwanego świadka do jego biologicznej śmierci i naturalnego rozkładu.
- Pień o tej wysokości nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzi, mienia, czy ruchu drogowego – dodaje Tomasz Radziewicz.
Na sesji okazało się, że być może w niedalekiej przyszłości gmina wystąpi z wnioskiem do RDOŚ o zdjęcie ochrony prawnej z pozostałych pomników przyrody znajdujących się przy kościele.
Krzysztof Sola uzasadniał to tym, że z jednej strony jest ruchliwa ulica, a z drugiej zabytkowy kościół. Wcześniej jednak zostanie przeprowadzona ocena dendrologiczna wszystkich znajdujących się w gminie pomników przyrody, których teraz jest dziesięć.
Przy omawianiu spraw związanych z pomnikiem przyrody, poruszony był również problem niewłaściwego, zdaniem niektórych uczestników sesji, działania strażaków z Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu, w trakcie usuwania korony uszkodzonego wiązu.
- Był jedenasty sierpnia, wieczór – relacjonował na sesji Krzysztof Sola.
- Przyjechała Państwowa Straż Pożarna. Na miejscu byłem ja i pani sekretarz, i zderzyliśmy się, że tak powiem, z totalnym bezsensem, totalną bezsilnością. Dowodzący akcją powiedział (po częściowym przycięciu uszkodzonej korony – przyp. red.), że odjeżdżają, ponieważ dostał z centrali w Wieluniu informację, że to jest pomnik przyrody. Więc kończą działania, odjeżdżają i nie będą więcej niczego czynili. Musieliśmy podpisać z panią sekretarz oświadczenie, że dalsze przycinanie bierzemy na swoją odpowiedzialność i dzięki temu dokonali jeszcze dalszych cięć. Ta wyrwa, ta przerwa rozszerzała się dosłownie na naszych oczach i poszłoby to na kościół. Doprowadziliśmy późnym już wieczorem do tego, że konary główne zostały przycięte, odciążone, pasem żeśmy to ściągnęli i z duszą na ramieniu każdy z nas jakoś przetrwał tę noc.
Aspirant sztabowy Maciej Dura, starszy inspektor do spraw organizacyjno – kadrowych wieluńskiej PSP, tłumaczy tę sprawę nieco inaczej.
- Drzewo, do którego zadysponowane zostały zastępy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu oraz z Ochotniczej Straży Pożarnej w Skomlinie jest pomnikiem przyrody. Informację taką otrzymaliśmy od pracowników Urzędu Gminy Skomlin, którzy zostali skierowani na miejsce zdarzenia przez wójta gminy. W związku z powyższym, wszystkie czynności prowadzone podczas takiego zdarzenia muszą być zgodne z ustawą o ochronie przyrody. Drzewo jest w rejestrze pomników przyrody i samowolne jego wycięcie, jak również przycinanie konarów, gałęzi jest niezgodne z prawem. Prowadzone działania zastępów, polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, usunięciu leżącego konaru na ul. Konstytucji 3 Maja, która jest drogą gminną, częściowemu przycięciu nadłamanych konarów bezpośrednio zwisających nad dachem kościoła. Dalsze działania, ze względu na bezpieczeństwo ratowników oraz brak możliwości technicznych podnośnika SH 24, zostały przerwane. Ustalono z pracownikami gminy odpowiedzialnymi za pomnik przyrody, że dalsze prace wykona firma zewnętrzna specjalizująca się w tego typu pracach.
Dalsze działania w Skomlinie związane z drzewem, przebiegły z powyższym ustaleniem. Pozostałą część korony drzewa ściął wynajęty pilarz z uprawnieniami do pracy na wysokościach, korzystając z wysięgnika sprowadzonego z Kalisza.
Obniżenie wysokości pnia wiązu szypułkowego jest teraz w gestii księdza proboszcza.  
Na tej samej sesji, po długiej dyskusji związanej ze wspomnianym pomnikiem przyrody,  padła również propozycja, aby wójt wystąpił z oficjalną skargą na działania strażaków z Wielunia.
- Zachowanie Państwowej Straży Pożarnej było karygodne – mówił Karol Idasiak, kierownik warsztatu.
- Uważam pani wójcie, że powinien pan napisać skargę. Nasi chłopcy (strażacy z OSP Skomlin – przyp. red.) na pewno zrobiliby to lepiej i szybciej. Koszty, jakie poniosły gmina i parafia, były niepotrzebne. A Państwowa Straż Pożarna później wyciąga rękę do samorządów na zakup samochodu.  
Do dziś, do Komendy Powiatowej PSP, nie wpłynęła żadna skarga.

Elżbieta Wodecka

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości