Reklama

Więcej uchodźców z gminy wyjeżdża, niż wjeżdża

W gminie Skomlin mieszka obecnie 35 obywateli Ukrainy, którzy mają status uchodźcy wojennego. Najwięcej, bo aż 53, przebywało tu 9 maja. Od tego czasu panuje tendencja spadkowa.

Za uchodźców wojennych uważa się tych Ukraińców, którzy przekroczyli granicę z Polską od 24 lutego. 
- Niektóre kobiety z dziećmi przyjechały do swoich mężów, którzy już tu wcześniej pracowali i mieli mieszkania – mówi wójt Grzegorz Maras.
- Inne osoby przywieźli ci, którzy zaoferowali im miejsca u siebie. Bo był taki boom, że ludzie jeździli po nich na granicę. Wszyscy uchodźcy w naszej gminie trafili do domów prywatnych. Część z nich troszkę tu pobyła i pojechała dalej, na Zachód. Natomiast nie było u nas takich, którzy trafiliby do gminy z polecenia wojewody. Ale jesteśmy przygotowani na taką ewentualność. Gdyby była konieczność, możemy ich umieścić w sali Ochotniczej Straży Pożarnej. Jest tam przygotowanych dwanaście łóżek polowych z kocami. Są również prysznic i kuchnia, czyli to, co najbardziej potrzebne.
Najwięcej uchodźców wojennych, bo 19, mieszka w Skomlinie. O sześciu mniej przebywa w Bojanowie, a trzech w Wicherniku. Gospodarzom, u których oni mieszkają, przysługuje 40 złotych na osobę dziennie. Są to pieniądze z budżetu państwa na wyżywienie i pokrycie kosztów zakwaterowania tych ludzi i wypłacane mogą być przez 120 dni od momentu przekroczenia przez nich granicy. 
- Niektórym z Ukraińców ten okres stu dwudziestu dni skończył się – kontynuuje Grzegorz Maras.
- Ale część z nich już znalazła sobie zatrudnienie i pracuje na swoje utrzymanie. A z pracą tutaj nie ma problemu, bo w pobliżu są zakłady mięsne, firmy tapicerskie, Korona w Wieluniu. Wszystkim natomiast należą się różne świadczenia, tak jak obywatelom Polski. Mają prawo do pięćset plus i innych zasiłków. Dla gminy nie są oni problemem, bo te trzydzieści pięć osób, to tylko jeden procent naszej ludności.
Na razie sytuacja wśród uchodźców stabilizuje się. Coraz mnie ich przyjeżdża. Są to już pojedyncze przypadki. Częstsze, chociaż już nie tak liczne, jak jeszcze kilkanaście tygodni temu, są też wyjazdy. Ostatni odnotowano 21 sierpnia. By móc korzystać ze świadczeń i innych przysługujących im praw, uchodźcy występują o nadanie im numeru pesel. W gminie Skomlin przyznano taki na razie 66 osobom. Po raz ostatni 5 sierpnia. 
Wśród Ukraińców są również dzieci, które mogą się u nas też uczyć. W ubiegłym roku szkolnym przez Szkołę Podstawową w Skomlinie przewinęło się 11 uczniów z Ukrainy. Trzech z nich ukończyło tu klasę ósmą. Od września naukę rozpocznie piątka takich dzieci. 
- Śledząc to, co dzieje się u nas w gminie, powiecie, województwie, czy w ogóle w Polsce, zauważamy, że ci ludzie zaczynają stabilizować swoją sytuację – komentuje wójt.
- I jeśli ktoś ma już pracę, to myśli o tym, żeby znaleźć jakieś mieszkanie i zacząć normalnie funkcjonować. Przyjazdy wzrastają, gdy gdzieś zwiększają się działania wojenne. Wtedy jadą tam po babcię, dziadka, czy rodziców i ich tu ściągają, bo tam zostali głównie starsi. Wśród uchodźców jest wielu z wojenną traumą. Pamiętam, jak mieliśmy tu pierwsze z nimi spotkanie w marcu. Jedna pani miała pracować w bibliotece i zapytała, czy są w pobliżu syreny alarmowe. Powiedziałem, że tak – niemal pod nosem, ale zaraz ją uspokoiłem, że niech się nie boi, bo u nas jest spokojnie. A jeśli byłby jakiś problem, to niech przyjdzie z nim do mnie. 

Ela Wodecka 
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości