- Jesteśmy na skraju wytrzymałości. Nie mamy jak żyć. To jakaś patologia. Może ktoś nas uratuje – z rozpaczliwym apelem występują mieszkańcy gminy Biała. I choć w kranach ciśnienia brak, to na spotkaniu z aktualnym i poprzednim wójtem było tak duże, że jeden z panów musiał, czym prędzej, opuścić salę.
Powodem narastającej frustracji mieszkańców gminy Biała jest notoryczny brak wody w kranach. Problem powtarza się każdego lata od kilkudziesięciu lat. Czarę goryczy przelało w tym roku zakręcenie kurka już 1 maja.
Brak wody uniemożliwia zachowanie podstawowej higieny. Zgodnie z normami sanitarnymi, gmina ma obowiązek zapewnić ciągłość dostaw wody, z czego się nie wywiązuje.
„Sołtysi, Radni i Urząd Gminy o wszystkim wiedzą, ale jedyną ich reakcją jest bezsilne rozkładanie rąk” – pisze do redakcji Julita Koniarczyk, mieszkanka Białej Parcela.
- Przychodzi wiosna, lato, to zakręcają nam kurki. Wójt się tłumaczy, że jeśli nie zakręci, to byłoby straszne zużycie wody i nie byłoby w całej gminie – irytuje się w rozmowie z redaktorem naczelnym „Kulis…” i dodaje, że wójt nie ostrzegł mieszkańców, zakręcając kurek w piątek, 1 maja.
- Dla mnie jest to po prostu karygodne, żeby przez tyle lat nie wybudować w Białej studni głębinowej. To przechodzi ludzkie pojęcie! Weekend przychodzi, rodzina się zjeżdża, a ty nie masz się jak umyć, nie masz nawet jak spłukać wody w kiblu, bo cały boży dzień nie było wody – złości się rozmówczyni.
Julita Koniarczyk zaznacza, że w Białej mieszka od 20 lat, a pochodzi z Galewic.
- Tam się inwestycje robią, są dotacje. Jest trzecia studnia głębinowa na przestrzeni kilku lat, a tu nie są w stanie zrobić nic – mówi dalej.
Mieszkanka Białej Parcela przypuszcza, że w tutejszym urzędzie nie ma ludzi kompetentnych, którzy potrafią pisać dobre wnioski, starać się o dofinansowania.
- Są wiecznie odrzucane projekty. Wszędzie naokoło się dzieje, a w Białej nie. Nie chce im się nawet poprawek zrobić, jak odrzucają te wnioski – irytuje się.
Wody w kranach nie było 1 i 2 maja.
- W niedzielę, 3 maja, odkręcili, dali nam obiad ugotować i od 15. Znowu sucho w kranie. Odkręcają i zakręcają. Bez żadnego ostrzeżenia – wzdycha Koniarczyk.
- Wójt mówi, że zakręcił, bo niby rolnicy w nocy kradną wodę z hydrantów. W żadnej gminie nie ma takich jaj – rozkłada ręce, dodając że trzeba, raz na zawsze, załatwić tę sprawę.
- Problem z wodą jest u nas od 20 lat - przyznaje wójt gminy Biała Grzegorz Mielczarek i dodaje, że sytuację dodatkowo pogarsza awaria sieci wodociągowej, przebiegającej pod torami kolejowymi, w miejscowości Biała Kopiec, która uniemożliwia gminie połączenie dwóch wodociągów - Poręby - Naramice.
- Jeśli ten problem trwa już tyle czasu, czy zrobiliście coś, żeby go rozwiązać? – dopytuje reporter.
- Złożyliśmy wniosek, gdy zostałem wójtem, w 2024 roku. Na szybko zawarliśmy umowę z firmą, aby przygotowała nam program funkcjonalno-użytkowy, kosztorys na przebudowę stacji uzdatniania wody w Porębach – odpowiada włodarz.
W grudniu 2025 r. Grzegorz Mielczarek otrzymał informację, że wniosek przeszedł i dotacja z KPO w kwocie 5 milionów złotych jest do wzięcia. Jednak termin realizacji dotowanych inwestycji (do 15 maja 2026) był w ocenie wójta nierealny, dlatego zrezygnował z przyznanego dofinansowania.
- Potrzebuję na realizację dziesięciu miesięcy. Pracownicy byli wtedy na feriach zimowych, więc procedura rozpoczęłaby się dopiero w styczniu. Zakończyłaby się w lutym. A podpisanie umowy byłoby na początku marca. Wtedy mielibyśmy tylko dwa i pół miesiąca na zrealizowanie zadania, co jest nierealne – tłumaczy Mielczarek.
Inne gminy wzięły pieniądze, a teraz walczą o wydłużenie terminów realizacji. Wójt gminy Biała wolał nie ryzykować.
Winą za zaistniałą sytuację aktualny włodarz obarcza poprzednika, twierdząc że to Aleksander Owczarek źle wykonał inwestycję w Naramicach.
- Powinny tam być dwa zbiorniki napowietrzne, a jest tylko jeden – krytykuje wójta poprzedniej kadencji aktualny szef Urzędu Gminy w Białej.
- Gdyby wtedy były zrobione dwa zbiorniki, nie byłoby problemu. Z jednego woda by się opróżniała, a drugi by się napełniał.
- Czyli winny poprzednik? – pyta dziennikarz.
- Tak jest! – odpowiada, bez wahania, urzędujący wójt.
Temat został omówiony podczas spotkania mieszkańców z obecnym i poprzednim wójtem, we wtorek, 5 maja. Wójt Grzegorz Mielczarek tłumaczył licznie zgromadzonym mieszkańcom, że od 20 lat jest problem z wodą w okresie letnim. A w tym roku jest susza hydrologiczna i dlatego to zjawisko wystąpiło wcześniej.
- Jaka tam susza? 20 lat temu też nie było wody. Za Owczarka nie było i teraz już w ogóle nie ma – zdenerwował się Marek Mora, jeden z pokrzywdzonych.
Mielczarek długo wyjaśniał z czego wynikają problemy, zaznaczając że żeby je rozwiązać gmina musiałaby zaciągnąć kilkumilionowy kredyt.
- Jak wójt może powiedzieć, że woli, żeby mieszkańcy nie mieli wody niż wziąć kredyt. Woda to podstawa – oburzył się jeden z mężczyzn.
Po uszach dostało się także byłemu włodarzowi Aleksandrowi Owczarkowi.
- Po co pan tu dzisiaj przyszedł? – jeden z mieszkańców zapytał wójta poprzedniej kadencji.
- Jak nic pan nigdy nie zrobił, kiedy dyszeliśmy bez wody? Nadal nie mamy, ale po co pan tu jest? Wszystkie zyski poszły do Warszawy, a tu nic nie zostało zrobione – zdenerwował się.
- Wy tam na dole możecie sobie chociaż wody do dzbanka nabrać i herbaty zrobić. My na górce nie mamy nic! Kupujemy wodę w sklepie. Dobrze było tylko urząd pełnić, ale o ludziach się już nie pamiętało – dorzucił inny mieszkaniec.
- Teraz nas całe lato znowu będziecie zaworami dusić. I to nie jest, że słabe ciśnienie. My nie mamy ani kropli wody!
- Rzucił pan tu tyle nieprawdziwych tez, że proszę słuchać – odpowiedział wójt Aleksander Owczarek i zaznaczył, że problemy z wodą w gminie Biała ciągną się jednak nie od 20, a od 30 lat i duże zaniedbania w tej sprawie były już, kiedy obejmował urząd w 2014 roku.
Rozgorzała dyskusja, tak burzliwa, że Aleksander Owczarek zrobił się purpurowy i opuścił salę przed końcem spotkania.
Oburzenie mieszkańców wzbudziło też powtarzanie jak mantrę przez obu samorządowców, że w pierwszej kolejności trzeba zrobić kanalizację…
- A po co nam kanalizacja, jak wody nie mamy i nie mamy sobie czego spuścić? Nam jest woda potrzebna – kategorycznie oznajmiła mieszkanka Białej Parcela.
Z sali padła sugestia, że pobór wody jest tak wysoki, ponieważ ktoś ją w nocy kradnie, podłączając się do ogólnodostępnych hydrantów. Od razu pojawiło się pytanie, co w związku z tym robi policja i czy może ma związane ręce.
- Nie złapaliśmy sprawcy na gorącym uczynku, dlatego nie możemy go ukarać – odpowiedział Grzegorz Mielczarek.
Wtedy mieszkańcy przypomnieli, że na zebraniu sołeckim wójt zapewniał, że sprawca został złapany.
- W ubiegłym roku faktycznie złapaliśmy jedną osobę i były wobec niej wyciągnięte konsekwencje – nagle przypomniał sobie włodarz gminy Biała.
Mieszkańcy dopytywali, jakie to konkretnie konsekwencje. Przypuszczają kto za tym stoi. Ślady podlewania mają być widoczne na jednym z pól.
- Przecież, jeśli taka osoba nie zostanie surowo ukarana, to będzie robiła to dalej. Dlatego pytamy: jakie to konsekwencje? Ktoś, kto kradnie wodę w regionie, gdzie jej brakuje, to jakaś tragedia. My nie mamy co pić – zezłościł się jeden z mężczyzn.
- To zwykła kradzież, nic innego. Przecież widać, że facet leje na pole. To nie można przypilnować, policjanta tam postawić?
Krytyczna sytuacja z brakiem dostępu do wody nie dotyczy tylko Białej Parcela. Sołtys Naramic Sylwia Halusiak pytała co ona ma powiedzieć mieszkańcom, bo problem dotyczy także jej wsi, choć wydawałoby się, że hydrofornia jest na wyciągnięcie ręki.
- W niedzielę miałam komunię syna. Siedzę w kościele i myślę: ciekawe czy panie kucharki mają wodę, żeby chociaż rosół ugotować? Z całym szacunkiem panie wójcie, ale to co pan mówi, to są tylko puste obietnice. A ludzie nie mają jak się umyć, jak zrobić prania, ani obiadu ugotować – mówiła wyraźnie zdenerwowana.
Ludzie byliby gotowi zgodzić się na pewne niedogodności, ale pod pewnymi warunkami. Wypadałoby na przykład, w sytuacji przerw w dostawie wody, podstawić beczkowóz.
W trakcie spotkania wójt złożył kolejną deklarację. Tym razem ma dotrzymać słowa.
- Dajcie mi jeszcze pół roku. Macie moje słowo i wszyscy jesteście świadkami, że jeśli nie dostaniemy pieniędzy z urzędu, to wezmę ten kredyt na swoje barki – zapewniał Grzegorz Mielczarek.
Mimo emocji i burzliwej dyskusji, część mieszkańców dała mu kredyt zaufania i uwierzyła w dobre intencje.
- Sytuacja jest poważna. Uważam, że honor wójta sprawi, że słowa dotrzyma. Zobowiązał się publicznie, że woda będzie, więc czekamy na działanie – mówi Paulina Morka z Białej Parcela.
- Wójt ma dobre intencje i chce dla nas dużo zrobić, tylko nie jest w stanie przez brak środków w gminie – zauważa Karolina Czochara z Białej Parcela.
- Gmina jest zaniedbana przez wiele lat i ciężko naprawić wszystko w ciągu roku czy dwóch. Wierzymy, że wójt Mielczarek pomoże. Trzymamy go za słowo – podsumowuje.
***
Materiał został opublikowany w papierowej wersji gazety 8 maja 2026r.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niesamowite
wymienić całą świtę, bo inaczej nic się nie zmieni
Niesamowite
wymienić całą świtę, bo inaczej nic się nie zmieni