Reklama

Wyścig z czasem

Kuba Szwagruk urodził się z ciężką wadą serca. Trzylatek wymaga pilnej operacji, ratującej życie. Niestety lekarze w Polsce nie chcą się podjąć jej wykonania. Rodzice szukają pomocy w zagranicznych klinikach. By nie było za późno na uratowanie chłopca, ruszyła zbiórka na jego kosztowne leczenie.

- Przed narodzinami synka (w drugim trymestrze ciąży) dowiedzieliśmy się o jego złożonej wadzie serca. Diagnoza brzmiała krytyczne zwężenie zastawki aortalnej, nieprawidłowa zastawka dwudzielna oraz nadciśnienie płucne – mówi Sonia Szwagruk, mama Kubusia. 
- Zaczęliśmy szukać pomocy, z Łodzi zostaliśmy przekierowani do Warszawy, gdzie zaproponowano nam zabieg przezskórnej walwuloplastyki płodowej. Polega on na tym, że za pomocą cienkich igieł wprowadza się do aorty dziecka tzw. balonik, który ma poszerzyć zwężone miejsce. Kubuś miał zwężone ujście lewe, czyli koniec aorty z zastawką. Bez tego zabiegu urodziłby się martwy lub zmarłby zaraz po urodzeniu. 
Po kilku próbach udało się w końcu z sukcesem przeprowadzić zabieg, który miał być też powtórzony po urodzeniu. Kubuś przyszedł na świat w listopadzie 2018 r. Ponowne balonikowanie serca nie było jednak możliwe ze względu na uszkodzoną zastawkę. W grudniu przeprowadzono więc zabieg atrioseptostomii balonowej (zabieg Rashkinda), a w styczniu 2019 r. wykonano implantację stentu do przewodu tętniczego. Chłopczyk Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie opuścił po trzech miesiącach od urodzenia.
- To były doraźne, paliatywne zabiegi, które przedłużają życie. Cały czas pozostawaliśmy pod kontrolą lekarzy, co kilka tygodni jeździliśmy do Warszawy, a na dokładniejsze badania zostawaliśmy na oddziale – opowiada mama Kubusia. 
10 marca ub. r. miał założony implant Occlutech Atrial Flow Regular do przegrody międzyprzedsionkowej, w celu lepszego natlenienia krwi i tym samym całego organizmu.
- Myślałam, że dzięki temu implantowi Kuba wytrzyma, przykładowo do 10 roku życia i wtedy wszczepią mu sztuczną zastawkę. Niestety te wszystkie dotychczasowe zabiegi były niewystarczające, syn potrzebuje pilnej operacji. Powiększony jest prawy i lewy przedsionek oraz prawa komora, ciśnienie jest coraz większe. Nadciśnienie płucne również dramatycznie wzrosło. Wytworzyła się fibroelastozą w lewej komorze, a jego wątroba jest powiększona. Kubuś ma również zakrzepice żyły udowej -  podkreśla Szwagruk.
Lekarze w Polsce nie podejmą się ryzykownej operacji serca trzylatka. Rodzice nawiązali więc kontakt z klinikami w Bostonie i Stanfordzie. Teraz czekają na odpowiedź, najprawdopodobniej najniższy koszt operacji w Bostonie może oscylować w granicach 2 mln zł, w Stanfordzie w granicach nawet 7-8 mln zł. Dlatego już ruszyła zbiórka na siepomaga.pl. 
- Nie wiem, jak długo Kuba będzie mógł żyć w tym stanie, na pewno nie może czekać w nieskończoność. Boję się, żeby nie było za późno. Ta operacja może uratować mu życie. Im też dziecko będzie starsze, tym są większe możliwości, żeby serce naprawić, choćby poprzez zastawki sztuczne. Lekarze mówili o przeszczepieniu zastawki płucnej w miejsce aortalnej, ale to niemożliwe, bo zastawka Kubusia ma tylko dwa płatki, zamiast trzech, jak powinna – przyznaje mama trzylatka.
- Sytuacja jest beznadziejna, ale mamy grono osób, które nas wspierają i wierzę, że nam się uda.
Kubuś nie przybiera na wadze, jako trzyletni chłopczyk waży zaledwie 10,5 kg, nie ma apetytu, szybko się męczy, ma sine usta. Kiedy jest w dobrym stanie, lubi np. oglądać bajki, szczególnie ,,Psi patrol’’ i bawić się samochodzikami.
- Bardzo dużo czasu spędziliśmy już w szpitalu. Kiedy byłam w Warszawie, tęskniłam za synami, którzy zostali w domu (Kubuś ma jeszcze dwóch starszych braci w wieku 13 i 9 lat), oni tęsknili za mną, a kiedy w szpitalu zostawiałam Kubusia, też płakałam. To był najgorszy czas, teraz jesteśmy w domu, ale też nie możemy się tym pobytem cieszyć. Po prostu boję się, czy zdążymy uzbierać te pieniądze – podsumowuje mama.
- Chcę zrobić wszystko, co mogę, żeby go uratować. Jeżeli jest możliwość, żeby go uratować w Bostonie, to chcemy spróbować. Wiem, że dużo osób było w tej klinice i operacje się udały się, dzieci żyją, więc teraz dla nas to taki trochę wyścig z czasem. Kuba w jednej chwili może upaść i nie wstać. Jego serduszko to tykająca bomba, dlatego prosimy o każde wsparcie, które pomoże nam uratować życie naszego synka.
Odsyłamy więc Państwa na zbiórkę siepomaga.pl. Można również przekazać 1 proc. podatku - KRS 0000387207, cel szczegółowy: 844 Kuba Szwagruk. 
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości